fot. pixabay.com

Premier V. Orban zarzuca krytykom ustawy o ochronie dzieci postawę kolonialną

Premier Węgier Viktor Orban zarzucił w piątek postawę kolonialną unijnym liderom krytykującym węgierskie prawo o ochronie dzieci. Szef rządu mówił o tym w Radiu Kossuth.

„Zachowują się jak państwa kolonialne, które mówią innym krajom, jakie mają być ustawy, jak trzeba żyć i postępować. Kryje się za tym przeświadczenie o moralnym prawie: że jest się Uebermensch, który wie lepiej niż inni” – oznajmił Viktor Orban.

Jako przykład podał premiera Holandii Marka Ruttego, który podczas ubiegłotygodniowego szczytu UE powiedział, zwracając się do Orbana, aby przestrzegał praw osób LGBT lub opuścił Unię Europejską.

„Moim zdaniem holenderski premier jest osobiście przekonany, że stoi na wyższym poziomie moralnym niż my, Węgrzy, i dlatego ma prawo mówić, jak Węgrzy mają żyć, myśleć i wychowywać dzieci” – ocenił Viktor Orban.

Dodał, że Rutte nie jest jedynym politykiem, który reprezentuje taką postawę. Postawa ta – jak powiedział – zderza się z pragnieniem wolności krajów Europy Środkowej, bo „przez 40 lat byliśmy w sytuacji, gdy działo się dokładnie to samo i źle to znosimy”.

Uwaga Ruttego miała związek z przyjętą przez parlament węgierski 15 czerwca ustawą, w której zapisano, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu. Takie zajęcia poza pedagogami szkolnymi będą mogły prowadzić tylko osoby i organizacje występujące w oficjalnym, aktualizowanym rejestrze. Ponadto państwo ma chronić prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia. W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm.

Ustawa zaostrza ponadto kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności i przewidujące stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii.

PAP/radiomaryja.pl

drukuj