Pos. Z. Kuźmiuk o nowym celu klimatycznym i ETS2: Jeżeli wprowadzimy tego rodzaju rozwiązania, w latach 2030-2035 dużej części europejskiego przemysłu, w tym polskiego, zwyczajnie nie będzie
Nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie podatku ETS2 to jest gigantyczne obciążenie wszystkich korzystających z własnego transportu i wszystkich posiadaczy i użytkowników budynków. Jeszcze przed posiedzeniem ministrów środowiska Unii Europejskiej rządzący przekonywali, że mają mniejszość blokującą. Padały takie deklaracje, że Polska będzie wnioskować o odroczenie ETS2 co najmniej o trzy lata. Mamy odroczenie tylko o rok. Jeżeli rzeczywiście wprowadzimy tego rodzaju rozwiązania, to w latach 2030-2035 dużej części europejskiego przemysłu, w tym polskiego, zwyczajnie nie będzie. Duża część firm upadnie – akcentował dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w środowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.
Państwa Unii Europejskiej uzgodniły nowy cel klimatyczny, zgodnie z którym emisje gazów cieplarnianych mają zostać zredukowane o 90 proc. do 2040 roku w porównaniu z poziomem z 1990 roku. Decyzji sprzeciwiły się Polska, Słowacja, Czechy i Węgry. Podczas spotkania uzgodniono również, że wejście w życie ETS2 będzie opóźnione o rok.
– Nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie podatku ETS2 to jest gigantyczne obciążenie wszystkich korzystających z własnego transportu i wszystkich posiadaczy i użytkowników budynków, a więc zarówno gospodarstw domowych, jak i użytkowników publicznych. (…) Przypominam, że jeżeli chodzi o ETS1 – w 2017 roku, kiedy ta opłata startowała – to było to 5 euro za tonę pozwolenia na emisję CO2, a doszliśmy już do poziomu 100 euro, czyli to pozwolenie podrożało dwudziestokrotnie w ciągu kilkunastu lat. Tutaj będzie identycznie. (…) Przez pierwszych parę lat w przypadku ogrzewania gazem mieszkania o powierzchni 100 metrów to jest około 6 tysięcy (złotych – red.) dodatkowo rocznie, a w przypadku ogrzewania węglem – 10 tysięcy – wskazywał dr Zbigniew Kuźmiuk.
ETS2 nie można jedynie odroczyć — należy go odrzucić w całości. To system, który obciąży miliony obywateli dodatkowymi kosztami ogrzewania i transportu. pic.twitter.com/Vbw9aGtBxt
— Maciej Wąsik (@WasikMaciej) November 5, 2025
Zdaniem gościa TV Trwam przesunięcie z 2027 na 2028 rok wejścia w życie podatku ETS2 nie jest przypadkiem, bo – jak zauważył – zbiegnie się to z terminem wyborów w wielu krajach członkowskich.
– Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że gdyby w kluczowych krajach Unii Europejskiej zwyciężyły formacje albo prezydenci o charakterze konserwatywnym, to zarządzanie Unią Europejską przez hegemona, jakim są Niemcy, będzie znacznie trudniejsze. Robi się wszystko, żeby w tych wyborach zwyciężały koalicje, które lubi Bruksela. Jeszcze przed posiedzeniem ministrów środowiska Unii Europejskiej rządzący przekonywali, że mają mniejszość blokującą. Padały takie deklaracje, że Polska będzie wnioskować o odroczenie ETS2 co najmniej o trzy lata. Mamy odroczenie tylko o rok. (…) Przy okazji mówi się także o rewizji samego systemu. Żadnej rewizji nie będzie, bo pieniądze z tego tytułu mają zasilić Społeczny Fundusz Klimatyczny na poziomie Unii Europejskiej, więc te pieniądze są Komisji Europejskiej potrzebne jak powietrze – wyjaśnił poseł PiS.
Donald Tusk kłamie — ETS2 nie został zniesiony, tylko przesunięty o rok, żeby Polacy nie odczuli skutków przed wyborami. To wyrok na polską gospodarkę, tylko z odroczonym terminem. pic.twitter.com/ducHk0yAnT
— Jacek Sasin (@SasinJacek) November 5, 2025
Dr Zbigniew Kuźmiuk zaznaczył, że wszystkie opłaty o charakterze ekologicznym wprowadzane przez Unię Europejską zdecydowanie mocniej dotykają kraje słabiej rozwinięte – kraje Europy Środkowo-Wschodniej – niż kraje Europy Zachodniej.
– Budżet Unii Europejskiej jest tak skonstruowany, że bogaci płacą więcej, a mniej zamożni płacą mniej. Wprowadzenie opłat o charakterze ekologicznym oznacza, że biedniejsi płacą więcej, a zamożniejsi mniej. Na tym systemie bardzo zależy krajom Europy Zachodniej. (…) Naprawdę nie wiem, co dzieje się w umysłach ludzi zarządzających Unią Europejską. Słyszymy sygnały (…), że buntują się szefowie największych firm, które do tej pory „ciągnęły” niemiecką gospodarkę, iż wszystkie opłaty ekologiczne powodują niekonkurencyjność gospodarki niemieckiej, a w konsekwencji także gospodarek innych krajów. (…) Słyszymy komunikaty, że jeżeli energia będzie drożała, to rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z wynoszeniem się firm z Europy do krajów, gdzie energia jest znacznie tańsza – akcentował gość TV Trwam.
Paulina Henning-Kloska, minister klimatu i środowiska, zapowiedziała, że jeżeli polityka klimatyczna będzie zbyt obciążająca dla gospodarki, to będą jej rewizje w 2030 i 2035 roku.
– Jeżeli rzeczywiście wprowadzimy tego rodzaju rozwiązania, to w latach 2030-2035 dużej części europejskiego przemysłu, w tym polskiego, zwyczajnie nie będzie. Duża część firm upadnie. Firmy – szczególnie zagraniczne – już w tej chwili podejmują decyzję o wyprowadzeniu się z Polski i robią to masowo. To jest sytuacja, która rzeczywiście powinna niepokoić rządzących w najwyższym stopniu. Firmy zagraniczne, które zainwestowały tu w Polsce, pojawiły się zaraz po roku 1990 i doskonale tu prosperowały, osiągając przyzwoite zyski i mając wysokie zatrudnienie, nagle właśnie w tych dwóch latach podejmują decyzję, żeby się z Polski wyprowadzić. (…) Spodziewają się, że energia w Polsce będzie bardzo wyraźnie drożała, znacznie bardziej niż w krajach Europy Zachodniej. Spodziewają się też, że mogą nastąpić braki energii. Po prostu nie będziemy w stanie dostarczyć energii dla przemysłu – ocenił polityk.
radiomaryja.pl



