fot. https://pixabay.com/pl/

Prof. P. Skrzydlewski o słabej kondycji demograficznej Polski: Antypolskie i kosmopolityczne środowiska zasiadające dziś we władzach rządowych postrzegają ten stan jako szansę dla implementacji do naszego życia zbiorowego imigrantów z innych cywilizacji

Antypolskie i kosmopolityczne środowiska zasiadające dziś we władzach rządowych nie przejmują się tym stanem rzeczy, a nawet postrzegają ten stan jako szansę dla implementacji do naszego życia zbiorowego imigrantów z innych cywilizacji. Dzięki temu ma rzekomo zyskać nasza gospodarka, ubogacić się i uzmiennić naszą obyczajowość. Ale czy będzie dzięki temu istniała Polska?mówił w kontekście słabej kondycji demograficznej Polski prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, rektor Akademii Zamojskiej, w autorskim felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Jest wiele spraw, które powinny nas boleć z racji niesprawiedliwości i zła, jakie cały czas trwają w naszej ojczyźnie po 1989 roku, po tzw. transformacji – wskazał prof. Paweł Skrzydlewski. Jak zauważył, w Polsce wciąż dają o sobie znać skutki nie do końca rozliczonej przeszłości, moralnego chaosu i społecznego rozbicia. Wśród licznych bolączek wymienia on nie tylko brak sprawiedliwości wobec dawnych funkcjonariuszy systemu komunistycznego czy zniszczenie rodzimej gospodarki, ale także – co szczególnie niepokojące – coraz powszechniejsze lekceważenie i niszczenie własnej młodzieży. To właśnie ten problem, dotykający przyszłości całego narodu, staje się jednym z najgroźniejszych zjawisk współczesnej Polski.

– Boli nas wciąż nierozliczenie ze zbrodni wielu funkcjonariuszy PRL uwikłanych w niszczenie Polski i zdradę na rzecz państw drugich. Boli nas także duże marnotrawstwo i złodziejstwo, które dotknęło gospodarkę krajową, kulturę, rolnictwo, praktycznie każdą sferę naszego życia. Boli także zakłamanie sączone systematyczne przez wykupione zagraniczne media. To sprawiło, że wielu Polaków zaczęło wstydzić się swojej polskości. (…) Spraw, które można by tu wymieniać, jest bardzo wiele, ale jedna wydaje się szczególnie przykra i niebezpieczna dla naszego narodu. Jest nią pewna wzgarda, lekceważenie i niszczenie własnej młodzieży, przyszłości narodu – wskazał prof. Paweł Skrzydlewski.

Dodał, że wytworzone po 1989 roku warunki życia dla bardzo wielu młodych nie tylko zmuszały ich do masowej imigracji z ojczyzny, ale także do upośledzenia ich życia duchowego. Indoktrynacja liberalno-nihilistyczna, głosząca „wolność od wszystkiego” – jak akcentował felietonista – doprowadziła do duchowego zagubienia i osłabienia więzi moralnych. Coraz częściej młodzi ludzie odrzucają zasady, tradycję i wiarę, ulegając hedonizmowi, uzależnieniom i pustce życia chwilą.

– Wszystko to stało się dla wielu Polek i Polaków drogą destrukcji i wielkiego nieszczęścia. Przecież do chwili obecnej socjologowie nie mogą ustalić dokładnej liczby osób młodych, które opuściły naszą ojczyznę, aby żyć i pracować w innych częściach świata, a jest ich od 1989 roku do chwili obecnej prawie 5 milionów. Jak na społeczność ma wpłynąć ta liczba utraconych młodych ludzi? Może wpłynąć tylko w jeden sposób – katastrofalnie – podkreślił felietonista.

Jednym z przejawów tej katastrofalnej formy wpływu – jak wskazał rektor Akademii Zamojskiej – jest przyrost naturalny, który dziś w Polsce należy do najniższych na całym świecie i nie zapewnia Polsce nawet biologicznego przetrwania. Dodał, że umiera nas przecież rok do roku przeszło 400 tysięcy, a rodzi się zaledwie 250 tysięcy.

– Antypolskie i kosmopolityczne środowiska zasiadające dziś we władzach rządowych nie przejmują się tym stanem rzeczy, a nawet postrzegają ten stan jako szansę dla implementacji do naszego życia zbiorowego imigrantów z innych cywilizacji. Dzięki temu ma rzekomo zyskać nasza gospodarka, ubogacić się i uzmiennić naszą obyczajowość. Ale czy będzie dzięki temu istniała Polska? – zwrócił uwagę prof. Paweł Skrzydlewski.

Choć wielu z nas nie dostrzega prawdziwej kondycji narodu – w życiu rodzinnym, społecznym i państwowym – nie wolno popadać w pesymizm. Polska potrzebuje działań pozytywnych i twórczych, zwłaszcza takich, które angażują młodzież i dają jej nadzieję.

– Nadzieję mogą dać młodym ci, którzy sami są wierni Polsce, którzy walczą o jej byt, rozwój i chwałę, którzy dobrze ją rozumieją. Jeśli przyjrzymy się bliżej naszemu życiu zbiorowemu, takich ludzi z całą pewnością znajdziemy bardzo wielu, a każdy z nich na swój sposób może i powinien stać się źródłem nadziei dla młodych, źródłem, z którego czerpią młodzi Polacy i Polki siły. Tym źródłem sił i nadziei dla bardzo wielu młodych ludzi jest dziś bezsprzecznie sam Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Ale przecież nie tylko on. Jest więc nadzieja – podsumował autor felietonu.

Całość felietonu prof. Pawła Skrzydlewskiego można wysłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj