fot. flickr.com

Praworządność batem KE na nieposłuszne państwa członkowskie?

Przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, kandydat na szefa Komisji Europejskiej Manfred Weber proponuje powstanie specjalnej instytucji, której zadaniem będzie kontrola praworządności w państwach członkowskich. Szereg zarzutów polityk CDU kieruje w stronę Polski, Węgier, Malty i Rumunii.

Frans Timmermans i Manfred Weber – jeden z nich stanie na czele Komisji Europejskiej. Ale obaj mówią o praworządności.

– Kiedy zostanę przewodniczącym Komisji Europejskiej, przedstawię rozwiązania prawne, zawierające sankcje – powiedział Manfred Weber.

Lider Europejskiej Partii Ludowej zapowiedział powstanie instytucji, której zadaniem będzie kontrola praworządności w poszczególnych państwach członkowskich.

„Myślę o gremium, które byłoby w stanie ocenić fachowo i neutralnie politycznie, gdzie występują problemy z praworządnością” – zaznaczył Manfred Weber, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, kandydat na szefa Komisji Europejskiej.

Z ust polityka CDU pada szereg zarzutów, także pod adresem Polski.

„Niestety, mamy w UE poważny problem z obroną naszych wspólnych wartości. Chodzi o Polskę, Rumunię, Maltę i oczywiście także o Węgry. W rzeczywistości brakuje nam instrumentów” – dodał.

Pod słowami Manfreda Webera podpisuje się Nowoczesna. Katarzyna Lubnauer twierdzi, że art. 7 to za mało, bo nie zatrzymał PiS.

– Tutaj trzeba zmienić funkcjonowanie art. 7, ponieważ jest on niewystarczający. Nie możemy godzić się na złamania zasad i wartości UE – powiedziała Katarzyna Lubnauer.

Prawo i Sprawiedliwość odpowiada.

– Praworządność w Europie jest pustym słowem – zaznaczył Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Minister Jacek Sasin wskazał, że praworządność staje się tylko instrumentem ataku na te państwa, które reprezentują inny system wartości od unijnych eurokratów.

– Są podwójne standardy stosowane. Jest wiele krajów w Europie, które łamie rzeczywiście wspólne zasady w UE i te kraje nie spotykają się z żadną reakcją. I są kraje, które nie łamią żadnych naszych zobowiązać unijnych, jak Polska czy Węgry, które są stawiane pod pręgieżem właśnie dlatego, że nie podporządkowują się temu głównemu nurtowi – zwrócił uwagę Jacek Sasin.

Zresztą, minister Jacek Sasin nie jest tutaj osamotniony. Krytycy wyciągają Unii Europejskiej pobłażliwość wobec nadmiernego deficytu we Francji. Wskazują na brak solidarności w sprawie Nord Stream II oraz wytykają Niemcom, że wiceszef Trybunału Konstytucyjnego to polityk CDU. Tych argumentów wielokrotnie w sporze z unijnymi instytucjami używał minister Jacek Czaputowicz. Zresztą, podobnie sprawa ma się z samym Parlamentem Europejskim – tłumaczy europoseł Dobromir Sośnierz.

– Parlament, który sam siebie nazywa stolicą demokracji, czuje się uprawniony do pouczania całego świata, o praworządności, o zachowaniu standardów demokratycznych, a sam jest wylęgarnią nieprawdopodobnej zarazy – podkreślił Dobromir Sośnierz.

Europoseł partii KORWiN powiedział, że wielokrotnie politycy nie wiedzą nawet nad czym głosują. Tłumacze nie nadążają, a na oddanie głosu są nieraz 2 sekundy. Spór o praworządność może odbić się Komisji Europejskiej czkawką. Mocno na swoim stawiają i Węgry, i Rumunia. Viktor Orban przygotował kampanię, która wprost uderza w Jean-Claude Junckera. Rumunia broni się na drodze karnej. Fransa Timmermansa miałaby tutaj nawet ścigać prokuratura.

TV Trwam News/RIRM

drukuj