Prof. G. Kucharczyk: Niemiecka kultura przyniosła do Wielkopolski kulturkampf, bicie polskich dzieci za odmawianie pacierza po polsku i przymusowe wywłaszczanie polskiej własności
Wielkopolska dla ugrupowań politycznych w Rzeszy Niemieckiej była czysto niemiecką ziemią, ponieważ – jak utrzymywano w parlamencie i prasie niemieckiej – to kultura niemiecka uczyniła z tej ziemi kraj o wysokim poziomie cywilizacyjnym. Nikt spośród autorów tego typu propagandowych komunikatów słowem się nie zająknął, że ta sama niemiecka kultura przyniosła do Wielkopolski kulturkampf, bicie polskich dzieci za odmawianie pacierza po polsku w zgermanizowanej szkole, przymusowe wywłaszczanie polskiej własności i systematyczne odmowy utworzenia nad Wartą uniwersytetu – akcentował prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja, przypominając fakty dotyczące Powstania Wielkopolskiego.
W piątek obchodziliśmy 106. rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Prof. Grzegorz Kucharczyk zwrócił uwagę, że miało ono trudne do przecenienia znaczenie dla odradzającej się Rzeczypospolitej. Akcentował, że trzeba to przywoływać zwłaszcza teraz, gdy te informacje – na mocy decyzji Ministerstwa Edukacji Narodowej – zostały w kończącym się roku wykreślone z podstawy programowej obowiązującej w polskich szkołach.
– Pułki wielkopolskie – doskonale wyćwiczone i zaprawione w bojach z Niemcami – należały do najbardziej wartościowych jednostek Wojska Polskiego walczącego w 1920 roku o niepodległość Polski i uratowanie Europy przed najazdem bolszewickim. Powstanie Wielkopolskie było potężnym argumentem dla polskiej delegacji na paryskiej konferencji pokojowej domagającej się powrotu kolebki polskiej państwowości do odradzającego się niepodległego państwa polskiego. Powracała do Polski ziemia, która nie była dotknięta zniszczeniami wojennymi lat 1914-1918; ziemia o bardzo dobrze rozwiniętym rolnictwie. Wszystko to było na wagę złota dla młodej II Rzeczypospolitej, borykającej się w pierwszych latach swojego istnienia z ogromnymi problemami gospodarczymi i aprowizacyjnymi wywołanymi przez fakt zniszczenia przeważających obszarów na skutek przesuwających się frontów I wojny światowej. Należy podkreślić, że to, co dla nas było wyrazem elementarnej sprawiedliwości, dla Niemców w Wielkopolsce i całej Rzeszy było wyrazem – jak mówili – polskiego imperializmu i pogwałceniem praw ludności niemieckiej do samostanowienia – mówił felietonista.
Historyk przypomniał o kłamstwach i manipulacjach pojawiających się wówczas w niemieckiej prasie.
– W prasie niemieckiej wszystkich kierunków politycznych (…) oceniano decyzje zwycięskich mocarstw o powrocie Wielkopolski do Rzeczypospolitej, co ostatecznie postanawiał podpisany w 1919 r. traktat wersalski. Ta sama prasa wcześniej określała powstańców wielkopolskich jako „bandytów” oskarżając ich o masowe mordy i gwałty na cywilnej ludności niemieckiej oraz o masowe rozstrzeliwanie niemieckich jeńców porwanych w czasie walk po 27 grudnia 1918 roku. W podobny sposób wypowiadano się w demokratycznie wyłonionym parlamencie niemieckim (…). Niektóre niemieckie tytuły prasowe, aby zohydzić Powstanie Wielkopolskie w oczach międzynarodowej opinii publicznej – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – publikowały fake newsy o rzekomym wielkim pogromie ludności żydowskiej dokonanym w Poznaniu przez powstańców w pierwszych dniach insurekcji. W kolejnych tygodniach po wybuchu Powstania Wielkopolskiego regularnie w prasie niemieckiej wszystkich odcieni politycznych pojawiały się doniesienia o rzekomych pogromach ludności żydowskiej praktycznie we wszystkich zakątkach odradzającej się Polski – kontynuował.
Wielkopolska dla ugrupowań politycznych w Rzeszy Niemieckiej była „czysto niemiecką ziemią”, ponieważ – jak utrzymywano w parlamencie i prasie niemieckiej – to „kultura niemiecka uczyniła z tej ziemi kraj o wysokim poziomie cywilizacyjnym”.
– Nikt spośród autorów tego typu propagandowych komunikatów słowem się nie zająknął, że ta sama niemiecka kultura przyniosła do Wielkopolski kulturkampf, bicie polskich dzieci za odmawianie pacierza po polsku w zgermanizowanej szkole, przymusowe wywłaszczanie polskiej własności i systematyczne odmowy utworzenia nad Wartą uniwersytetu. Walka z tą propagandą także była częścią wysiłku niepodległego państwa polskiego, by powrócić na ziemie zagrabione przez prusaków. W Berlinie grabież przedstawiano – w ślad za tradycją zapoczątkowaną przez Immanuela Kanta – jako dobroczynny dla Polaków czyn kulturowy – powiedział prof. Grzegorz Kucharczyk.
Cały felieton prof. Grzegorza Kucharczyka można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




