
fot. By Narodowy Bank Polski - Eryk Łon, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54796443
Prof. E. Łon: Czy kontrakty na indeksy giełdowe Nasdaq i Nikkei 225 mogą wejść w silniejszy trend spadkowy?
Obserwując w ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach i latach wykresy kontraktów terminowych na indeksy giełdowe zwróciłem szczególną uwagę na dwa z nich. Mam tu na myśli kontrakty na Nasdaq oraz Nikkei 225. Dostrzegam pewne szanse na odwrócenie trendów wzrostowych na trendy bardziej spadkowe. Jednym z argumentów jest tzw. ujemna autokorelacja stóp zwrotu – wskazał prof. Eryk Łon z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Wstęp
Tekst poniższy nie jest poradą inwestycyjną i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 18 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie treści zawartych w tym artykule.
Ujemna autokorelacja stóp zwrotu
Obserwując w ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach i latach wykresy kontraktów terminowych na indeksy giełdowe zwróciłem szczególną uwagę na dwa z nich. Mam tu na myśli kontrakty na Nasdaq oraz Nikkei 225. Dostrzegam pewne szanse na odwrócenie trendów wzrostowych na trendy bardziej spadkowe. Jednym z argumentów jest tzw. ujemna autokorelacja stóp zwrotu. Polega ona na tym, iż gdy w ciągu 3-4 lat mamy do czynienia z bardzo silnymi wzrostami na rynkach to w kolejnych 3-4 latach można spodziewać się wystąpienia raczej silnych spadków. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w latach 2023-2026 na obu badanych wykresach kontraktów terminowych. Inwestując w kontrakty na Nasdaq osiągnęliśmy następujące stopy zwrotu: +54,45% w roku 2023, +24,69% w roku 2024, +19,93% oraz w niepełnym 2026 roku (do lipca) +17,2%. Analogicznie inwestując w kontrakty na Nikkei 225 osiągnęliśmy następujące stopy zwrotu: +29,26% w roku 2023, +18,54% w roku 2024, +28,09% oraz w niepełnym 2026 roku (do lipca) +31,08%.
Uważam, że kolejne miesiące czy nawet lata na rynkach akcji mogą być „niedźwiedzim” odreagowaniem po bardzo silnych horrendalnych wzrostach wywołanych m. in. boomem w spółkach związanych ze sztuczną inteligencją. Nie ma oczywiście pewności, iż tak się stanie. Chciałbym przedstawić pewne argumenty techniczne i fundamentalne na poparcie takiego stanowiska.
Argumenty techniczne
Obserwując wykres kontraktów terminowych na indeks giełdowy Nasdaq zauważyłem potencjalną spadkową formację 1-2-3. Przy czym jest to zmodyfikowana formacja 1-2-3 według mojej osobistej interpretacji. Zainteresowane osoby zgłębieniem tajników klasycznej formacji 1-2-3 zachęcam do zapoznania się z książką Joe Rossa „Day trading”, który jest twórcą tej metody technicznej. Otóż pojawienie się tej formacji na wykresie kontraktów terminowych na Nasdaq stwarza szansę odwrócenia trendu wzrostowego na spadkowy przynajmniej w krótkim okresie (1-2 miesiące). Sygnał sprzedaży pojawia się gdy wykres przebije w dół czarną poziomą linię zaznaczoną na wykresie. Jeżeli formacja się wypełni i wykres osunie się w dół to poziom zysku zrealizuje się po przebiciu w dół żółtej poziomej linii. Chciałbym podkreślić jednocześnie, iż jest to dość ryzykowna metoda przewidywania ruchu cen na wykresie. Istnieje ryzyko, iż metoda ta się nie sprawdzi. Trzeba zatem za każdym razem przygotować się na wariant negatywny tzn. przyjąć z góry pewien dopuszczalny poziom straty (przyjmuję osobiście poziom mniej więcej połowy odległości między 1 a 3. Na wykresie cięcie straty nastąpi gdy wykres przebije w górę czerwoną linię poziomą.
Wykres 1: Notowania kontraktów na Nasdaq.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Podobną sytuację techniczną można zaobserwować na wykresie kontraktów terminowych na indeks Nikkei 225. Wydaje się, że na tym wykresie jest jeszcze większa szansa na odwrócenie trendu wzrostowego na spadkowy. Ostatni lokalny szczyt ukształtował się znacznie niżej aniżeli na wykresie kontraktów na Nasdaq. Tym niemniej na wykresie kontraktów na Nikkei 225 relacja zysku do straty jest mniej korzystna (ok.1-1) niż na kontraktach na Nasdaq (ok. 2-1).
Wykres 2: Notowania kontraktów na Nikkei 225.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Argumenty fundamentalne
Zarówno USA, jak i Japonia ma problemy z ustabilizowaniem inflacji. Bardzo ważna będzie publikacja danych o inflacji w USA w najbliższą środę (12 sierpnia br.). Generalnie oczekiwania są takie, iż odczyty wskaźników inflacyjnych będą niższe niż ostatnio. Jednak o ile w USA inflacja w ostatnich miesiącach spadła (3,5% za czerwiec), o tyle w Japonii presja inflacyjna nadal jest dość silna. Ostatnie odczyty były wyższe (1,7% w czerwcu) niż we wcześniejszych miesiącach obecnego roku (1,5% w maju).
