fot. pixabay.com

Prof. inż. W. Mielczarski: Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak duże są koszty energii. One rosną, ponieważ postawiono na zieloną transformację, która jest bardzo kosztowna, a efektów przynosi niewiele

Finansujemy energię z zadłużenia. Zadłużenie naszego państwa jest potworne, sięga ponad 300 miliardów i znaczna część polega na tym, że my się zadłużamy. Finansujemy bardzo dużo projektów z KPO, z innych projektów, a to są długi, które będziemy musieli spłacać. Cena energii to jest może jedna trzecia albo nawet mniej całkowitego kosztu, który my ponosimy. To jest wielki problem, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak duże są koszty energii. One rosną, ponieważ postawiono na zieloną transformację, która jest bardzo kosztowna, a efektów przynosi niewiele – przekonywał prof. inż. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Brytyjski gigant energetyczny – BP – zrezygnował z planów budowy elektrowni wodorowej w północno-wschodniej Anglii. Koncern zmienił strategię i zamierza wrócić do inwestycji w paliwa kopalne.

– Wodór właściwie nigdy nie był takim paliwem sensu stricto jak węgiel czy gaz. Wodór jest też raczej traktowany jako paliwo, które można zmagazynować. Najpierw wodór trzeba wytworzyć i tutaj, niestety, ponosimy spore koszty energetyczne. Na przykład elektroliza, gdzie można otrzymywać wodór, musi być zasilana energią. Energia może pochodzić z węgla, z gazu lub z atomu. Innej możliwości nie ma. Można też jeszcze pomyśleć, że może by tę energię przesyłać z wiatraków czy z paneli w momencie, gdy jest jej nadmiar. (…) Wodór będziemy gdzieś składować, ale nie za bardzo mamy gdzie i później będziemy go spalać. Oczywiście to jest trochę jak sięganie lewą ręką – jak to się mówi przysłowiowo – do prawej kieszeni i przy okazji traci się olbrzymie ilości energii. Taka jest idea zielonej transformacji. Chodzi o to, żeby – broń Boże – nie były to paliwa kopalne. Ale teraz okazuje się, że ceny, które musimy za to płacić, są tak wielkie, że firmy powoli, pomimo olbrzymich subsydiów z Unii, wycofują się – wskazywał prof. inż. Władysław Mielczarski.

Gość „Aktualności dnia” podał przykład koncernu ArcelorMittal, który zrezygnował z rozwoju technologii wodorowych w swoich zakładach w Niemczech pomimo obiecanego dofinansowania z Unii Europejskiej.

– Firma podziękowała za ten grant i nie chce tego robić, ponieważ wie, że niewiele z tego będzie. Wodór jest trochę taką ślepą ścieżką, w którą próbujemy wejść tylko po to, żeby uniknąć paliw kopalnych za wszelką cenę. Ale okazuje się, że bariery technologiczne są tak wielkie, że pieniędzmi z różnych KPO, z różnych programów w Unii niestety nie zasypiemy. Okazuje się, że można przekupić ludzi, ale praw fizyki nie można. (…) My jako inżynierowie i fizycy doskonale znamy cechy wodoru od 200 lat. Okiem czasowym była publikacja fizyka angielskiego Johnsona w 1874 roku, który opisał doskonale właściwości wodoru i z nich wynikało, że on nie za bardzo nadaje się do energetyki. (…) Próbujemy ożywić technologię, która już dawno została – jeśli chodzi o energetykę – odesłana gdzieś na wysypisko – zwrócił uwagę ekspert ds. energetyki.

Prof. inż. Władysław Mielczarski zaznaczył, że tego typu działania, które – jego zdaniem – są nieopłacalne, próbuje napędzać Unia Europejska. Jak zauważył, Polska energetyka funkcjonuje tylko dlatego, że ma jeszcze węgiel, który zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne.

– Próbujemy to napędzić pieniędzmi przeznaczonymi na zieloną transformację. A czym są te pieniądze? Na przykład KPO to są nasze pieniądze, ponieważ Unia Europejska, fundując programy KPO, zadłuża się w naszym imieniu. My nawet do końca nie wiemy, jakie są warunki. Opierając się na założeniach, że to będzie dobre, zaczynamy zamykać źródła energii, które mamy – mam na myśli przede wszystkim kopalnie. (…) Teraz, o godzinie 13.00-14.00, kiedy rozmawiamy, 85 procent energii elektrycznej, którą mamy, jest produkowane z węgla i trochę z gazu. Myśmy budowali olbrzymie ilości źródeł odnawialnych. (…) Egzystujemy jako społeczeństwo – już nie mówię o gospodarce – tylko dlatego, że mamy jeszcze węgiel – podkreślał gość „Aktualności dnia”.

Ceny energii w Polsce nadal są mrożone, co może uspokajać Polaków i ich poczucie bezpieczeństwa. Ekspert zwrócił jednak uwagę, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak duże są koszty energii w szerszej perspektywie.

– Mówiąc o cenach energii, my trochę upraszczamy sprawę. Nie chodzi o ceny samej energii, ale o koszty. Całkowity koszt składa się z trzech elementów. (…) My finansujemy energię z zadłużenia. Zadłużenie naszego państwa jest potworne, sięga ponad 300 miliardów i znaczna część polega na tym, że my się zadłużamy. Finansujemy bardzo dużo projektów z KPO, z innych projektów, a to są długi, które będziemy musieli spłacać. (…) Cena energii to jest może jedna trzecia albo nawet mniej całkowitego kosztu, który my ponosimy. (…) To jest wielki problem, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak duże są koszty energii. One rosną, ponieważ postawiono na zieloną transformację, która jest bardzo kosztowna, a efektów przynosi niewiele – podsumował rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z prof. inż. Władysławem Mielczarskim można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj