Projekt OFE do Komisji Finansów Publicznych

Sejm skierował projekt zmian w systemie emerytalnym do prac w sejmowej Komisji Finansów Publicznych. W głosowaniu upadły wnioski za odrzuceniem projektu.

Projekt ma zostać przyjęty w ekspresowym tempie – już w najbliższy piątek. Wzbudza to niepokój wśród polityków opozycji.

Państwo jest gwarantem świadczeń emerytalnych – przekonywał we wtorek podczas sejmowej debaty nad projektem ws. OFE minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznaczał jednocześnie, że żaden członek OFE nie straci na tej zmianie. Wysokość środków przekazanych z OFE do ZUS nie będzie mogła być mniejsza niż ich wartość z trzeciego września 2013 r. – mówił.

To nie troska o emerytów powoduje tymi działaniami, ale problemy budżetu państwa, które sami zgotowaliście – powiedziała w Sejmie poseł Beata Szydło, wiceprezes PiS.

– Donald Tusk i jego ekipa potrzebuje czterech dni, żeby złupić oszczędności Polaków z Funduszy Emerytalnych. W ciągu czterech dni ma się rozstrzygnąć przyszłość Polaków. Rząd potrzebuje czterech dni, aby rozmontować system emerytalny nie dając żadnych gwarancji obywatelom. To jest presja czasu, to jest panika przed nieuchwaleniem budżetu na rok 2014 i tym dyktowane są zmiany, które proponujecie, a nie troska o emerytów, czy naprawę systemu finansów publicznych – akcentowała poseł Beata Szydło.

Poseł Beata Szydło wyjaśniła, że rząd przygotował atrapę zmian w systemie emerytalnym, który nie daje rzeczywistej dobrowolności wyboru, oraz że nie daje żadnych gwarancji bezpieczeństwa osobom, które zdecydują się pozostać w OFE. Dodała, że proponowane zmiany powiększają dług ukryty, a zobowiązania przerzucane są na następne pokolenia. Zaznaczyła, że PiS nie przyłoży ręki do dalszego zadłużania Polaków. Zapowiedziała, że PiS złoży wniosek o wysłuchanie publiczne w tej sprawie.

– Wniosek złożymy na komisji publicznej. Każdy Polak, każdy obywatel naszego kraju ma prawo do wypowiedzenia się na temat przyszłości swojej emerytury – dodała poseł Beata Szydło.

Takiego bubla poprzeć nie możemy – powiedział poseł Jacek Bogucki, który przedstawił stanowisko SP za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

– Nie możemy popierać rozwiązań, które dają wam chwilę czasu, oddechu, a zadłużają przyszłe pokolenia w sposób niebotyczny taki, który nawet w załączniku do ustawy mówi, że po 2047 roku będą wyższe zobowiązania ZUS niż według dotychczasowego systemu. Być może komuś wydaje się, że to daleko – 40 lat, ale to właśnie jest to obciążanie przyszłych pokoleń, naszych dzieci, naszych wnuków, które tego zobowiązania spłacić nie będą w stanie, dlatego nie możemy popierać tego typu rozwiązań – powiedział poseł Jacek Bogucki.

Poseł uznał za oszustwo dobrowolność przynależności do OFE, gdyż większość pieniędzy emerytów i tak trafi do ZUS. Bogucki zarzucił rządowi, że chce zapewnić sobie dwa lata trwania u władzy za cenę zadłużenia przyszłych pokoleń.

Poseł Patryk Jaki zaproponował wprowadzenie systemu kanadyjskiego. Każdy Polak odkładałby miesięcznie 220 złotych na emeryturę, a jednocześnie otrzymywał 1000 złotych gwarancji emerytalnej państwa. Osoby, które nie chciałyby przystąpić do tego systemu, pozostałyby w ZUS-ie.

Podczas głosowania, większość posłów zagłosowała. Upadły wnioski o odrzucenie rządowego projektu zmian w systemie emerytalnym.

RIRM

drukuj