Pomysł premiera ws. gazu dzieli polityków

Premier Donald Tusk proponuje, by kraje UE kupowały rosyjski gaz wspólnie, przez co Gazprom nie mógłby lekceważyć takiego klienta.  Następnie ten surowiec miałby być dzielony między wszystkie kraje.

Poseł Dawid Jackiewicz, członek sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. Energetyki i Surowców Energetycznych podkreśla, że jeżeli UE i Polska nie chcą być dalej szantażowane powinny złamać monopol rosyjskiego giganta gazowego.

– Tylko wówczas, kiedy wspólnota europejska, kiedy kraje europejskie zdecydują się uniezależnić od tego dostawcy, to wtedy będziemy mogli mówić o prawdziwie niezależnym rynku gazu w UE. Najnowszy pomysł premiera Donalda Tuska mówi o tym, aby zrzeszyć – namówić partnerów europejskich do tego, aby wspólnie dokonywano zakupu. Pomysł ten świadczy o tym, że premier kompletnie nie rozumie, na czym polega zagrożenie związane z dostawami gazu oraz z dalszym uzależnianiem się od dostaw gazu z Federacji Rosyjskiej. To ciągle będzie ten sam monopolista –podkreśla Dawid Jackiewicz.

Poseł Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki przypomina, że kilka dni temu premier ogłosił sukces, iż Polska jest bezpieczna i nie podlega ewentualnym szantażom Rosjan. Sytuacja nie jest jednak tak dobra – tłumaczy poseł.

– Niestety, ten sukces ogłoszony jest przedwcześnie. Polska w tej chwili ma możliwość odebrania z Gazociągu Jamalskiego przez Lwówek i Włocławek nawet 5,5 mld m3 rocznie. To połowa tego, co sprowadzamy przez Gazprom z Federacji Rosyjskiej. Drugą połowę, owszem, będziemy mogli odebrać, jeżeli skończymy inwestycje w Świnoujściu. I tutaj wracamy do tego, co premier usiłuje wymazać z opinii publicznej. Otóż to, że dzięki jego zaniechaniom mamy dwuletnie opóźnienie – zwrócił uwagę poseł Piotr Naimski.

Rosja zmniejszyła dostawy gazu dla Polski dwa lata temu. Najdotkliwiej wspólnota odczuła to w 2009 roku. Spór Moskwy z Kijowem o cenę gazu spowodował, że Rosja zakręciła kurki i błękitne paliwo przestało płynąć do Europy.

RIRM

drukuj