Bardziej gołębi decydenci monetarni z Fed liczą, iż ostatnie spadki cen ropy WTI w okolice 75 dolarów amerykańskich za baryłkę przyczynią się do nieco niższej inflacji w USA. Jednak wielu obserwatorów amerykańskiego życia gospodarczego uważa, że problemem mogą się okazać ceny surowców rolnych, których ceny zaczynają odbijać w górę po trzech ostatnich latach spadkowych. Zauważają oni, iż w USA mamy większy udział żywności w koszyku inflacyjnym przeciętnego konsumenta (13-14%) niż ropy naftowej łącznie z innymi paliwami (6-7%). Ponadto trwalszy spadek cen ropy w dalszym ciągu jest niepewny, bo napięcia geopolityczne w Zatoce Perskiej nie ustają.
Silne trendy wzrostowe kształtują się w tym roku na wykresach cen surowców rolnych takich jak: ryż (sygnał kupna 1 maja br.), kakao (sygnał kupna 22 lipca br.) oraz bawełny (sygnał kupna10 kwietnia br.).
Wykres 3: Notowania ryżu.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Wykres 4: Notowania kakao.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Wykres 5: Notowania bawełny.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Zatem presja inflacyjna w USA będzie prawdopodobnie nadal rosła ze strony surowców rolnych.
Niepokoić mogą także rosnące rentowności 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowności te są ważne dla amerykańskich kredytobiorców hipotecznych. Silny wzrost tych rentowności może zwiększać koszty obsługi kredytów hipotecznych i zaburzać ich spłatę.
Wykres 6: Rentowności 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Dalsza przecena na rynku obligacji, czyli dalszy wzrost rentowności szczególnie 10 i 30 letnich amerykańskich obligacji skarbowych może być groźny dla rynków akcji. Jeżeli nie uda się odwrócić trendów wzrostowych rentowności tych obligacji to indeksy na rynkach akcji mogą się osunąć w dół.
Amerykańskiemu bankowi centralnemu będzie prawdopodobnie trudno zahamować dalszy wzrost rentowności obligacji. Narasta bowiem konflikt wewnątrz Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (odpowiednik naszej RPP). Rośnie liczba osób domagających się podwyżek stóp. Po ostatnich słabych danych z amerykańskiego rynku pracy zmniejszyło się co prawda prawdopodobieństwo podwyżki stóp we wrześniu (do ok. 58%). Jednak nawet jeśli Fed nie podniesie stóp procentowych we wrześniu nie ma gwarancji, że uda się zatrzymać wzrost rentowności amerykańskich obligacji.
Ponadto ministerstwo skarbu USA (odpowiednik naszego ministerstwa finansów) planuje emisję kolejnych obligacji. Warto zauważyć, iż jednocześnie największe amerykańskie firmy sektora sztucznej inteligencji emitują swoje obligacje korporacyjne obiecując inwestorom atrakcyjne zyski. W tej sytuacji rośnie ogromna presja na skarbowe obligacje USA. Chcąc przyciągnąć inwestorów rząd amerykański musi zaoferować inwestorom coraz wyższe rentowności od swojego długu. Dlatego od paru miesięcy mamy do czynienia z sukcesywnym wzrostem rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, szczególnie tych z dłuższym terminem wykupu tj. 10-letnich i 30-letnich.
Pojawiły się także nowe niekorzystne czynniki dla rynków akcji związane z dolarem amerykańskim. Chodzi o osłabienie dolara do jena japońskiego w wyniku wspólnych interwencji władz monetarnych USA i Japonii. Działania te miały na celu z jednej strony osłabić presję inflacyjną w Japonii (taniejący jen podrażał bowiem zakup surowców potrzebnych dla japońskiej gospodarki) a z drugiej strony przeciwdziałanie dalszej przeceny amerykańskich obligacji. Japonia ma bowiem ulokowane ponad 1,2 bln dolarów w amerykańskich obligacjach.
Warto zauważyć, iż silne umocnienie dolara amerykańskiego do jena trwa już od mniej więcej połowy 2025 roku. Bank Japonii już parę razy w tym roku dokonywał interwencji walutowych aby temu przeciwdziałać (zaznaczone elipsą miejsca na wykresie). Jednak każda taka interwencja powodowała krótkotrwałe zatrzymanie deprecjacji jena do dolara. Jednak za każdym razem po pewnym czasie dolar powracał do trendu wzrostowego na wykresie. Trudno przesądzić dzisiaj, czy i ostatnia interwencja walutowa przyniesie oczekiwane skutki.
Wykres 7: Notowania pary walutowej USD/JPY.
Źródło: opracowanie własne na podstawie strony stooq.
Do tej pory osłabianie dolara do jena było korzystne dla giełdy amerykańskiej. Zachęcało to wielu inwestorów zagranicznych do lokowania kapitału w bardziej ryzykowne aktywa takie jak akcje. Od pewnego czasu spadkom na kontraktach na Nasdaq towarzyszy jednoczesne osłabianie się dolara. Waluta amerykańska traci wiarygodność inwestorów z powodu ogromnego zadłużenia USA. Dług publiczny przekroczył już wartość amerykańskiego PKB. Ponadto koszty obsługi długu amerykańskiego stale rosną. Szacuje się, że dzienny koszt tej obsługi to ok. 3-4 mld USD.
prof. UEP, dr hab. Eryk Łon









