Pos. do PE A. Mularczyk o podpisaniu polsko-niemieckiej umowy o współpracy wojskowej: To jest próba po prostu obejścia konstytucji, obejścia prawa
Obecny rząd, mając świadomość, że jest wiele tematów nierozwiązanych, wolało zawrzeć umowę techniczną na poziomie ministerialnym, nawet nie rządowym, tylko ministerialnym, i tam przemycić pewne rozwiązania, które jednak w dużej mierze mają charakter deklaratywny, a w zasadzie – jak słusznie podkreślił minister Grodecki – niektóre z tych rozwiązań mogą wkraczać w kompetencje traktatowe, czyli de facto obchodzić prawo, obchodzić konstytucję, po to, żeby umowa nie musiała przechodzić ścieżki ratyfikacyjnej przez parlament czy uzyskać podpisu pana prezydenta. To jest próba po prostu obejścia konstytucji, obejścia prawa – mówił Arkadiusz Mularczyk, europoseł PiS, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali w Warszawie umowę o współpracy wojskowej [czytaj więcej]. MON przekazał, że dokument określa nowe, aktualne ramy wzajemnej współpracy. Obejmują one obszary mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury, wsparcia logistycznego, współpracy na Morzu Bałtyckim oraz cyberbezpieczeństwa. W umowie brakuje jednak wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa, podobnych do tych, które znalazły się w zawartym wcześniej traktacie polsko-francuskim.
– Umowa ma charakter, powiedziałbym, czysto techniczny, ale też w dużej mierze deklaratywny, opierający się na pewnych deklaracjach, które ministrowie obrony Polski i Niemiec złożyli w tej umowie. To jest oczywiście umowa znacznie niższej rangi niż traktat i w zasadzie oprócz pewnych pięknych deklaracji o współpracy, o mobilności, o zmianie informacji, nie ma tam rzeczy, które by zobowiązywały Niemcy do faktycznych działań na przykład w przypadku zagrożeń hybrydowych czy poważniejszych zagrożeń ze strony na przykład Rosji. To, że doszło do podpisania takiej umowy, która ma niższą rangę niż traktat, w mojej ocenie jest to po prostu wynikiem świadomości obydwu stron, że jest cała gama, paleta spraw nierozwiązanych, zawieszonych w relacjach polsko-niemieckich – zaznaczył Arkadiusz Mularczyk.
Szef BBN alarmował, że w umowie z Niemcami mamy do czynienia z niesymetrycznością [więcej].
– Obecny rząd, mając świadomość, że jest wiele tematów nierozwiązanych, wolał zawrzeć umowę techniczną na poziomie ministerialnym, nawet nie rządowym, tylko ministerialnym, i tam przemycić pewne rozwiązania, które jednak w dużej mierze mają charakter deklaratywny, a w zasadzie – jak słusznie podkreślił minister Grodecki – niektóre z tych rozwiązań mogą wkraczać w kompetencje traktatowe, czyli de facto obchodzić prawo, obchodzić konstytucję, po to, żeby umowa nie musiała przechodzić ścieżki ratyfikacyjnej przez parlament czy uzyskać podpisu pana prezydenta. To jest próba po prostu obejścia konstytucji, obejścia prawa, ponieważ obecna większość ma świadomość, ile jest nierozwiązanych tematów z Niemcami i że podpisanie nowego traktatu po prostu musiałoby się wiązać z wejściem w potężne napięcia, potężne konflikty ze stroną niemiecką, bo – jak wiemy – strona niemiecka w żaden sposób nie chce uregulować w sposób cywilizowany i praworządny wszystkich kwestii historycznych, tych dotyczących mniejszości. Po prostu woli, żeby był taki zawieszony status różnych problemów, ponieważ wejście w te problemy wiązałoby się z potężnymi turbulencjami w samych Niemczech, ponieważ oni uważają, że przepracowali kwestie drugiej wojny światowej, że nie ma żadnych problemów w relacjach polsko-niemieckich i że 35 lat traktatu polsko-niemieckiego jest czasem oczywiście sukcesu i nie chcą widzieć tych wszystkich spraw, które już od dłuższego czasu podnosi strona polska. Mówię tu zarówno o naszej formacji, ale też mówię tu o Polakach mieszkających w Niemczech, którzy mają cały czas status migrantów, a nie obywateli Unii Europejskiej – wyjaśnił polityk.
Umowa została podpisana w przypadającą 35. rocznicę zawarcia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Z tej okazji w Berlinie odbyło się forum polsko-niemieckie. Doszło do przekazania przez stronę niemiecką dóbr kultury zrabowanych w trakcie II wojny światowej.
– Czy możemy zaufać, że partner, który nie chce szczerze uregulować swoich zaległości wobec Polski, nagle będzie uczciwy i prawdomówny, i transparentny w innych sprawach, chociażby w kwestiach obrony. Przecież Niemcy od lat prowadziły politykę, która była polityką szkodliwą z punktu widzenia Polski. Cała polityka współpracy z Rosją, budowa Nord Streamu, polityka otwierania granic na nielegalną migrację, a później próba wprowadzenia paktu migracyjnego i wprowadzenia go przez Unię po to, żeby ich rozsyłać po innych krajach unijnych, polityka klimatyczna. To wszystko budzi potężny brak zaufania do polityki Niemiec i do wszystkich rządów – od Anglii Merkel, Scholza, a także teraz do Merca. I dlaczego dzisiaj Polska ma zaufać dobrej woli Niemiec, którzy również tę umowę zwracają na poziom umowy między ministrami, a nie chcą podejść w sposób całościowy i kompleksowy do traktatu, po to, żeby uregulować wszystkie historyczne zaległości – pytał poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS.
Zaznaczył jednocześnie, że „piekło jest wybrukowane pięknymi obietnicami”.
– Jeżeli postawa Niemiec byłaby wobec Polski uczciwa, to oba rządy otworzyłyby po prostu nowy traktat, podjęłyby pracę nad nowym traktatem polsko-niemieckim, który dokonałby przeglądu obecnego traktatu, który był podpisany 35 lat temu przez kanclerza Kohla i premiera Bieleckiego, i jak to dzisiaj wygląda. Wiemy, że wiele spraw po prostu nie funkcjonuje, źle funkcjonuje, jest wiele spraw nierozwiązanych, ale widać, że Niemcy nie chcą tego zrobić. Tak więc powstaje pytanie, czy Polska po prostu może ufać Niemcom? Premier Donald Tusk uważa, że sprawa jest załatwiona – zaznaczył europoseł.
Całą rozmowę z Arkadiuszem Mularczykiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




