fot. twitter.com/PremierRP

Premier M. Morawiecki: Walka o jak największy budżet, to walka o spójność Europy

Walka o jak największy budżet, to walka o spójność Europy, walka o równomierny rozwój Europy Centralnej i o to, żeby jednolity rynek europejski był rynkiem dla wszystkich; co do praworządności nie mamy sobie nic do zarzucenia – podkreślił w piątek premier Mateusz Morawiecki.

We wtorek zakończył się unijny szczyt budżetowy. Zgodnie z porozumieniem zawartym w Brukseli, Polska ma pozyskać w ramach funduszu odbudowy ponad 124 mld euro w grantach, a łącznie z uprzywilejowanymi pożyczkami – 160 mld euro.

https://twitter.com/PremierRP/status/1285974532277362688

Premier Mateusz Morawiecki pytany w Polsat News o kulisy negocjacji podkreślił, że przebiegały one przez cztery dni i cztery noce.

„Byliśmy w gotowości bojowej cały czas” – mówił.

Szef polskiego rządu podkreślił jednocześnie profesjonalizm polskiego zespołu oraz dyplomacji, która ze swoim aparatem analitycznym stała również za tym sukcesem. Według premiera osiągnęliśmy sukces dzięki perswazji, rozmowom i negocjacjom.

„Polska delegacja, to bardzo twarda delegacja i nie daliśmy się” – dodał.

Premier wyraził jednocześnie zadowolenie, że „wszyscy wyszli z tego wszystkiego zwycięsko, to nie jest tak, że tylko Polska wygrała”.

„Oczywiście my osiągnęliśmy ogromny sukces, ale jestem przekonany, że wiele innych państw też osiągnęło swoje cele” – powiedział szef rządu.

Zwrócił uwagę, że Dania, Niemcy czy Austria, które dopłaciły do tego budżetu „muszą się uznać za przegranych”.

„Absolutnie tak nie powinniśmy na to patrzeć. Walka o jak największy budżet, to walka o spójność Europy, walka o równomierny rozwój Europy Centralnej i o to, żeby jednolity rynek europejski był rynkiem dla wszystkich: dużym, szczodrym, otwartym do handlu międzynarodowego. A więc tamte państwa również wygrały mimo że one dopłacają do tego budżetu” – ocenił premier.

„Co do praworządności nie mamy sobie nic do zarzucenia” – podkreślił.

„Apeluję do naszych różnych adwersarzy politycznych w Polsce i za granicą, żebyśmy usiedli do stołu i porozmawiali. Przyjrzeli się rzeczywiście temu, co ktoś nazywa niepraworządnością” – zaznaczył premier.

„Ja uważam, że walka o praworządność jest bardzo ważna, jednak uważałem również, że nie powinna ona być poddana arbitralnemu i bardzo politycznemu werdyktowi różnych innych państw” – dodał Mateusz Morawiecki.

Według szefa polskiego rządu zapisy, które udało się uzyskać „są dużo bezpieczniejsze dla nas”.

„Ja jestem jednak przekonany, że przede wszystkim jest to bardzo dobra transakcja, można powiedzieć, czy układ wypracowany, wynegocjowany dla całej Europy. I teraz czeka nas plan podziału tych środków, które będą bardzo ważne dla rozwoju Polski” – zauważył.

Premier pytany, czy Parlament Europejski może zmienić to, co zostało wynegocjowane na szczycie Unii, odparł, że teraz PE musi się wypowiedzieć pozytywnie na temat uzgodnień.

„Liczę tutaj na europarlamentarzystów z Platformy Obywatelskiej i z ugrupowań opozycyjnych, żeby przekonywały swoich partnerów, skoro to jest już jak cała prasa europejska i światowa pisze, że to jest najlepszy możliwy układ wynegocjowany dla Polski, liczę na to, że oni również wesprą nas” – powiedział Mateusz Morawiecki.

Na uwagę, że na razie rezolucja PE nie jest korzystna dla tej umowy odparł, że „to jest dopiero rezolucja, a głosowanie będzie chyba we wrześniu”.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił też, że „reforma wymiaru sprawiedliwości w naszym systemie jest konieczna i że to jest dbanie o praworządność”.

„Natomiast nasi konkurenci polityczni, którzy w wymiarze sprawiedliwości widzą swoje zbrojne ramię i bronią status quo – zresztą 80 proc. Polaków zgadza się, że trzeba reformować wymiar sprawiedliwości – są z nami z tego względu w sporze i wołają na pomóc instytucje europejskie. Ale ten głos jest już tam coraz słabiej słyszany” – powiedział premier.

Szef rządu pytany o wydatkowanie środków unijnych odparł, że intencją rządu jest, aby jak najszybciej te środki zaangażować.

„Optujemy za tym, żeby już od początku przyszłego roku one były dostępne” – powiedział.

Premier zwrócił uwagę, że procesy inwestycyjne są bardzo potrzebne, gdyż Europa i cały świat są w kryzysie po epidemii koronawirusa.

„My chcemy skorzystać z tego budżetu po to, żeby jak najszybciej wyjść z tego kryzysu” – wskazał.

Dopytywany czy nie będzie ograniczeń przez to, że określono na co mają być wydatkowane środki, np. cyfryzację czy ekologię, odparł, że rząd chce na nie wydawać, ale – zaznaczył – jest ogromna pula z polityki spójności, której Polska jest największym beneficjentem.

„A więc na drogi, wiadukty, na koleje, na infrastrukturę światłowodową, internetową – na to wszystko też będziemy przeznaczali środki” – zapewnił.

Premier podkreślił, że są też olbrzymie środki na Wspólną Politykę Rolną.

Szef rządu został też zapytany o wypowiedzi ministra sprawiedliwości i szefa Solidarnej Polski, Zbigniewa Ziobry, który najpierw dystansował się od efektów unijnego szczytu, później jednak uznał je za sukces. Szef rządu relacjonował, że politycy Solidarnej Polski dzwonili do niego do Brukseli i przekazywali swoje sugestie, czasem bardzo słuszne.

„Ja korzystałem z tych rad na bieżąco w procesie negocjacyjnym, one są też odzwierciedlone właśnie w różnych zapisach. Bo rzeczywiście na tych rozmowach, gdzie było już tych państw tylko kilkanaście – dziesięć, jedenaście, razem z premierem Węgier Viktorem Orbanem musieliśmy bardzo twardo negocjować i z różnych rad skorzystaliśmy. Bardzo serdecznie za wszystkie dziękuję” – zaznaczył Mateusz Morawiecki.

Odnosząc się do sugestii Zbigniewa Ziobry, że być może Polska powinna była zawetować ustalenia szczytu ze względu na rozwiązania dotyczące praworządności, premier odpowiedział, że taka sytuacja groziłaby tym, że pozostałe państwa członkowskie Unii w sprawie funduszu odbudowy dogadają się między sobą, a Polska zostanie wykluczona z takiego porozumienia.

„Mogę powiedzieć tylko tyle, że niektóre państwa bardzo chętnie by do takiej umowy doprowadziły, bo Polska otrzymuje netto z samego tylko funduszu odbudowy Europy ponad 30 mld euro, Węgry również ponad 10 mld i chętnie by się podzielono tymi środkami i nie mielibyśmy w tej kwestii nic do powiedzenia” – wskazał Mateusz Morawiecki.

Szef polskiego rządu wyraził przy tym zadowolenie, że ostatecznie wewnątrz Zjednoczonej Prawicy panuje zgoda co do tego, że rezultat unijnych negocjacji jest dla naszego kraju „najlepszy z możliwych”.

PAP

drukuj