Prof. Ryba: Obama ustawodawczo zależny od Senatu

Po wyborach rządy Baraka Obamy w sensie ustawodawczym będą musiały być warunkowane zgodą Republikanów – mówi prof. Mieczysław Ryba, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych na KUL.

Partia Republikańska przejęła we wtorkowych wyborach kontrolę nad Senatem USA. Wciąż spływające wyniki wskazują, że Republikanie zdobyli w wyższej izbie Kongresu przynajmniej 52 ze 100 mandatów. Umocnili też swą pozycję w Izbie Reprezentantów.

Przejęcie kontroli nad Senatem, gdzie Demokraci mieli większość od ośmiu lat, oznacza, że przez ostatnie dwa lata swojej prezydentury Barack Obama będzie musiał współpracować z Kongresem kontrolowanym przez opozycję.

Tak naprawdę, w tej sytuacji jego rządy rzeczywiście będą musiały, na pewne decyzje, być warunkowane – w sensie ustawodawczym – zgodą Republikanów. Praktycznie, Obama – i w sensie budżetowym i każdym innym – nie jest w stanie samodzielnie rządzić. Amerykanie lubią na poziomie wyborczym takie sytuacje, ażeby nie dawać pełni władzy, by ta władza nie miała charakteru omnipotencji, pełnego panowania jednej partii i jednej osoby. W tej chwili na pewno tak nie będzie – mówi prof. Mieczysław Ryba, historyk.  

Na piątek prezydent Barak Obama zaprosił do Białego Domu liderów obu partii w Kongresie.

RIRM

drukuj