fot. PAP/Kasia Zaremba

Protestujący w kopalni Silesia domagają się spotkania z ministrem energii

Górnicy protestujący pod ziemią w czechowickiej kopalni Silesia, których nie objęła ustawa górnicza, domagają się przyjazdu ministra energii Miłosza Motyki. Wcześniej szef resortu zadeklarował, że rząd analizuje możliwe formy wsparcia dla pracowników tej prywatnej spółki.

W poniedziałek o godzinie 6.00 wyjazdu na powierzchnię odmówiła część górników Przedsiębiorstwa Górniczego „Silesia”, która kończyła czwartą zmianę. Zdaniem związkowców może to być 30-40 osób. Akcja nie ma charakteru strajku; wydobycie jest kontynuowane.

Związkowcy z różnych central, którzy wspólnie reprezentują protestujących pod ziemią, wskazali, że zarzewiem protestu jest „potraktowanie pracowników Silesii inaczej niż zatrudnionych w spółkach węglowych”.

– Mam tu przede wszystkim na myśli sprawy związane z wejściem w życie ustawy górniczej. (…) Pracownicy Silesii nie zostali objęci (…) osłonami – powiedział szef komisji NSZZ „Solidarność” w czechowickiej kopalni Grzegorz Babij.

Jak podkreślił, protestujący żądają, „by w trybie pilnym” do Czechowic-Dziedzic przyjechał minister energii Miłosz Motyka, który deklarował, że – jak cytował związkowiec – „pracownicy PG Silesia nie zostaną pozostawieni sami sobie”. Dodał, że protestujący oczekują przyjazdu ministra i złożenia konkretnych deklaracji na piśmie, jak ta pomoc miałaby polegać.

Związkowcy zaprosili na kopalnię prezydenta RP Karola Nawrockiego, co ma związek z podpisaniem przez niego kilka dni temu ustawy górniczej. Nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2026 roku. Nowelizacja określa m.in. warunki uprawnień do urlopów górniczych i urlopów dla części innych pracowników (z 80 proc. wynagrodzenia obliczanego jak za urlop wypoczynkowy, bez obowiązku wykonywania pracy) oraz do jednorazowych odpraw w kwocie 170 tys. zł zwolnionych z podatku PIT. Odprawy obejmą pracowników Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego, Węglokoksu Kraj, Jastrzębskiej Spółki Węglowej i w przyszłości Bogdanki. Nie dotyczy to Silesii.

Minister w Kancelarii Prezydenta Karol Rabenda – informując 15 grudnia na portalu X o podpisaniu nowelizacji przez Karola Nawrockiego – wskazał, że po rozmowach ze stroną społeczną prezydent podjął decyzję, iż „wystąpi z inicjatywą zmiany tej ustawy, by objęła wszystkich górników”.

„Nie można doprowadzić do sytuacji, gdzie pracownicy jednej branży będą różnie traktowani w Polsce” – zaznaczył.

Protestujący żądają również wypłaty zadeklarowanego przez właściciela kopalni, którym jest Grupa Bumech, świadczenia z okazji Barbórki. Chcą deklaracji na piśmie, że wobec uczestników akcji nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje.

Liderzy działających na kopalni związków – Solidarności, Kadry i Związku Zawodowego Górników – podkreślili, że protest jest inicjatywą oddolną.

– Protest spowodowany jest złym traktowaniem nas, pracowników, przez rządzących – dodał.

Jak mówił, górnicy z Silesii nie zostali objęci osłonami, które wprowadza nowelizacja ustawy o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego. Istotne znaczenie miały też zapowiedziane przez właściciela zwolnienia i groźba likwidacji kopalni.

Minister energii Miłosz Motyka, odnosząc się do tej sprawy we wpisie na platformie X, podkreślił, że PG Silesia jest spółką prywatną i rząd nie pozostaje obojętny wobec jej sytuacji ani wobec obaw pracowników.

Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla w Polsce. Jej udział w polskim rynku w 2022 roku wynosił około 3 proc. w produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. w produkcji węgla kamiennego łącznie. Pod koniec listopada zarządca masy sanacyjnej Silesii zawiadomił tamtejsze związki o zamiarze zwolnień grupowych. Dotyczyłyby one ponad 750 pracujących w Silesii osób.

PAP

drukuj