R. Klaman – Polak, któremu bezpodstawnie odebrano cztery córki: Człowiek zatrzymany europejskim nakazem aresztowania ma więcej praw, niż miały moje dzieci
Cała procedura trwała dokładnie pięć dni od zatrzymania naszych dzieci do przekazania ich stronie szwedzkiej. Nasze dzieci zostały najpierw wysłane, a teraz możemy się skarżyć na decyzję sądu. Człowiek zatrzymany europejskim nakazem aresztowania ma więcej praw, niż moje dzieci miały w chwili zatrzymania i przekazania na teren Szwecji – mówił podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez wicemarszałka Sejmu, Krzysztofa Bosaka, Robert Klaman, ojciec trzech dziewczynek, które odebrano mu decyzją szwedzkiego urzędu socjalnego i za zgodą polskiego sądu.
Sąd Bodnara wydaje Szwecji polskie dzieci! https://t.co/2SqoEFdHNU
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) July 26, 2024
Państwu Ewie i Robertowi Klamanom, którzy przebywali w Szwecji, decyzją szwedzkiego urzędu społecznego odebrano dzieci. Najstarszą córkę zabrano im jeszcze za granicą, zaś trójkę pozostałych już na terenie Polski, za zgodą polskiego sądu i w asyście polskiej policji. Dziewczynki mają jedynie polskie obywatelstwo. [czytaj więcej]
– W grudniu tamtego roku nasza najstarsza córka nie zgadzała się z obowiązkami, jakie miała nadane w domu, typu sprzątanie dwa razy w tygodniu swojego pokoju, wynoszenie śmieci, wyciąganie naczyń ze zmywarki. Zabraniałem jej też „siedzenia na telefonie” 24 godziny na dobę, gdyż uważałem, że telefon bardzo niszczy umysł dziecka. Zgłosiła to kuratorowi szkolnemu – to jest taka instytucja w Szwecji, która łączy szkołę z urzędem socjalnym – wyjaśnił Robert Klaman.
Małżeństwo zostało oskarżone o stosowanie przemocy psychicznej wobec najstarszej córki.
– W tym samym dniu, w którym to zgłosiła, nie wróciła do domu. Poinformowano nas o tym telefonicznie. Mieliśmy w styczniu sprawę w sądzie rejonowym w Szwecji. Przegraliśmy, bo sprawę w Szwecji się przegrywa automatycznie, jeśli chodzi o prawa dzieci. Po jakimś czasie zostaliśmy wezwani do urzędu socjalnego, aby przedstawić nam program naprawczy kontaktu z najstarszą córką. Przyszliśmy z żoną i pani urzędniczka nam wszystko powiedziała. Na zakończenie zapytała się czy oddamy dobrowolnie jeszcze trójkę naszych młodszych córeczek. Powiedzieliśmy, że na pewno nie i zapytaliśmy dlaczego. Ona nam powiedziała, że jeśli jest przypuszczenie – nie ma żadnych dowodów, chciałbym nadmienić – (stosowania przemocy psychicznej wobec najstarszej córki – radiomaryja.pl), to (w stosunku – radiomaryja.pl) do młodszych dzieci też może takie być – mówił ojciec dziewczynek.
Państwo Klamanowie nie zastanawiali się długo i udali się do Polski, by chronić pozostałe dzieci przed odebraniem i zza granicy walczyć o odzyskanie najstarszej córki. Nie była to ucieczka, bowiem dopełniono wszystkich niezbędnych formalności.
– Powiadomiłem też urząd socjalny, że jesteśmy na terenie Polski, iż nie wracamy, gdyż moja najstarsza córka u nich przebywa. Urzędniczka poinformowała mnie, że będą wysyłać wniosek do sądu o odebranie nam dzieci. Taki wniosek został skierowany i dwa tygodnie później, jak już byliśmy na terenie Polski, szwedzki sąd wydał nakaz zatrzymania naszych dzieci. Taki wniosek trafił do polskiego sądu – do Sądu Rejonowego w Nysie. Sąd Rejonowy w Nysie nałożył na nas kuratora, panią z opieki społecznej i mieliśmy przedstawić dokumenty, typu polska książeczka zdrowia dzieci, karta szczepień. Wszystko to zrobiliśmy. Opinie kuratora i szkół mieliśmy bardzo dobre. 19 czerwca mieliśmy sprawę w sądzie, byliśmy przesłuchani przez panią sędzię. Zapytała się czy mamy dokumenty o chorobie naszej najmłodszej córeczki (bo nasza najmłodsza córeczka ma autyzm). Powiedzieliśmy, że diagnoza jest, ale na papier trzeba czekać ok. miesiąca. Powiedziała, iż odracza sprawę na dwa miesiące, abyśmy przedstawili ten dokument Wysokiemu Sądowi – relacjonował Robert Klaman.
Pomimo odroczenia sprawy, sędzia dwa dni później podjęła decyzję, by odebrać państwu Klamanom dzieci, umieścić je w domu dziecka w Strzegowie i przekazać Szwecji.
– Cała procedura trwała dokładnie pięć dni od zatrzymania naszych dzieci do przekazania ich stronie szwedzkiej, gdzie jest jeszcze strona odwoławcza na terenie Polski, z tego, co się orientuję. Nasze dzieci zostały najpierw wysłane, a teraz możemy się skarżyć na decyzję sądu. (…) Człowiek zatrzymany europejskim nakazem aresztowania ma więcej praw, niż moje dzieci miały w chwili zatrzymania i przekazania na teren Szwecji – powiedział ojciec dziewczynek.
Rodzice nie mają kontaktu ze swoimi dziećmi poza najstarszą córką, choć bardzo sporadycznie, przez telefon.
Prowadzący konferencję Krzysztof Bosak ocenił, że odebranie córek Państwu Klamanów jest hańbą dla państwa polskiego, dla polskiego sądownictwa i dla instytucji, które uczestniczyły w tym procederze. Zabranie dzieci rodzicom i odesłanie do Szwecji wicemarszałek Sejmu nazwał zbrodnią. Polityk wskazał, że małżeństwo nie miało nawet czasu, by skorzystać z przysługujących im praw.
– To jest sytuacja haniebna, jaka obciąża ministra Bodnara, który kontroluje wymiar sprawiedliwości (…). To jest hańba i kompromitacja instytucji opiekuńczych, to jest hańba i kompromitacja Ministerstwa Spraw Zagranicznych (jeżeli w ogóle coś na ten temat wiedziało) i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, jeżeli uczestniczyło w tej procedurze przekazywania (dzieci – radiomaryja.pl), a nie wyobrażam sobie, żeby nie uczestniczyło, bo takich rzeczy ze szwedzką dyplomacją nie załatwiają pracownicy urzędu socjalnego gminy, tylko to się odbywa na poziomie rządowym. To pokazuje, że Polską rządzą jacyś antypolacy, którzy są gotowi być agendą wykonawczą obcych rządów, a nie stawać w obronie swoich obywateli – ocenił lider Konfederacji.
Jak zaznaczył inny obecny na konferencji polityk Konfederacji, Dobromir Sośnierz, rządzący nie zabrali w tej sprawie głosu.
radiomaryja.pl



