fot. PAP/Piotr Nowak

R. Trzaskowski o słowach S. Nitrasa: Mówił z pozycji zatroskanego katolika

Sławomir Nitras mówił z pozycji zatroskanego katolika; mówił o tym, że jest odpływ od religii, odpływ od autorytetów i że Kościół katolicki być może zostanie zmuszony przez obywateli do tego, żeby być pozbawionym pewnych przywilejów – ocenił prezydent Warszawy, wiceszef PO Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski, który we wtorek był gościem TVN24, był pytany o słowa posła Koalicji Obywatelskiej Sławomira Nitrasa o Kościele, które padły podczas Campusu Polska.

„Sławomir Nitras, osoba, która pochodzi z bardzo konserwatywnej rodziny, przekonany katolik, mówił z zatroskaniem o tym, co się dzisiaj w Polsce dzieje, a mianowicie rzeczywiście w Polsce jest odpływ od Kościoła katolickiego” – ocenił prezydent stolicy.

„Co mówi Sławomir Nitras z pozycji zatroskanego katolika? On mówi o tym, że niestety – ponieważ jest zatroskanym katolikiem – jest odpływ od religii, odpływ od autorytetów i że Kościół katolicki być może zostanie zmuszony przez obywateli po tym, co obserwują przez ostatnie lata, do tego, żeby być pozbawionym pewnych przywilejów. Tu nie chodzi o katolików, tu chodzi o instytucję, która może stracić pewne przywileje” – podkreślił prezydent Warszawy.

„On mówił o Kościele katolickim, o instytucji, a nie o katolikach. Katolicy nie mają żadnych przywilejów w naszym kraju – to instytucja ma przywileje” – dodał Trzaskowski.

Sławomir Nitras był w weekend pytany o realny rozdział Kościoła katolickiego od państwa, wobec nadmiernego dziś „sojuszu tronu z ołtarzem”. Odpowiedział, że „w perspektywie czasu dojdzie do ograniczenia roli Kościoła w państwie”. W jego ocenie być może jeszcze w tym pokoleniu katolicy mogą stać się mniejszością w Polsce.

„Staną się realną mniejszością, nie mniejszością, że będzie kogoś innego więcej, ale nie będą większością” – mówił w trakcie dyskusji.

„I muszą się z tym nauczyć żyć. I wtedy chyba to będzie w jakiejś realnej takiej społecznej proporcji” – dodał.

„Ale dobrze, żeby stało się, to mówiąc uczciwie, w sposób niegwałtowny. Żeby to się stało w sposób racjonalny, a nie na zasadzie pewnej zemsty, ale na zasadzie: to jest uczciwa kara za to, co się stało, musimy was opiłować z pewnych przywilejów, dlatego, że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni” – mówił Nitras.

PAP

drukuj