fot. TV Trwam

Prof. T. Panfil w TV Trwam: Bez takich wywiadowców jak Maria Michalczyk ps. „Wyrwicz” nie byłoby możliwe stworzenie największej podziemnej armii – Armii Krajowej

Maria Michalczyk ps. „Wyrwicz” to kierownik Wywiadu Wojskowego Armii Krajowe w placówce Daleszyce.Pokonywała po kilkadziesiąt kilometrów dziennie, zapamiętując pozycje niemieckie, liczbę żołnierzy, liczbę środków transportu, rozmieszczenie, położenie okopów, stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Z tego wszystkiego pisała meldunki. To jest jej cicha praca dla Polski” – mówił prof. Tomasz Panfil z IPN i KUL w programie „Poczet wielkich Polaków” na antenie TV Trwam.

18 lipca 1913 roku urodziła się Maria Michalczyk, niezłomny wywiadowca z Gór Świętokrzyskich. Maria Michalczyk prowadziła tajne nauczanie na szczeblu szkoły średniej, a także nasłuch radiowy dla zrzutów. Po 1945 roku zagrożona aresztowaniem przez komunistów zostaje zmuszona do ucieczki na Śląsk.

– Pochodziła z małej wioski, z ubogiej rodziny, ale była zdolną dziewczyną i te zdolności pozwalały jej zarabiać na studia korepetycjami wspomina prof. Tomasz Panfil z IPN i KUL.

– Zaangażowała się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej – powiedział dr Robert Derewenda z Instytutu Historii KUL.

– Działała w Obwodzie Kieleckim Armii Krajowej. Tutaj prowadziła nie tylko tajne komplety, czyli uczyła w konspiracji – podkreślił dr Jan Wiśniewski, wykładowca WSKSiM.

– Zajmowała się deszyfracją informacji przekazywanej przez londyńskie radio, dotyczące zrzutów – powiedział dr Marek Bochniak, historyk i organista.

– To były bardzo ważne audycje, ponieważ bardzo często były tam zaszyfrowane wiadomości. Przykładowo grano jakąś piosenkę, czasem nie było wiadomo, dlaczego akurat taka jest grana, ale były to zaszyfrowane informacje o tym, że będzie zrzut danego dnia. Za tego typu działalność groziła oczywiście kara śmierci, w najlepszym razie obóz koncentracyjny w Auschwitz – zaznaczył dr Robert Derewenda.

Tacy ludzie jak Maria Michalczyk nie zwracali uwagi na niebezpieczeństwa. Nie liczyli trudów, a strachu nigdy nie łączyli z tchórzostwem.

– Ona sama wspomina, że były takie dni, kiedy pokonywała po kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów dziennie piechotą, a jak się udało to na rowerze, zapamiętując pozycje niemieckie, zapamiętując liczbę żołnierzy, liczbę środków transportu, rozmieszczenie, położenie okopów, stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Z tego wszystkiego pisała meldunki. To jest jej cicha praca dla Polski – ocenił prof. Tomasz Panfil.

Setki tajnych raportów były jak nieprzerwany strumień niewidzialnych pocisków, które godziły celnie w nieprzyjaciela. Praca w konspiracji to wymierne efekty w postaci niezliczonych osób uratowanych przed śmiercią, wywózką do obozów, czy torturami.

– Wojnę przeżyła. Ostatnie meldunki pisała jeszcze w 1945 roku. Potem przyszła druga okupacja i ona sama musiała się ukrywać, bo za swoją pracę dla Polski była poszukiwana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa – zwrócił uwagę profesor IPN i KUL.

– Służba Bezpieczeństwa chciała ją aresztować. Udało jej się w szczęśliwy sposób nie wpaść w ich ręce – dodał dr Jan Wiśniewski.

– Minęła na schodach dwóch mężczyzn. Okazało się, że to byli funkcjonariusze UB, którzy szli ją aresztować i jej nie rozpoznali. Wiadomo, że do domu nie mogła wrócić, stąd też postanowiła uciekać. Wskoczyła do odkrytego wagonu pociągu towarowego. W takich sytuacjach nawet aura nie sprzyja człowiekowi. Rozszalała się burza, a ona w tej burzy dotarła do Katowic – opisywał dr Marek Bochniak.

– Pracowała w szkole, nie przyznając się do swojej AK-owskiej przeszłości i wspomina, jak trudne były dla niej niektóre doświadczenia szkolne z lat powojennych, kiedy od uczennic, zdających historię na maturze, dowiadywała się, że AK, któremu poświęciła swoją młodość, była organizacją bandycką – powiedział prof. Tomasz Panfil.

Maria Michalczyk to autorka trzech książek: „Gdy każdy dzień był walką”, „Diabeł »Piątek Kolumny«” i „Egzamin z życia”.

– Oddziały zbrojne Polskiego Podziemia Niepodległościowego nie przetrwałyby, gdyby nie ciche bohaterstwo mieszkańców wsi. To oni karmili partyzantów, ukrywali ich. To oni udzielali im pomocy. Bez takich ludzi jak Maria Michalczyk, wywiadowców, nie byłoby możliwe stworzenie tej największej podziemnej armii, jaką była Armia Krajowa – akcentował  prof. Tomasz Panfil z IPN i KUL.

radiomaryja.pl

drukuj