fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

Prof. Jaroszyński o „Klątwie”: Pewnych granic nie wolno naruszać

Musimy wyłapywać wszystkie formy antysztuki, bo ona ma swoje konsekwencje społeczno-polityczno-narodowo-religijne – mówił w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam prof. Piotr Jaroszyński, filozof kultury, publicysta, wykładowca WSKSiM.

W sobotę 27 maja przed Teatrem Powszechnym w Warszawie odbył się protest środowisk patriotycznych przeciwko wystawianiu bluźnierczego spektaklu „Klątwa”. Takie manifestacje są bardzo potrzebne – ocenił prof. Piotr Jaroszyński w rozmowie z red. Dariuszem Pogorzelskim.

– One (manifestacje) przypominają, że dzieje się coś złego. Te manifestacje mają swój określony profil i bardzo wyraźnie zaznaczają, jaki jest powód manifestowania. Bo nie chodzi o to, żeby powstała jakaś bijatyka, tylko o to, żeby (…) do ludzi dotarło, że dzieje się coś złego i że pewnych zasad nie wolno naruszać – podkreślał profesor.

Jak wskazał, wspomniana sztuka „de facto jest bluźnierstwem i dlatego też trzeba zająć odpowiednią postawę” – w tym religijną, żeby zło neutralizować, „nazywając je po imieniu”.

Mimo wcześniejszych apeli społecznych, władze Warszawy oświadczyły, że nie będą cenzurować sztuki i pozostawiły „Klątwę” w repertuarze Teatru Powszechnego. Nie zgodziły się też na przeprowadzenie manifestacji przeciwko bluźnierczemu spektaklowi. Decyzję prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz uchylił sąd. Prof. Jaroszyński wskazał, że budzi to pewien optymizm.

– Krok po kroku odzyskujemy obiektywizm sądów, to że sądy nie ulegają naciskom polityków, tylko przedstawiają wyroki uzasadnione w taki sposób, że są one zrozumiałe i sprawiedliwe dla społeczeństwa – ocenił filozof.

Odnosząc się do używanego przez obrońców skandalicznego spektaklu argumentu „wolności artystycznej” prof. Piotr Jaroszyński przypomniał, że każde ludzkie działanie ma swoje granice. Tu jest naruszenie pewnej granicy moralnej, a jeszcze głębiej – religijnej – zauważył.

-­ Tymi granicami jest granica między dobrem i złem, a więc są to najpierw granice moralne, ponieważ one obejmują wszystkich ludzi (…) jako podmiot posiadający godność, swoje uprawnienia. Nie wolno tego naruszyć pod żadnym pretekstem. Gdyby tę wolność sztuki rozumieć jako pierwszą zasadę, to zwłaszcza dzisiaj, kiedy przez sztukę można rozumieć cokolwiek, bardzo łatwo byłoby kraść, mordować, uprowadzać. Wszystko – nawet zamachy terrorystyczne – można by nazwać sztuką i dziwić się, dlaczego ludzie są przeciwko – powiedział profesor.

Filozof dodał, że granic moralno-religijnych nie wolno naruszać, ponieważ może to doprowadzić do rozbicia społeczeństwa; społeczeństwo takie przestanie być jednością zdolną do wyrażania swoich praw w ramach jednego państwa. Jak stwierdził profesor Piotr Jaroszyński, społeczeństwo jest w ten sposób „szykowane do kolejnego rozbioru”.

– Ten rozbiór dokonuje się za pomocą środków bardziej subtelnych niż łopata, łom, miecz czy działa armatnie, czyli za pomocą infekowania świadomości. Taką dziedziną kultury, która w sposób szczególny dotyka ludzkiej wrażliwości, jest sztuka. I tej sztuki używa się właśnie po to, żeby nas rozstroić wewnętrznie – i jako osoby, i jako społeczeństwo – przekonywał prof. Jaroszyński, zaznaczając, że należy wyłapywać wszystkie formy antysztuki, bo ma ona swoje konsekwencje społeczno-polityczno-narodowo-religijne.

 

RIRM

drukuj