fot. X/@DowOperSZ

Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy

Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot Ił-20. Do incydentu doszło nad Bałtykiem w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej. Eksperci wskazują, że do takich zdarzeń będzie dochodzić coraz częściej.

Według komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych parę polskich myśliwców MiG-29 poderwano w trybie alarmowym, by przechwycić rosyjski samolot rozpoznawczy.

Polskie myśliwce przechwyciły samolot Ił-20 realizujący misję rozpoznawczą w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, bez złożonego planu lotu i z wyłączonym transponderem. Maszyna nie naruszyła polskiej przestrzeni powietrznej” – napisało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podkreśliło, że polski myśliwce pozostają w stałej gotowości, by reagować na każde zagrożenie i chronić suwerenność polskiej przestrzeni powietrznej. Ten incydent wpisuje się w szerszy kontekst. Rosja prowokuje kraje zachodnie, sprawdza ich zdolność do reagowania, oddziałuje na społeczeństwa.

 – To są działania, które niejako wbrew faktom mają przekonywać społeczeństwa krajów zachodnich, że Rosja jest silna, podczas gdy rzeczywiście sytuacja jest odmienna – zauważył prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Taki między innymi cel miały ataki rosyjskich dronów we wrześniu. Wtedy też pojawiły się pytania, jak na takie prowokację reagować, a więc czy zestrzeliwać intruzów. Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, 23 września na forum ONZ ostrzegł Rosję przed dalszymi prowokacjami.

 – Jeśli kolejny pocisk lub samolot wejdzie w naszą przestrzeń bez pozwolenia, celowo lub przez przypadek i zostanie zestrzelony, a jego wrak spadnie na terytorium NATO, proszę tu nie przychodzić i nie narzekać. Zostaliście ostrzeżeni – mówił Radosław Sikorski.

 Również premier Donald Tusk przedstawił stanowisko w sprawie ewentualnego zestrzeliwania myśliwców.

 – Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć. Decyzję o zestrzeliwaniu obiektów latających my będziemy podejmowali bezdyskusyjnie wtedy, kiedy naruszają nasze terytorium i latają nad Polską. Tu w ogóle nie ma o czym dyskutować – akcentował Donald Tusk.

 Inaczej wygląda reakcja w przypadku obiektów bezzałogowych, a inaczej w przypadku samolotów załogowych manewrujących, np. na obrzeżu naszej przestrzeni powietrznej.

 – Sądzę, że każdy taki przypadek, przynajmniej w tej fazie relacji między Sojuszem Północnoatlantyckim i Rosją, czy między Polską a Rosją, każdy taki przypadek wymaga jednak odrębnego, jednostkowego traktowania. A taka generalizacja w formie trzyliterowych słów tak nie jest po prostu niczym nieuzasadniona, by nie powiedzieć, że wręcz niebezpieczna – odparł prof. Krzysztof Kubiak.

Polskie niebo już niebawem będzie chronione przez supernowoczesne samoloty bojowe F-35A. do Polski pierwsze maszyny przylecą już w maju. Dziś natomiast z taśmy produkcyjnej zeszły dwa kolejne egzemplarze przeznaczone dla polskiego wojska. Teraz są testowane na amerykańskim niebie. Jak dotąd koncern Lockheed Martin wyprodukował dla nas 7 F-35. Wszystkich będzie 32.

TV Trwam News

drukuj