R. Patyra: W Polaków warto zawsze wierzyć do końca

Dziennikarz TVP Rafał Patyra podsumował w rozmowie z Redakcją Sportową Radia Maryja dotychczasowe wyniki polskich sportowców na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Powiedział o tym, czego jeszcze możemy się spodziewać po Polakach oraz ocenił, kto rozczarował, a kto pozytywnie zaskoczył.


W ocenie redaktora TVP aktualny dorobek jest nieco mniejszy niż się spodziewaliśmy, jednak do końca igrzysk pozostało jeszcze trochę czasu i możemy liczyć na kolejne dobre wyniki naszych sportowców. Podkreślił, że w biało-czerwonych zawsze warto wierzyć do końca.

– Dotychczasowy dorobek medalowy jest na pewno skromniejszy niż ten, którego się spodziewaliśmy, ale to nie znaczy, że finalnie w Rio będzie źle. Te siedem krążków, które mamy daje nam taką podbudowę, potwierdza klasę kilkorga zawodników, którzy po te medale sięgali, a przy okazji zostawia nam jeszcze kilka szans. Przez kilka dni zanosiło się na taką medalową posuchę, jeśli chodzi o biało-czerwonych, ale chyba tak nie będzie. W Polaków zawsze warto wierzyć do końca – powiedział Rafał Patyra.

Dziennikarz wśród kandydatów do medalu szczególny nacisk położył na Pawła Fajdka, który reprezentuje nas w rzucie młotem. Jednocześnie zaznaczył, że możliwe jest przekroczenie bariery dziesięciu krążków.

– Paru faworytów, nawet takich, którzy nie przystąpili jeszcze do rywalizacji, wciąż jest w grze, np. Paweł Fajdek. Myślę, że ta magiczna bariera dziesięciu krążków, jaką przekraczaliśmy na wszystkich letnich igrzyskach w XXI wieku, może zostać złamana – ocenił redaktor.

Jednocześnie zaznaczył, że nigdy nie wiadomo, które prognozy się sprawdzą, ponieważ igrzyska olimpijskie są specyficzną rywalizacją, na którą poza formą sportową składają się także m.in. czynniki psychologiczne, takie jak odporność na stres.

– Pamiętajmy, że nie wszystkie medalowe prognozy się sprawdzają. To są igrzyska olimpijskie i nawet jeśli mamy, zdawałoby się mocne karty, jak chociażby w lekkoatletyce, w której nasze nadzieje pojawiły się po udanych mistrzostwach Europy w Amsterdamie, to jest to inny rodzaj i charakter rywalizacji. To są zawody, do których przygotowuje się cały świat, a nie tylko Europa, a w lekkoatletyce jak wiadomo to wcale nie Europa musi rozdawać karty. To też na tyle specyficzna impreza, że trzeba się jej po prostu nauczyć i nie wszyscy sportowcy, którzy jadą na igrzyska, są predysponowani do tego, żeby je wygrywać – podkreślił.

Rafał Patyra wskazał na fakt, że nie wszyscy polscy sportowcy jadą od razu po medal. Dla niektórych jest to szansa na sprawdzenie się na tle najlepszych sportowców na świecie, a dla innych – szczególnie młodszych – okazja na złapanie doświadczenia i „otrzaskania się” z wielką imprezą, którą niewątpliwie są igrzyska.

– Część ekipy zawsze jedzie po medale, część jedzie rywalizować z najlepszymi, ale są też tacy – szczególnie młodsi sportowcy – którzy powinni oswoić się z tym olimpijskim stresem, którzy dobrze rokują i po których możemy się spodziewać rezultatów na najwyższym światowym poziomie w przyszłości. Na to też warto patrzeć. To jest spojrzenie perspektywiczne, spojrzenie w przyszłość i danie szansy tym ludziom, żeby za cztery lata pojechali do Tokio już jako faworyci, jako ci, którzy będą po te medale sięgać. Tak robi właściwie cały świat i nie jesteśmy tutaj wyjątkiem – zaznaczył dziennikarz.

Redaktor wskazał, że wśród tych, którzy nie zawiedli naszych nadziei są m.in. Anita Włodarczyk, która zdobyła złoto i pobiła rekord świata w rzucie młotem oraz kolarze, którzy wypracowali brązowy medal dla Rafała Majki.

