fot. wikipedia

Porażka PiS w drugiej turze wyborów samorządowych

Druga tura wyborów samorządowych okazała się dla kandydatów Prawa i Sprawiedliwości porażką. W największych miastach zwyciężali najczęściej dotychczasowi włodarze. Frekwencja była wysoka, a liczba nieważnie oddanych głosów bardzo mała. Wieczorem w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości kierownictwo partii podsumowało wyniki wyborów samorządowych.

W drugiej turze wyborów samorządowych wybrano ponad 300 wójtów, niemal 270 burmistrzów i 44 prezydentów miast. Frekwencja sięgnęła 48,8 proc., a liczba głosów nieważnych nie przekroczyła nawet jednego procenta.

– Głosów nieważnych oddano 33 tys. 706, tj. 0,72 proc. ogólnej liczby głosów oddanych – wyjaśnia Wojciech Hermeliński, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Zwyciężali najczęściej sprawujący wcześniej władzę. Tak było w Krakowie. Wybrany tym razem na 5-letnią kadencję Jacek Majchrowski zapowiada walkę ze smogiem, kontynuowanie inwestycji i budowę północnej obwodnicy miasta na trasie S7. Jacek Majchrowski chce współpracować z ministrem infrastruktury.

– Zawsze podkreślałem, że bardzo dobrze mi się współpracuje, bo jest to pierwszy minister, który wziął się za drogi w Małopolsce i Krakowie – zaznacza Jacek Majchrowski.

W Gdańsku ponownie wygrał Paweł Adamowicz, który uzyskał niemal 65 proc. głosów.

– Będę wszystko robił z moimi współpracownikami, aby przez te pięć lat pokazać wam, że jestem prezydentem wszystkich – bez wyjątku – gdańszczan – mówi Paweł Adamowicz.

W Gdańsku w II turze wyborów wzięło udział niemal 58 proc. mieszkańców miasta.

– Frekwencja była dosyć wysoka, jedna z wyższych w całej Polsce, jeśli chodzi o duże miasta. Była niższa niż w pierwszej turze o 3 proc., ale nadal jest uznawana za jedną z najwyższych w kraju – podkreśla Marek Horodniczy, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej w Gdańsku.

Prawo i Sprawiedliwość przegrało w Kielcach, Siedlcach, Nowym Sączu, czyli miastach, gdzie do tej pory od lat rządziło. Mimo dużych inwestycji regionalnych, kandydat PiS przegrał także w Radomiu.

– Po prostu PiS ma mało elektoratu w dużych miastach. Na tyle mało, że nie jest w stanie przeforsować swoich prezydentów – to tylko tyle. Ale to nie jest wielka sprawa. Moim zdaniem, i tak te wybory pokazały jednak siłę tej partii, a nie jej słabość – ocenia politolog dr Jerzy Żurko.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin zwraca uwagę na wzrost poparcia dla PiS w większych miastach.

– Nawet tam, gdzie nasi kandydaci w tych dużych miastach przegrali i nie zostali prezydentami, to jednak znacząco zwiększyliśmy ilość wyborców, która głosowała na kandydatów PiS – mówi Jacek Sasin.

Z kolei w Puławach wygrał przedstawiciel Kukiz’15, a w Przemyślu – narodowiec. W mniejszych miastach sytuacja była bardzo zróżnicowana. W Urzędowie różnicą 580 głosów wygrał Paweł Dąbrowski, kandydat PiS, który pokonał rządzące tu od dziesięcioleci Polskie Stronnictwo Ludowe.

– Myślę, że był to efekt chęci zmiany. Za długo to wszystko trwało – to trwało 30 lat. Ludzie chcą zmiany – zaznacza Paweł Dąbrowski.

Koalicja Obywatelska straciła za to trzy miasta na Opolszczyźnie: Prudnik, Namysłów i Głogówek. Te wybory pokazały bardzo poważny problem – zauważa dr Aleksander Kozicki, politolog.

– Trzeba to z bólem powiedzieć, ale mieszkańcy dużych miast to w istotnej części osoby, u których doszło do zerwania kodu kulturowego. One nie wartościują, a więc nie dokonują wyborów – w tym wyborów politycznych – jak osoby, które są konserwatywne, przywiązane do wartości patriotycznych. Nawet kwestie socjalne nie przekonują tychże ludzi o tym, aby głosować na kandydatów PiS – mówi dr Aleksander Kozicki.

Nie da się bowiem inaczej wytłumaczyć faktu tak licznego poparcia tych kandydatów na prezydentów i burmistrzów, którzy z polskim prawem są na bakier.

<

TV Trwam News/RIRM

drukuj