Premier D. Tusk ogłasza sukces po decyzji KE o możliwości czasowego zwolnienia Polski z relokacji nielegalnych migrantów. Opozycja zwraca uwagę, że wniosek naszego kraju musi jeszcze poprzeć Rada UE
MSWiA złożyło do Komisji Europejskiej wniosek o pełne zwolnienie Polski z przyjmowania nielegalnych migrantów z Europy Zachodniej. Choć decyzję musi zatwierdzić większość państw Unii, premier Donald Tusk ogłosił sukces, który opozycja nazywa wątpliwym.
Komisja Europejska uruchomiła pierwszy roczny cykl zarządzania migracją. To kluczowy element wdrażania tzw. paktu migracyjnego, który zacznie w pełni obowiązywać od czerwca przyszłego roku. Komisja złożyła obietnicę, że sześć krajów – w tym Polska – nie będą musiały przyjmować nielegalnych imigrantów.
„Bułgaria, Czechy, Estonia, Chorwacja, Austria i Polska zmagają się z poważną presją migracyjną i będą mogły wystąpić o pełne lub częściowe zwolnienie z relokacji migrantów na nadchodzący rok w ramach paktu migracyjnego” – podkreślono w komunikacie Komisji Europejskiej.
Premier Donald Tusk uznał powyższy komunikat za pełny sukces.
„Tak, jak mówiłem, Polska nie będzie przyjmować migrantów w ramach Paktu Migracyjnego. Ani płacić za to. To już decyzja. Robimy, nie gadamy!” – napisał Donald Tusk na X.
W praktyce do sukcesu jeszcze daleko. Komunikat Komisji oznacza tylko tyle, iż Polska może zawnioskować o zwolnienie z przymusowej relokacji migrantów.
Taki wniosek złożymy – zadeklarował rzecznik rządu, Adam Szłapka.
– Rozwiązanie jest takie, że Polska oczywiście występuje z takim wnioskiem i będzie mogła występować z kolejnymi takimi wnioskami, czyli de facto, tak, my będziemy zwolnieni z tego obowiązku – powiedział Adam Szłapka.
Wniosek strony polskiej musi rozpatrzyć Rada UE do końca obecnego roku. By Rada pozytywnie rozpatrzyła prośbę Warszawy, konieczne są negocjacje i wsparcie kilku innych państw UE, a tego – jak zwrócił uwagę poseł PiS, Jacek Sasin – na razie nie ma.
– Tu jeszcze musi być podjęta decyzja Rady Europejskiej i to kwalifikowaną większością głosów. W żadnym wypadku nie ma mowy tutaj o jednomyślności. Zatem taka decyzja jest niepewna – stwierdził poseł Jacek Sasin.
Pakt migracyjny opiera się na przymusowej relokacji migrantów – głównie z krajów Zachodniej Europy do Europy Środkowo-Wschodniej. W przypadku odmowy przyjęcia nielegalnych migrantów, Bruksela nakłada na kraj członkowski karę finansową – wstępnie to 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę.
Dla szefa Kancelarii Prezydenta RP, ministra Zbigniewa Boguckiego, jest jasnym, że pakt migracyjny trzeba wypowiedzieć, a nie negocjować tymczasowe zwolnienia.
– Ma mieć to tylko charakter czasowy, natomiast my, pan prezydent Nawrocki, mówi bardzo jasno, że w ogóle nie ma zgody na pakt migracyjny – mówił minister Zbigniew Bogucki.
Liberalno-lewicowy rząd zgodził się na taki mechanizm – co roku każdy kraj członkowski, w tym Polska, będzie musiał na nowo negocjować z KE warunki paktu migracyjnego. Niewykluczone, że Bruksela pójdzie na rękę rządowi Donalda Tuska i pakt migracyjny przesunie o kolejny rok. W 2027 roku w Polsce będą wybory parlamentarne, a migracja będzie ważnym tematem. Poseł KO, Agnieszka Pomaska, podważyła taki rozwój wypadków.
– Ja bym nie chciała, żebyśmy patrzyli na to, kiedy są wybory, tylko patrzyli na skuteczność obecnego rządu – przekonywała poseł Agnieszka Pomaska.
Komisja Europejska będzie grała paktem migracyjnym, by wpływać na sytuację polityczną w danych państwach i wzmacniać proeuropejskie rządy – analizował politolog, dr Aleksander Kozicki.
– Pewne postawy są nieakceptowane. No i to, że wynik wyborów demokratycznych jest taki, a nie inny, to jest żaden argument. Po prostu albo będzie demokracja liberalna, albo nie będzie żadnej demokracji – podsumował dr Aleksander Kozicki.
W międzyczasie PiS wraca do pomysłu sprzed dwóch lat. Partia chce ponownego przeprowadzenia referendum i jednostronnego wypowiedzenia paktu.
TV Trwam News