– Oczywiście są faworyci, którzy potwierdzili swoją absolutną dominację i do takich faworytów zalicza się Anita Włodarczyk. To był złoty medal, w który wierzyliśmy w ciemno i właściwie bardziej niż martwiliśmy się o to jakiego koloru będzie to medal. Oczekiwaliśmy rekordu świata, a Anita potwierdziła hegemonię – był i złoty medal i rekord świata. Patrząc na zmagania kolarzy niektórzy spodziewali się, poza medalem Rafała Majki, że Michał Kwiatkowski dojedzie do mety na pozycji medalowej. Był przecież bardzo aktywny, zainicjował ucieczkę i przez długi czas znajdował się w czołówce. Skoro jesteśmy przy kolarzach należałoby pochwalić Macieja Bodnara, który świetnie spisał się w jeździe indywidualnej na czas, kończąc rywalizację na szóstym miejscu – ocenił Rafał Patyra.

Wśród rozczarowań wymienił postawę polskiej pary badmintonistów – Roberta Mateusiaka i Nadzieżdę Ziębę. Więcej spodziewał się także po Agnieszce Radwańskiej, dla której to kolejne nieudane igrzyska.

– Po cichu liczyliśmy na to, że nasi badmintoniści – Zięba i Mateusiak – zajdą nieco dalej. Oni skończyli swoją przygodę na ćwierćfinale, podobnie jak zresztą w Londynie. Liczyliśmy oczywiście na Agnieszkę Radwańską. Mieliśmy prawo spodziewać się, że turniej olimpijski tym razem potraktuje zupełnie serio i zamaże ten swój nieudany występ sprzed czterech lat. Okazało się jednak, że turniej tenisowy na igrzyskach Agnieszce nie leży, a nie mamy podstaw do tego, żeby nie wierzyć w to, że przystępowała do gry bez chęci zdobycia medalu – stwierdził.

Dziennikarz położył nacisk na rolę sportów drużynowych. Podkreślił, że są one wykładnikiem kondycji sportowej całego kraju. Polacy na olimpijski medal w grach zespołowych czekają już od 1992 roku, kiedy to srebro w piłkarskim turnieju w Barcelonie wywalczyła drużyna Janusza Wójcika.

– Piłkarze ręczni mają raczej mniejsze szanse na medal niż siatkarze dlatego, że ciężko im się wznieść na poziom, na którym grali w ciągu kilku ostatnich lat. Nieco zawodzą nas swoją formą. Dobrze wiemy, że to zespół ze światowego topu, który stać na wielkie rzeczy. Na razie tego jeszcze nie pokazał, ale być może przyjdzie taki mecz, podczas którego odpali. Mimo tego, że dysponują charyzmatycznym trenerem i wciąż dużym bagażem możliwości i umiejętności, to będzie im ciężko. Jeśli chodzi o siatkarzy, to jest to drużyna na te igrzyska, na ten czas, na to miejsce. Momentami pokazywali grę olśniewającą. Oczywiście zdarzały się też słabsze momenty. Mecz z Rosją mógłby potoczyć się inaczej, gdyby nie kilka takich „zawieszek”, ale przypominam, że poza tym meczem, nasi siatkarze nie zawodzili – powiedział Rafał Patyra.

Odniósł się także do afery dopingowej z udziałem polskich sztangistów – Adriana i Tomasza Zielińskich. Według dziennikarza TVP, należy traktować ich jako winnych, na co wskazują wyniki badań laboratoryjnych. Dodał, że start na igrzyskach nie będąc czystym jest hańbą dla kraju.

– Ciężko znaleźć zawodnika, u którego stwierdzono fakt niedozwolonego wspomagania, a który powiedziałby: „brałem, jestem winny, przepraszam”. Na dzisiaj badania laboratoryjne wskazują na to, że bracia Zielińscy są winni i tak chyba powinniśmy do tego podejść. Jeśli w jakikolwiek sposób będą potrafili udowodnić swoją niewinność albo, tak jak tłumaczą, istnienie jakiegokolwiek spisku przeciwko nim, oczywiście wszystko im przebaczymy, ale trudno zakładać, że tam wszystko było czyste. Wiemy, jak wygląda podnoszenie ciężarów. To nie jest dyscyplina, w której startują anioły. Są fachowcy, którzy twierdzą, że ta dyscyplina jest skażona dopingiem tak mocno, że biorą wszyscy, tylko nie wszyscy dają się złapać. Niestety, muszę zachować tutaj daleko idącą ostrożność i trzymać się faktów, a te mówią same za siebie, że bracia Zielińscy zhańbili koszulkę z orzełkiem, zażywając nielegalny doping – ocenił Rafał Patyra.

Do tej pory Polska zdobyła siedem medali – dwa złote, dwa srebrne i trzy brązowe. Igrzyska Olimpijskie kończą się 21 sierpnia.

Sport.RIRM

drukuj