fot. Robert Sobkowicz/"Nasz Dziennik"

Ks. prał. J. Niżnik: Św. Andrzej Bobola widział, jak wielkie spustoszenie robi podział w Kościele i zachęcał, aby nie ustawać w trosce o piękno Kościoła

Św. Andrzej Bobola upominał się o prawdę Ewangelii. Jako mistyk zjednoczony z Jezusem doskonale wiedział, jak wielkie spustoszenie robi podział w Kościele. Chrześcijaństwo byłoby w innym miejscu, gdybyśmy nie byli podzieleni. Męczennik mówił, że nie możemy ustać w trosce o piękno Kościoła, bo Kościół jest wielkim darem Boga dla nas wszystkich. Robił wszystko, aby w życiu człowieka obecny był Pan Bóg. Kto spotka się ze św. Andrzejem Bobolą, ten powinien stawać się lepszym chrześcijaninem. A jeśli ja będę lepszy, to Kościół będzie lepszy – zaznaczył ks. prałat Józef Niżnik, kustosz Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie, w środowym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

16 maja 2002 roku św. Andrzej Bobola został ogłoszony patronem Polski. To apostoł Pińszczyzny, za którego namową król Jan Kazimierz ogłosił Matkę Bożą Królową Polski. Ks. prał. Józef Niżnik ocenił, że jako naród wciąż niewiele wiemy o postaci prezbitera i męczennika.

– Od dziesiątków lat staram się zwracać uwagę Polakom, kim jest św. Andrzej Bobola. Czynię to niejako z wdzięczności serca. Nie chodzi o to, by się wywyższać. Została dana mi wielka łaska, że mogłem widzieć tego świętego, słyszeć jego głos. (…) To było na jawie, jak siedzimy teraz naprzeciw siebie. (…) Gdy go zobaczyłem, mogłem rozeznać, że to jest kapłan, bo był w sutannie, miał charakterystyczną brodę. Był jak człowiek, tyle że zniknął. Później była myśl, kim on jest? Po czterech latach powiedział: „Jestem św. Andrzej Bobola. Zacznijcie mnie czcić w Strachocinie”. Poprzez 42 lata proboszczowania w Strachocinie, kiedy od samego początku kult się tam rozpoczął, mogłem obserwować wszystko, co potrafi Andrzej Bobola. Staram się więc zwracać na niego uwagę – opowiedział duchowny.

Kapłan stwierdził również, że „Kościół nie wykorzystał ważnego momentu, jakim było ustanowienie Andrzeja Boboli jeszcze jednym patronem Polski”.

– Poza listem przeszło to mimo woli, nie było poważnej akcji – przyznał.

A św. Andrzej Bobola zasługuje na poznanie, szczególnie że wielu ludzi poświadczyło o otrzymanej pomocy od męczennika.

– Uzdrowienia z choroby raka, uproszone dzieci, uratowane małżeństwa, nawróceni ludzie z różnych grzechów. Bardzo wiele jest świadectw, które mamy w archiwum w Strachocinie – wyliczał ks. prał. Józef Niżnik.

I choć św. Andrzeja Bobolę i św. Jana Pawła II dzielą trzy wieki historii, to mają oni kilka wspólnych mianowników. Spośród nich największym wydaje się być walka o miejsce Boga w życiu każdego z nas.

– Żyli w różnym czasie, ale jeden i drugi pozostawili piękne świadectwo życia z wiary. Pokazali, czym jest wiara. Papież Pius XII napisał encyklikę o św. Andrzeju Boboli, w której wskazał, żeby wszyscy chrześcijanie uczyli się od św. Andrzeja Boboli wiary i męstwa. (…) Tylu mamy polskich błogosławionych, świętych, a tylko o św. Andrzeju Boboli Ojciec Święty napisał encyklikę, chcąc, aby cały świat poznał wiarę męczennika – powiedział gość „Rozmów niedokończony”.

– Św. Jan Paweł II był człowiekiem wielkiej modlitwy, odważnych decyzji. Obydwu łączy to, że robili wszystko, aby w życiu człowieka obecny był Pan Bóg. (…) Walczyli o miejsce Boga w życiu człowieka i w poszczególnych narodach – dodał.

Ks. prał. Józef Niżnik podkreślił, że „wiara, którą Andrzej Bobola wyklęczał, dała mu wielką moc znoszenia przeciwności i wielką mądrość, jaka przejawiała się w jego pracy duszpasterskiej. Dzięki takiej postawie potrafił już w tamtym wieku zachowywać się inaczej niż zachowywali się chrześcijanie”.

– Jeśli Andrzej Bobola odwiedzał prawosławnych, to jego mądrość polegała na tym, że on zobaczył, że do podziału Kościoła doprowadzili ludzie. A najważniejsze jest to, że chrześcijanie mają się zbawić. On wiedział, że do zbawienia mają iść zarówno prawosławni, jak i katolicy. (…) Andrzej Bobola był takim narzędziem w ręku Boga, że potrafił znaleźć środek, by trafić do ludzkiego umysłu i serca. Grzesznicy się nawracali. To wielka łaska, by trafić do drugiego człowieka, aby on się opowiedział po stronie Chrystusa. To miał Andrzej Bobola – wskazał.

Największym złem w Kościele jest to, że jest On podzielony. My się do tego przyzwyczailiśmy. Przyzwyczajeni do tego byli także ludzie za czasów św. Andrzeja Boboli, bo upominali go w sprawie chodzenia do prawosławnych – kontynuował kapłan.

– On się upominał o prawdę Ewangelii. Jako mistyk zjednoczony z Jezusem doskonale wiedział, jak wielkie spustoszenie robi podział w Kościele. (…) Chrześcijaństwo byłoby w innym miejscu, gdybyśmy nie byli podzieleni. Nigdy nie możemy tego grzechu usprawiedliwiać. Nie możemy się do tego przyzwyczajać. (…) Św. Andrzej Bobola mówił, że nie możemy ustać w trosce o piękno Kościoła, bo Kościół jest wielkim darem Boga dla nas wszystkich. (…) Kto spotka się ze św. Andrzejem Bobolą, ten powinien stawać się lepszym chrześcijaninem. A jeśli ja będę lepszy, to Kościół będzie lepszy – podkreślił ks. prał. Józef Niżnik.

radiomaryja.pl

drukuj