fot. PAP/Tytus Żmijewski

#PolskaPodKrzyżem – nocna droga krzyżowa z poruszającymi świadectwami wiernych

50 tys. osób wzięło udział w nocnej drodze krzyżowej na lotnisku Włocławek-Kruszyn. Uczestnicy akcji „Polska pod Krzyżem” mieli ze sobą tysiące świec. Poruszające były świadectwa pielgrzymów, którzy mierzyli się w życiu m.in. z chorobami i śmiercią bliskich.

Drodze krzyżowej przewodniczył bp włocławski ks. bp Wiesław Alojzy Mering. Wśród niosących drewniany trzymetrowy krzyż byli m.in. organizatorzy z Fundacji Solo Dios Basta. Wierni mieli ze sobą świecie oraz krzyże – różnej wielkości, które trzymali w dłoniach bądź mieli zawieszone na szyjach.

Jedną z osób, która przemawiała podczas drogi krzyżowej, był ojciec 12-letniej Zuzi, która urodziła się w 25. tygodniu ciąży i była wielkości jego dłoni.

„Byliśmy wtedy młodym małżeństwem, ale już zdążyliśmy zaliczyć duży kryzys. Na szczęście spotkaliśmy Chrystusa, on zaczął budować jedność między nami. Trzy lata później urodziła się Zuzia. 25. tydzień ciąży – wszystkie możliwe powikłania – a potem długie miesiące spędzone w szpitalu. Cały czas balansowanie na krawędzi życia i śmierci. Przyjmujemy ten krzyż, ale nie bez buntu. Pytamy, dlaczego, po co, czemu zawiniło to małe dziecko, w jakim to wszystko celu. Ten krzyż jest coraz cięższy, pojawiają się nowe diagnozy – Zuzia nie będzie chodzić, nie będzie mówić, nie będzie widzieć, nie będzie samodzielnie jeść, zdana całkowicie na nas, czasem się uśmiechnie, czasem pocieknie jej łza po policzku. Po kilku latach okazuje się, że nie będzie samodzielnie oddychać, potrzebny jest respirator i urządzenia monitorujące funkcje życiowe. Nasz dom zamienia się oddział intensywnej terapii” – mówił wyraźnie wzruszony ojciec dziewczynki.

Dodał, że dziś Zuzia ma 12 lat.

„Po ludzku beznadziejna sytuacja, ale nie dla Boga. Może czasem trzeba wejść w rzeczywistość cierpienia i śmierci, żeby zyskać życie. My dzięki Zuzi doświadczamy tego na co dzień” – stwierdził.

Swoje świadectwo przedstawił także mężczyzna, który miał wypadek i utracił czucie w nogach, stał się zależny od innych.

„Wypadek przyniósł również pozytywne aspekty. Co wydawało mi się niesprawnością, okazuje się, że może służyć do czegoś dobrego. Stałem się bardzo otwarty na innych ludzi. Doświadczyłem wiele dobra, które by nie zaistniało, gdyby nie to zdarzenie. Doświadczyłem również Bożej opieki, którą bardziej poczułem niż przed tym zdarzeniem. Moje życie zwolniło. Ufam, że jutro będzie lepsze. Jednak chcę się otworzyć na plan twój Panie, którego nie rozumiem do końca. Wiem, że Ty nie popełniasz błędów. Maryjo, która nie rozumiałaś wszystkiego, co się dzieje w twoim życiu, ale przyjmowałaś to, proszę się o pomoc w tym kroczeniu drogą wypełniania woli Pana, realizowaniu jego planów” – podkreślił.

Kolejne stacje drogi krzyżowej przynosił następne świadectwa m.in. alkoholika, kobiety, która poroniła, mężczyzny, którego rodzice się rozwiedli, porzuconej przez męża kobiety, pani, która dokonała aborcji, mężczyzny, który został wykorzystany seksualnie przez księdza, a także zabójcy.

Wszystkie były niezwykle poruszające i wywoływały wzruszenie, które uwidaczniało się łzami na ich twarzach. Palące się świece tworzyły na płycie lotniska pod Włocławkiem podniosły i wyjątkowy klimat.

Wydarzenie „Polska pod Krzyżem” ma być wypełnieniem testamentu duchowego św. Jana Pawła II, który w 1997 r. wzywał do obrony krzyża „od Tatr aż do Bałtyku”. Główne uroczystości odbywają się na lotnisku pod Włocławkiem. Akcja modlitewna odbywa się także w 1258 parafiach w całej Polsce i za granicą. Pozostają one w łączności duchowej ze zgromadzonymi w Kruszynie.

Ostatnimi akcentami akcji będą nocna adoracja Najświętszego Sakramentu i Msza święta, która zostanie odprawiona o 3.00 nad ranem.

PAP

[GALERIA] Droga Krzyżowa podczas akcji modlitewnej #PolskaPodKrzyżem na terenie lotniska Włocławek-Kruszyn – fot. PAP/Tytus Żmijewski.

drukuj