fot. pixabay.com

Protest Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przeciwko apelowi Niemieckiego Związku Dziennikarzy o zajęcie się przez KE rynkiem prasy w Polsce

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (SDP) stanowczo protestuje przeciwko ingerencji Niemieckiego Związku Dziennikarzy w wewnętrzne sprawy Polski poprzez apel do Komisji Europejskiej „o przyjrzenie się rozwojowi rynku gazet w Polsce w momencie, gdy na początku 2021 r. w Polsce ma obowiązywać mechanizm praworządności” – napisano w oświadczeniu ZG SDP.

„Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich stanowczo protestuje przeciwko ingerencji Deutscher Journalisten-Verband  (Niemieckiego Związku Dziennikarzy) w wewnętrzne sprawy Polski poprzez apel do Komisji Europejskiej +o przyjrzenie się rozwojowi rynku gazet w Polsce w momencie, gdy na początku 2021 roku w Polsce ma obowiązywać mechanizm praworządności+” – głosi oświadczenie Zarządu Głównego SDP.

Wyjaśniono, że „pretekstem do tego apelu jest dla DJV ogłoszenie przez państwowy koncern naftowy PKN Orlen zamiaru zakupu 20 dzienników i 100 tygodników od niemieckiego wydawcy Polska Press”.

Jak napisano, przewodniczący DJV opublikował 30 grudnia oświadczenie, w którym stwierdził, iż „z zadowoleniem przyjmuje zapowiedź komisarz UE ds. praworządności Very Jourovej w +Tagesspiegel+ o zastosowaniu mechanizmu praworządności wobec Polski ze względu na ingerencję w niezależność sądownictwa”.

„Nie można na tym poprzestać. Podstawowe prawo do wolności prasy jest w wielkim niebezpieczeństwie także w naszym sąsiednim kraju. Komisja UE nie może stać bezczynnie, gdy narodowo-konserwatywna partia PiS stopniowo znosi niezależne dziennikarstwo” – głosi oświadczenie przewodniczącego Niemieckiego Związku Dziennikarzy.

Zarząd Główny SDP zaznacza, że „w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca, media w Polsce funkcjonują na podstawie prawa stanowionego w demokratyczny sposób, a obowiązujące w polskim systemie prasowym przepisy respektują wszystkie zasady wolnych i niezależnych mediów”.

„Z nieznanych nam powodów Frank Uberall po raz kolejny używa DJV do prowadzenia działalności politycznej, co jest zaprzeczeniem rzetelnego i etycznego dziennikarstwa. Ponadto w oczywisty sposób stoi w sprzeczności z misją Niemieckiego Związku Dziennikarzy” – podkreślono.

Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, powiedziała, że Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „z najwyższym oburzeniem” przyjął apel Niemieckiego Związku Dziennikarzy i wypowiedź przewodniczącego tego związku.

„To jest absolutne nadużycie i niczym nieuzasadnione ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski, zupełnie sprzeczne z misją i działalnością stowarzyszenia dziennikarskiego. My, jako polscy dziennikarze możemy być tylko absolutnie zdumieni, oburzeni i protestować przeciwko temu, by tego typu wypowiedzi powielać na forum międzynarodowym i także krajowym” – zaznaczyła wiceprezes SDP.

Jolanta Hajdasz wskazała, że „nie jest to pierwsza taka wypowiedź Franka Uberalla”. Przypomniała, że w 2017 roku, Frank Uberall porównał obecną sytuację w Polsce do „rodzącej się dyktatury w Niemczech w latach 30. ubiegłego wieku”.

„Wszyscy dziennikarze – od lewa do prawa byli tym oburzeni. Nikt nie miał wątpliwości, że tak trzeba zareagować. To jest przykład tego, że nie po raz pierwszy Niemiecki Związek Dziennikarzy mija się z prawdą i ingeruje w wewnętrzne sprawy rynku mediów w Polsce. Rynku, wobec którego powinni być tak bardzo ostrożni, ponieważ u nas rynek prasy drukowanej jest zdominowany przez podmioty niemieckie. Numer jeden na naszym rynku prasy drukowanej to niemieckie wydawnictwo Bauer, numer dwa to jest niemiecko-szwajcarski Ringier Axel Springer, numer trzy do tej pory to była Polska Press, czyli firma będąca w 100 procentach własnością firmy Verlagsgruppe Passau” – zwróciła uwagę Jolanta Hajdasz.

Oceniła, że „bardzo niebezpieczne jest formułowanie tego typu opinii, właśnie na forum międzynarodowym”.

„Wiemy dobrze, jak łatwo im powielać te opinie w mediach na terenie Polski, bo dysponują bardzo dużymi możliwościami. Przecież media drukowane dzisiaj to nie tylko te redakcje, które znamy z +papieru+, ale także związane z nimi portale internetowe, które mają miliony unikalnych użytkowników i potem powielają te treści. Wypowiedź pana Franka Uberalla jest absolutnie nie na miejscu, mija się z prawdą” – podkreśliła.

W oświadczeniu Zarządu Głównego SDP przypomniano, że stowarzyszenie „wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie z monopolistyczną pozycją na rynku prasy regionalnej niemieckiego wydawnictwa Polska Press, którego jedynym właścicielem jest niemieckie wydawnictwo Verlagsgruppe Passau”.

„Na to zjawisko zwróciliśmy uwagę już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. Stwierdziliśmy wówczas, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. Dlatego obecnie SDP z nadzieją przyjmuje decyzje PKN Orlen o zakupie spółki Polska Press od medialnego koncernu Verlagsgruppe Passau. Widzimy w tym szansę na przełamanie dominacji wydawnictw zagranicznych na rynku regionalnej prasy drukowanej i regionalnych portali w Polsce” – napisano w oświadczeniu.

Oceniono, że „wobec tego formułowanie tak radykalnych opinii przez przewodniczącego Franka Uberalla oraz DJV i ich powielanie na forum międzynarodowym przez organizacje dziennikarskie i ich kierownictwo jest nadużyciem, którego celem nie jest obrona wolności słowa”.

„SDP apeluje do organizacji i instytucji medialnych o stanowcze przeciwstawianie się rozpowszechnianiu takich nieprawdziwych opinii na temat sytuacji mediów w Polsce oraz rzetelne przedstawianie ich sytuacji zarówno na forum krajowym, jak i międzynarodowym” – zaapelowano w oświadczeniu.

PAP

drukuj