fot. PAP/Darek Delmanowicz

Przygotowania do wyborów prezydenckich

Choć do planowanych na 10 maja wyborów prezydenckich pozostało półtora tygodnia, to ich organizacja wciąż nie jest pewna. W niewyjaśnionych okolicznościach do mediów wyciekł wzór pakietu wyborczego. Sprawę do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała Poczta Polska, która ma odpowiadać za dostarczenie wyborcom kart do głosowania.

Rząd prowadzi przygotowania do wyborów prezydenckich wskazanych na  10 maja w formie korespondencyjnej. To nie podoba się opozycji. Media obiegła wiadomość o wycieku pakietu do głosowania. Pakiet otrzymać miał – od pracownika firmy pakującej zestawy wyborcze – kandydat na prezydenta z ramienia Kongresu Nowej Prawicy Stanisław Żółtek. Na informację zareagowała opozycja.

– Nie ma zgody na to, aby w Polsce można było handlować kartami wyborczymi, a taki właśnie proces funduje nam PiS – powiedział Krzysztof Gawkowski z Lewicy.

– Cały ten mit przeprowadzenia w maju wyborów chyba dziś na dobre upadł – dodał Szymon Hołownia.

O wycieku kart do głosowania Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomiła Poczta Polska, która odpowiada za dostarczenie pakietów wyborczych.

Również PO zawiadomi prokuraturę i ABW. Jak mówił wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski, informacja musi zostać wyjaśniona.

– Wszystkie procedury zostały wszczęte, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Sytuacja jest absolutnie wyjątkowa i doprowadzimy do tego, że osoby, które za to odpowiadają, zostaną ukarane – wskazał Janusz Kowalski.

Przygotowania rządu do wyborów krytykuje opozycja. Decyzję premiera o zleceniu Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych druku kart do głosowania jest bezprawna –  uważa poseł Platformy Cezary Tomczyk.

– Jest wydana bez ustawy, jest wydana na podstawie wadliwej podstawy prawnej i nie może być stosowana – zaakcentował Cezary Tomczyk.

Większość danych osobowych, których Poczcie Polskiej nie chciały przekazać samorządy, przekazało Ministerstwo Cyfryzacji. Zostały one przekazane na mocy ustawy antycovidowej – podkreślił minister cyfryzacji Marek Zagórski.

– Dane zostały zaszyfrowane, przekazane na zaszyfrowanym dysku, przewiezione specjalnym konwojem do Poczty. Poczta jest zobowiązana przez ministra cyfryzacji do usunięcia tych danych w momencie, kiedy przestanie być realizowany cel – podsumował minister Marek Zagórski.

Jak dodał minister cyfryzacji, za niezabezpieczenie danych osobowych grozi kara 20 milionów złotych. Poczta wciąż nie ma informacji na temat adresów osób, które  mieszkają w danych miastach, a zameldowani są gdzie indziej. O tym, w jakiej formie i kiedy ostatecznie odbędą się wybory prezydenckie zdecydują posłowie 7 maja.

TV Trwam News

drukuj