fot. pixabay.com

Red. W. Kozioł: Ostatnie słowo będzie należało do Federacji Rosyjskiej i tego, jak ona się ustosunkuje do warunków pokojowych

Rosja, widząc to, że w takiej wojnie na wyniszczenie jest w stanie poświęcić więcej niż Ukraina, będzie cały czas dążyła do wymęczenia Kijowa i osiągnięcia swoich celów. To znaczy przynajmniej zajęcia terenów Donbasu oraz Zaporoża (…). Ukraina być może będzie musiała się pogodzić z utratą terytorium – powiedział Wojciech Kozioł, redaktor portalu Defence24,w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

W niedzielę na Florydzie doszło do spotkania prezydenta USA, Donalda Trumpa, z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim. Rozmowy dotyczyły 20-punktowego planu pokojowego, który jest już niemal w pełni uzgodniony. Zdaniem redaktora portalu Defence24 pokój na Ukrainie nie nastąpi z dnia na dzień.

Niespecjalnie się zbliżamy do pokoju. Same słowa Wołodymyra Zełenskiego, Donalda Trumpa wskazywałyby na to, że ten plan jest kompatybilny z poglądami większości Zachodu i Ukrainy w 90-95 procentach – mówił gość TV Trwam.

Jak dodał, ostatnie słowo będzie należało do Federacji Rosyjskiej i tego, jak ona się ustosunkuje do warunków pokojowych.

Mam jednak wrażenie, że Rosja, widząc to, że w takiej wojnie na wyniszczenie jest w stanie poświęcić więcej niż Ukraina, będzie cały czas dążyła do wymęczenia Kijowa i osiągnięcia swoich celów. To znaczy przynajmniej zajęcia terenów Donbasu oraz Zaporoża (…). Ukraina być może będzie musiała się pogodzić z utratą terytorium (…). Obecnie kraj ten nie posiada nawet nie tyle sprzętu, co zasobów ludzkich, by przewyższyć siły rosyjskie na froncie, a to się wydaje obecnie najtrudniejszym wyzwaniem dla Sił Zbrojnych Ukrainy, którego chyba nie będą w stanie przeskoczyć – zaznaczył red. Wojciech Kozioł.

Ukraina będzie zmuszona do oddania Donbasu.

Ona tu nie będzie miała specjalnego pola manewru. Jeśli spojrzymy na to z perspektywy mapy strategicznej, to często w środowiskach badających to, jak mniej więcej są usytuowane wojska, stworzone fortyfikacje, to tak naprawdę od Ługańska przez cały Donieck, Zaporoże, aż praktycznie do Krymu, Rosjanie stworzyli kilka warstw fortyfikacji. Przełamanie tego frontu naprawdę wymagałoby ogromnego zaangażowania sił, na co Ukraina w tej chwili po prostu nie jest w stanie sobie pozwolić (…). Od 2014 r. Ukraina walczy o te tereny i kiedy oni obecnie słyszą o tym, że ta walka w kontekście Donbasu, Zaporoża i części Chersonia, a także całego Krymu, miałaby pójść na marne, to z pewnością skończy się to może nie jakąś rewolucją na Ukrainie, ale może rewolucją w kontekście politycznym. Wołodymyr Zełenski ma tego świadomość, że jeśli utrata terytorium, nawet kosztem pokoju zostanie „przyklepana”, to może to być dla niego koniec kariery politycznej – podkreślił gość programu „Polski punkt widzenia”.

radiomaryja.pl

drukuj