fot. PAP

Posłowie o tłumaczeniu raportu WSI

W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. skutków działalności komisji weryfikacyjnej WSI. Tematem posiedzenia były  informacje Służby Kontrwywiadu Wojskowego dotyczyły przetłumaczenia na język rosyjski raportu z weryfikacji WSI, a także skutków przekazania tych informacji.

 

Tygodnik „Wprost” napisał, że raport z likwidacji WSI został przetłumaczony jeszcze przed publikacją dokumentu na rosyjski, a tłumaczyć go miała zatrudniona bez przetargu Irina O., Rosjanka – jak się okazało jest to nieprawda. Sprawą zajmowała się we wtorek sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Szef SKW nie przedstawił dowodów, że raport z likwidacji WSI był przekazywany nieupoważnionym osobom przed upublicznieniem.
Szef zespołu poseł Bartosz Kownacki, mówi wprost, że mieliśmy do czynienia z próbą prowokacji względem posła Antoniego Macierewicza i innych polityków, teraz należy ustalić kto jest inicjatorem całej akcji.

– Ponad tydzień temu podane zostały do publicznej wiadomości, za pośrednictwem Komisji do Spraw Służb Specjalnych informacje, jakoby raport z weryfikacji wojskowych służb informacyjnych był przetłumaczony na język rosyjski przed jego upublicznieniem. To znaczy, że komisja weryfikacyjna przekazywała Rosjanom informację przed upublicznieniem raportu. Media mainstreamowe poruszały ten temat sugerując, że Antoni Macierewicz jest agentem i doszło do popełnienia przestępstwa. Po tygodniu okazało się, że nic takiego nie miało miejsca. Szef tej służy pan pułkownik Pytel podał, że umowa na tłumaczenie i  przekazanie materiału do tłumaczenia nastąpiło w marcu czyli miesiąc po upublicznieniu raportu – powiedział szef zespołu Poseł Bartosz Kownacki

Poseł Kownacki zwrócił uwagę, że na posiedzenie zespołu został zaproszony m.in. premier Donald Tusk, który poprzez rzecznika Pawła Grasia odmówił przybycia, twierdząc, że „nie będzie uczestniczył w szopce”.


– Jest to sytuacja, w której ktoś, być może są to służby specjalne, czy też jakiś czynnik zewnętrzny podał nieprawdziwe informacje, tylko po to, żeby wprowadzić w błąd komisję do spraw służb, ale również premiera i wszystkich parlamentarzystów. W związku chcemy tę sprawę wyjaśnić. Zaprosiliśmy na posiedzenie zespołu najważniejsze osoby w państwie, bo ta sprawa naprawdę wskazuje na coś niepokojącego. Pokazuje to, że wracamy do modelu sprzed rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych, kiedy za różnego rodzaju prowokacjami stali funkcjonariusze tych, czy innych służb. Premier Donald Tusk odmówił uczestniczenia w tym zespole – dodał pos. Bartosz Kownacki.

Bardzo dziwi zachowanie i absurdalne oskarżenia szefa WSK względem posła Antoniego Macierewicza. Najpierw podał on informacje, a następnie zaczął się z nich wycofywać. Jest to zachowanie budzące wiele kontrowersji – powiedział Maciej Lew – Mirski, współtwórca Służby Kontrwywiadu Wojskowego, członek komisji weryfikacyjnej WSI. W tej sprawie powinna powstać komisja śledcza – dodał.

– Jest to agentura wpływu. My ją osadzamy w Wojskowych Służbach Informacyjnych, ale być może oni byli tylko przekaźnikami. Może centrala całej informacji jest w Moskwie i tutaj mamy atak na wiceprezesa największej partii opozycyjnej w Polsce. Na wicelidera partii, która za chwilę będzie rządziła Polską i tutaj szef służb specjalnej premier, Minister Obrony Narodowej i znaczące media prowadzą zmasowane akcje odzierają tego człowieka od czci i wiary, posądzając o najgorsze zbrodnie  przeciwko Polsce. Nic z tego nie jest prawdą. Nie ma ani jednej wiarygodnej przesłanki do tego, żeby tego rodzaju oskarżenia formułować. W tej sytuacji  nie można pozostać tylko i wyłącznie przy żądaniu dymisji pana Pytla, czy jakiejś karze  dyscyplinarnej – powiedział Maciej Lew-Mirski współtwórca Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

RIRM

drukuj