fot. PAP

Ratownicy odchodzą z GOPR-u

Mają skutery, quady, samochody terenowe, nowoczesny sprzęt – tyle, że niedługo nie będzie komu go obsługiwać. W kraju pracuje nieco ponad setka ratowników górskich, ale grupa ta wciąż topnieje. Doświadczeni odchodzą z pracy, a w ich miejsce nie chcą przychodzić nowi. Na dodatek nad służbą wisi groźba obcięcia funduszy.

Takich historii znają tysiące. Brak odpowiedniego wyposażenia, przecenianie swoich umiejętności czy po prostu pech – scenariusz górskiej tragedii gotowy.

– Całkiem młoda dziewczyna zgubiła się idąc w kierunku Śnieżnych Kotłów, schodziła terenem w lesie, korytem potoku, straciła but, no i znaleźliśmy ją w ciężkim stanie, bardzo wychłodzoną, wyczerpaną – powiedział Robert Róg, ratownik Grupy Karkonoskiej GOPR.

W tym wypadku szybka interwencja ratowników z Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego uratowała turystce życie. Ale teraz sam GOPR jest w niebezpieczeństwie. Chodzi rzecz jasna o pieniądze. Górskie Pogotowie czerpie je głównie z MSW. GOPR istnieje cudem, bo pracują w nim pasjonaci – przyznają ratownicy.

– Środki finansowe, które są przeznaczane przez ministerstwo na prace ratowników zawodowych, to wynagrodzenie to nie jest magnes. Tutaj mówi się raczej o misji, o etosie służby w górach, niesieniu ludziom pomocy – powiedział Mirosław Górecki, prezes Grupy Karkonoskiej GOPR.

Pensja zawodowego ratownika to ok. 1600 zł na rękę. Wielu pracuje społecznie. W odróżnieniu od Ochotniczej Straży Pożarnej i innych służb za udział w akcji nie dostają żadnej gratyfikacji. Zawodowi ratownicy nie mają jej też za służbę po godzinach, kiedy są gotowi na każde wezwanie. Na takich zasadach nie można długo pracować.

– W pewnym momencie, w pewnym etapie życia przychodzi rodzina, przychodzą trudne wybory no i wtedy ratownicy niestety muszą dokonać również trudnego wyboru. Wtedy się zwalniają tylko po to, żeby zapewnić byt swojej rodzinie – powiedział Sławomir Czubak, naczelnik karkonoskiej grupy GOPR.

Teraz może się okazać, że pieniędzy będzie jeszcze mniej. Na budżet GOPR składają się także Parki Narodowe. Te przekazują 15 % wpływów z biletów. Dłużej nie jesteśmy w stanie tak funkcjonować – powiedział Przemysław Tołoknow z Karkonoskiego Parku Narodowego.

– Jest inicjatywa, aby zmienić zapisy ustawy o bezpieczeństwie osób w górach w takim kierunku, aby zrezygnować z pobierania z Parków Narodowych środków na rzecz działalności ratowniczej GOPR-u. Te środki pochodzą z opłat za wstęp do Parku Narodowego – wyjaśnił Przemysław Tołoknow, zastępca dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego.

Karkonoski Park Narodowy rocznie wpłaca na GOPR 350 tysięcy złotych; tych pieniędzy sam potrzebuje na utrzymanie szlaków czy remont infrastruktury. Stąd postulat – ratownictwo górskie powinno być finansowane w całości z budżetu państwa.

 – W skali wszystkich Parków Narodowych na GOPR przekazywane są środki rzędu około 2 milionów złotych. Uważamy, że takie środki powinny się znaleźć w budżecie państwa, aby zapewnić stabilną sytuację finansową GOPR-u – dodał – powiedział Przemysław Tołoknow, zastępca dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego.

Dla przeciętnego turysty kwestia kto płaci na GOPR jest drugorzędna – poczucie bezpieczeństwa na szlaku jest najważniejsze.

– Wyspecjalizowana, profesjonalna służba ratownictwa górskiego daje poczucie bezpieczeństwa i czyni nasze wycieczki, nasz kontakt z górami bardziej swobodnymi, beztroskimi – powiedział Józef Rypiński z Jeleniej Góry.

W niektórych krajach Zachodu problem został rozwiązany poprzez wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia dla tych, którzy idą w góry. Dla zwykłego Kowalskiego może to jednak oznaczać barierę, która skutecznie stanie na drodze na szczyt.

 

TV Trwam News

 

 

drukuj