fot. flickr.com

Powstanie projekt obniżający koszty opłat za korzystanie z wody

Do połowy roku ma być gotowy projekt nowego Prawa wodnego, w tym propozycje opłat za korzystanie z wody – powiedział wiceminister środowiska Mariusz Gajda. Dodał, że opłaty będą wyważone tak, aby motywować do racjonalnego korzystania z wody.

– Gospodarka wodna w naszym kraju wymaga reformy i to na kilku płaszczyznach. Jedna z nich to dostosowanie polskich przepisów do prawa UE. Jest to warunek ex ante, bez którego nie możemy skorzystać z finansowania wspólnotowego m.in. na ochronę przeciwpowodziową. Kolejne to kwestia zarządzania gospodarką wodną, w tym inwestycjami, a także opłaty jakie korzystający z wód podziemnych czy rzek będą musieli zapłacić – dodał wiceminister.

Nowe prawo będzie wdrażało do polskiego prawa unijne przepisy Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW), a także dyrektywy azotanowej.

W przypadku RDW chodzi o kontrowersyjny art. 9, który stanowi, że wszyscy korzystający z wody mają za to płacić. „Jest to tzw. pełny zwrot kosztów usług wodnych. Co do zasady nie będzie zwolnień od tej opłaty czy dla energetyki, czy też dla rolników, ale to nie będzie łupienie, opłaty będą wyważone tak żeby motywować do bardziej racjonalnego korzystania z wody. Nie chcemy też by nasze przedsiębiorstwa traciły konkurencyjność” – powiedział.

Wiceminister wyjaśnił, że opłat nie unikną na pewno ci, którzy już teraz korzystają z pozwoleń wodno-prawnych, czyli pobierają ponad 5 metrów sześciennych wody dziennie na potrzeby swojej działalności. Dodał, że resort chce, by podobnie jak jest to w przypadku energetyki, opłaty były taryfowane.

– Powinna ona zależeć od tego, jaki jest maksymalny pobór wody. Jeżeli nie będzie on szkodził zasobom to ta opłata będzie niższa, w przeciwnym przypadku opłata wzrośnie. Chcemy też wprowadzić opomiarowanie, ponieważ obecny system jest nieszczelny. Ktoś składa deklarację, ile wody pobierze, ale ile w końcu pobrał, tak naprawdę nikt nie wie – zapowiedział.

Nowe przepisy mają również zmniejszyć zrzut azotanów do rzek, które w nadmiernej ilości są szkodliwe dla środowiska, powodując np. sinice. Za dostawanie się azotu do wód odpowiadają głównie rolnicy.

PAP/RIRM

drukuj