fot. pixabay.com

Problem z wilkami w Bieszczadach

Coraz więcej wilków atakuje zwierzęta gospodarskie oraz psy. Niektórzy mieszkańcy obawiają się, że mogą zaatakować również człowieka.

Wilk to duży drapieżnik żyjący w stadach rodzinnych, czyli watahach. Jego główne pożywienie to zwierzęta kopytne.

– Jelenie, sarny czy dziki to jest główny pokarm tego zwierzęcia. Wilk jest wyposażony w odpowiednie możliwości do zabijania dużych zwierząt – mówił prof. Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

Wilk jest gatunkiem chronionym. Przez to na przestrzeni ostatnich lat zwiększyła się jego populacja. Jeszcze 10 lat temu wilcze stado liczyło ok. 6 osobników. Obecnie wataha składa się z co najmniej dwunastu wilków, ale może być ich znacznie więcej – wskazuje leśnik Krzysztof Zamojski.

– To jest bardzo duże stado, więc ono potrzebuje do polowania większego areału i potrzebuje więcej pożywienia – podkreślił leśnik z Nadleśnictwa Hajnówka.

Kiedy wilki napotykają na problemy ze znalezieniem pożywienia w lesie, wtedy coraz częściej szukają pożywienia w pobliżu człowieka. Zbliżają się do gospodarstw domowych i polują na psy, kury czy małe źrebaki. Dodatkowo stają się coraz bardziej agresywne. Doświadczył tego pan Roman Wojtuń z Turzego Pola, który obawia się podobnego ataku.

– Posiadam domek w lesie w Trześniowie i nie jeżdżę, bo po prostu się boję, bo gdyby wilki się zachowały, jak w ten czas, to wiem, że życie bym stracił, bo one atakowały, tylko ochroniła mnie siatka – powiedział pan Roman Wojtuń.  

Wilczy problem dotyczy m.in. mieszkańców Bieszczad. Ludzie częściej widzą wilki w pobliżu swoich domów. Zwierzęta nie płoszą się i nie uciekają na widok człowieka.

– Jak jeździmy to się w ogóle aut nie boją. Po prostu jedzie się samochodem, one stoją i obserwują, co się dzieje i nie chcą nawet za bardzo uciekać – zauważył mieszkaniec wsi Lipie.

– Raz zdarzyło się, że wyszłam do samochodu i tak 3-4 metry przebiegła koło mnie wataha – mówiła mieszkanka wsi Lipnie.

Zdobycie pokarmu w przyrodzie jest niezwykle trudne. A same wilki przez większość swojego życia chodzą głodne. Ważne jest, żeby nie zostawiać łatwo dostępnego pokarmu dla tego zwierzęcia. To właśnie sprawia, że drapieżnik przestaje bać się człowieka – podkreśla prof. Krzysztof Schmidt.

– Wilk postrzega człowieka jako źródło pokarmu, w sensie śmietników czy łatwo dostępnych zwierząt i stąd rzeczywiście może tracić tę bojaźń, bo obserwuje, że człowiek nie jest niebezpieczny – zaapelował prof. Krzysztof Schmidt.

W najgorszym wypadku wilk może zaatakować również człowieka – ostrzega leśnik Krzysztof Zamojski.

– Myślę, że zjedzenie człowieka jest również realne i wchodzi w grę, jeśli tylko będzie sytuacja niedoboru pokarmu – powiedział leśnik.

Ostatnio drapieżniki zaatakowały pilarzy w lesie. Po tym incydencie do którego doszło na Podkarpaciu Generalny Inspektor Ochrony Środowiska zdecydował o odstrzeleniu dwóch wilków. Rozgorzała także dyskusja czy ochrona wilków na obecnym poziomie powinna dalej zostać utrzymana.

TV Trwam News

drukuj