fot. PAP/Tytus Żmijewski

Prof. M. Szumiło o interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji: O ile była to militarna wygrana, to politycznie już niekoniecznie

Interwencja wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji pokazała, że społeczeństwo stawiło opór i zdecydowanie było zjednoczone przeciwko interwentom. O ile była to militarna wygrana, to politycznie już niekoniecznie i dużo kosztowała – mówił w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mirosław Szumiło, historyk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

W nocy z 21 na 22 sierpnia br. obchodzimy 55. rocznicę operacji Dunaj, czyli interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Siły Sowietów i części państw satelickich pod dyktando Moskwy wkroczyły do Czechosłowacji, by stłumić Praską Wiosnę – szereg prodemokratycznych reform przeprowadzanych przez tamtejsze władze.

https://twitter.com/ipngovpl/status/1693231656529010984

– Na początku 1968 r. do władzy doszedł jako szef Komunistycznej Partii Czechosłowacji Alexander Dubček, zwolennik tzw. socjalizmu z ludzką twarzą, czyli reform systemu w kierunku wprowadzania pewnych elementów wolnorynkowych do gospodarki, tworzenia niezależnych organizacji społecznych. Ale to, co było największym wyłomem w systemie komunistycznym to było faktyczne zniesienie cenzury i wprowadzenie wolności słowa w Czechosłowacji, a tego już Moskwa nie zamierzała tolerować, mimo że władze czechosłowackie nie chciały występować z Układu Warszawskiego i zrywać tzw. sojuszu z Moskwą – wyjaśnił prof. Mirosław Szumiło.

Pojawienie się takich tendencji w jednym z krajów satelickich groziło rozlaniem się ich na pozostałe (głównie Polskę), co dla Kremla oznaczałoby osłabienie wpływów.

Nie tylko Moskwie nie podobały się reformy Alexandra Dubčeka. Zwolennikiem ich ukrócenia za pomocą zbrojnej interwencji był Władysław Gomułka. Zauważył on bowiem, że naród polski oczekuje podobnych zmian.

– W czasie protestów w marcu 1968 r. padały z ust studentów hasła „Polska czeka na swego Dubčeka”, więc Gomułka obawiał się, że „zaraza” z Czechosłowacji rozleje się na Polskę i że to zagrozi jego rządom – zaznaczył historyk.

Wydarzenia z sierpnia 1968 r. dały Moskwie nauczkę na przyszłość.

– Ta interwencja pokazała, że społeczeństwo stawiło opór i zdecydowanie było zjednoczone przeciwko interwentom. (…) O ile była to militarna wygrana, to politycznie już niekoniecznie i dużo kosztowała – mówił gość „Aktualności dnia”.

Dzięki temu w 1981 r. w Polsce nie doszło do sowieckiej interwencji, o którą zabiegał w Moskwie Wojciech Jaruzelski.

W czasie protestów obywateli Czechosłowacji przeciwko interwencji zginęło sto osób, a kilkaset zostały rannych.

Wskutek przeprowadzenia operacji Dunaj w Czechosłowacji zaczęły stacjonować wojska sowieckie (wcześniej ich tam nie było). Cofnięto reformy zaprowadzone za rządów Alexandra Dubčeka, a szefem Komunistycznej Partii Czechosłowacji został Gustáv Husák. Miały też miejsce różnego rodzaju represje i znaczne zaostrzenie cenzury.

– Taki okres trwał kilka lat, po których społeczeństwo było już dość mocno spacyfikowane i następny taki bunt nastąpił dopiero w 1989 roku – zwrócił uwagę wykładowca UMCS.

Interwencja w Czechosłowacji pogorszyła stosunki pomiędzy narodami czeskim i słowackim a narodem polskim. Szczególnie głośny był incydent w Jiczynie, gdzie pijany polski żołnierz zaczął strzelać do cywilów. Zginęły wówczas dwie osoby (zamordowane z premedytacją), a siedem innych (w tym dwóch polskich żołnierzy) zostało rannych.

– Było uprzedzenie wobec Polaków, ale dodatkowo wzmacniała to propaganda komunistyczna w Czechosłowacji, zwłaszcza w roku 1980 i 1981, kiedy w Polsce powstała „Solidarność”. Tam była rozwijana straszna propaganda przeciwko Polakom, którzy „tylko strajkują, nie pracują”. Wytworzył się obraz Polaków jako nierobów i warchołów. (…) W starszym pokoleniu do dzisiaj pokutuje pozostałość z tamtego okresu  – podkreślił historyk.

W Polsce miało miejsce wiele przypadków protestów przeciwko inwazji na południowego sąsiada, z czego najgłośniejsze jest samospalenie Ryszarda Siwca na Stadionie Dziesięciolecia, mocno ukrywane przez komunistyczne władze przed opinią publiczną. Ponadto pojawiały się też potępiające inwazję ulotki, graffiti. Ponadto składano kwiaty pod ambasadą czechosłowacką w Warszawie.

Całość rozmowy z prof. Mirosławem Szumiło jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj