PAP/EPA

Protesty we Francji

Tysiące ludzi demonstrowało w środę w wielu miastach Francji przeciwko reformie emerytalnej. Związkowcy zapowiadają kontynuowanie strajku, ale są również tacy, którzy chcą negocjować z rządem prezydenta Emmanuela Macrona.

Tysiące Francuzów protestuje przeciwko reformie emerytalnej. Tamtejsze związki zawodowe wskazują, że reforma zakłada wydłużony wiek emerytalny przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowej wysokości emerytury.

– 61 procent Francuzów jest przeciwko tej ustawie. Chcemy zachować nasze prawa i nie możemy zaakceptować degradacji wszystkich naszych praw w przyszłości, czy to dla nas, naszych dzieci, czy dla naszych pracowników sektora publicznego i prywatnego. To dotyczy nas wszystkich. To bezprecedensowy krok do tyłu – mówi uczestniczka protestu Clarisse Delalondre.

Manifestujący skandowali i nosili znaki, w tym logo rządzącej partii w formie swastyki. Na razie wiek emerytalny został podwyższony o dwa lata, czyli do 64 roku życia. Strajki trwają już od początku grudnia. Związkowcy zapowiadają kontynuowanie protestów przynajmniej do 3 lutego.

– To jest skandaliczne. Rządzący stawiają nas w sytuacji „napadu” z rozporządzeniami i nakazami. Prezydent Macron przedstawia niekompletny projekt ustawy. Mówimy, że Francja nie jest dyktaturą, ale zaczyna się tak wydawać, jeśli tak to działa – wskazuje przedstawicielka związku CGT Claire.

Z powodu protestów komunikacja miejska nie funkcjonuje w pełni. Od tygodnia nie działają także trzy duże spalarnie odpadów. Z początkiem lutego opozycja zamierza złożyć wotum nieufności wobec rządu.

TV Trwam News

drukuj