fot. PAP/Paweł Supernak

Prezydent przedstawił projekt ustawy znacząco obniżający ceny energii

Nawet 800 złotych mniej na rachunkach za prąd w ciągu roku – taki ma być efekt prezydenckiego projektu ustawy. Prezydent Karol Nawrocki chce – w zgodzie z przepisami unijnymi – obniżyć ceny na rachunku i lepiej wykorzystać środki z systemu handlu uprawnieniami ETS.

– Proponuję jako prezydent Polski realny miecz do wycięcia z rachunków Polaków na energię elektryczną tych obciążeń, których Polacy ponosić nie powinni – powiedział prezydent Karol Nawrocki.

To realizacja kolejnej z obietnic złożonych jeszcze w trakcie kampanii wyborczej. Prezydent Karol Nawrocki wraz z zespołem ekspertów przygotowali projekt ustawy, dzięki któremu rachunki za prąd mają stopnieć o 33 procent.

– Efektem tych wszystkich zmian, szanowni Państwo, będzie to, że ponad 800 zł rocznie polskie rodziny będą mogły oszczędzić na rachunkach – wskazał prezydent RP.

Mniejszy rachunek za prąd mają zagwarantować cztery filary. Pierwszy to likwidacja opłat dodatkowych zawartych w obecnych rachunkach. Chodzi o opłatę związaną z OZE, opłatę mocową, kogeneracyjną  oraz opłatę przejściową.

– To powrót do pewnego poziomu cen, która była przed wojną [na Ukrainie- red.] – zaznaczył Karol Rabenda, doradca prezydenta RP.

Dodatkowo zaproponowano powrót do stawki 5 proc. VAT za prąd. Ustawa dotyczy też przedsiębiorców. Małe i średnie firmy mogą zaoszczędzić do 20 proc. na kosztach związanych z energią. Prezydent skierował ustawę do Sejmu.

Koalicja rządowa przekonuje, że nad propozycją prezydenta się pochyli, ale z drugiej strony przypomina, że tańszy prąd mogą tylko gwarantować OZE.

– To, co pan prezydent oferuje, to oferuje lobby energetyczne konwencjonalne. Z tego niestety nic nie będzie – stwierdził poseł Marek Sawicki z PSL.

– Zawetował ustawę, w której przewidywano pewne ułatwienia i rozwój energetyki odnawialnej, szczególnie energetyki wiatrowej. Jakoś wtedy sumienie go nie gryzło – dodał poseł Andrzej Szejna z Lewicy.

Tymczasem Polska – obok Czech – ma najwyższe ceny energii w krajach UE. Liberalno-lewicowy rząd przestanie od przyszłego roku mrozić ceny energii elektrycznej. Według eksperta ds. energetyki, Wojciecha Jakóbika, projekt ustawy prezydenta to pierwszy od wielu lat merytoryczny dokument, który na poważnie pozwoli dyskutować o transformacji energetycznej.

– To jest konstruktywny wstęp do dyskusji, która musi się toczyć po to, żeby dać niższą cenę energii Polakom – podkreślił Wojciech Jakóbik.

Projekt ustawy powstał w zgodzie z unijnymi przepisami, choć to polityka Zielonego Ładu i system ETS doprowadzają społeczeństwo i polski przemysł na skraj bankructwa. Jak analizuje prof. Tomasz Grosse, Polska powinna jednostronnie wypowiedzieć system podatków klimatycznych.

– My musimy zrezygnować z mechanizmu ETS1, który to wszystko wywołał. Wypowiedzieć, po prostu go nie stosować. Niech Bruksela sobie te kary wyznacza, ale to jest i tak mniejszy koszt dla całej gospodarki i społeczeństwa niż utrzymywanie tak tragicznie błędnej polityki klimatycznej – wskazał prof. Tomasz Grosse.

Opłaty związane z systemem ETS1 dotykają kopalń, hut czy elektrowni węglowych, a to przekłada się na końcowy rachunek w polskich domach. Z kolei ETS2, który ma być opóźniony o rok, opodatkuje budynki i  transport – przypomniał wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność”, Bartłomiej Mickiewicz.

– System ETS2, żeby można było mówić o sukcesie, należy po prostu usunąć z obiegu prawnego. Natomiast przesunięcie wprowadzenia systemu ETS2 o rok jest przesunięciem o rok katastrofy gospodarczej – zaznaczył Bartłomiej Mickiewicz.

Od 2027 lub 2028 roku zapłacimy kilkadziesiąt euro za każdą tonę emisji CO2. Na stacjach zapłacimy o nawet 80 groszy więcej na litrze benzyny. Z kolei cena za tonę węgla opałowego zwiększy się o 400zł.

 

TV Trwam News

drukuj