Polska poszukuje mniejszości blokującej umowę UE-Mercosur
Trwa poszukiwanie mniejszości blokującej umowę Unia Europejska – Mercosur. Do Polski i Francji mogą dołączyć Irlandia czy Węgry. O kolejne państwa może być jednak trudno, ponieważ rolnictwo nie ma tam znaczenia strategicznego i politycznego.
Rolnicy próbowali w piątek w Łomży porozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem o umowie UE-Mercosur, która uderzy w polskich gospodarzy.
– To zdrada rządu, po prostu. Mercosur nie ma prawa wejść w Polsce, bo Mercosur wszystkich rolników zniszczy – przekonywał jeden z rolników.
Umowę w środę przyjęła Komisja Europejska. Za chwilę rozpoczną się szczegółowe negocjacje we Wspólnocie. Jeśli porozumienie wejdzie w życie, to Unia Europejska będzie zalana tanią, gorszej jakości żywnością z Ameryki Południowej. Rolnicy nie wykluczają protestów.
– Te decyzje, o których ostatnio słyszymy, na pewno przymusiły nas do tego, żeby bardziej zdecydowanie protestować i będziemy protestować, nie przestaniemy – zaznaczył Janusz Gargała, rolnik z Dolnego Śląska.
Polska stara się zbudować mniejszość blokującą umowę. Potrzebny jest sojusz państw, których ludność stanowi 35 proc. populacji UE. Porozumieniu sprzeciwia się Francja. O dołączeniu do sojuszu rozmawiał z premier Włoch, Giorgią Meloni, prezydent Karol Nawrocki.
– Nie było konkretnych deklaracji, ale były pewne sygnały świadczące o tym, że pani premier rozważa i wsłuchuje się głos takich państw, jak Polska – wskazał prezydent RP.
Problem jednak w tym, że rolnictwo stanowi zaledwie 1,3 proc. PKB całej Unii Europejskiej. To utrudnia przekonywanie do naszych racji – tłumaczył minister rolnictwa, Stefan Krajewski.
– Myślę, że im mniejszy udział rolnictwa w ogólnej gospodarce kraju, tym jest mniejsze zrozumienie dla tego problemu – ocenił Stefan Krajewski.
Mocnym zwolennikiem umowy UE-Mercosur jest Hiszpania, co podkreśla premier Pedro Sanchez.
– Stworzymy obszar wspólnego dobrobytu, strefę wolnego handlu największą na świecie, z ponad 700 milionami mieszkańców – mówił w lipcu Pedro Sanchez.
Madryt liczy, że będzie mógł wysyłać do państw Mercosuru swoje samochody. Pojazdy drogowe to najważniejsza część hiszpańskiego eksportu, warta w zeszłym roku prawie 60 mld dolarów. Na wejście na południowoamerykański rynek liczy przede wszystkim niemiecki rynek motoryzacyjny. Rychłego porozumienia oczekuje kanclerz Friedrich Merz.
– Powinniśmy wreszcie zawrzeć umowę Mercosur z Unią Europejską – akcentował Friedrich Merz.
Polskie rolnictwo straci na umowie, a Niemcy czy Hiszpanie zarobią za oceanem na dopłaty dla rolników – podkreślił prezes Śląskiej Izby Rolniczej, Roman Włodarz.
– Jesteśmy w innej sytuacji niż na przykład kraje zachodnie, gdzie eksport przemysłowy z nawiązką zrekompensuje potencjalne straty narodowe w danym kraju, wynikające z importu z krajów Mercosur – zwrócił uwagę Roman Włodarz.
Niewykluczone, że do mniejszości blokującej dołączą Irlandia czy Węgry. Brakuje jednak sprzeciwu silnych rolniczo Greków czy Portugalczyków. Rolnicy w tamtych państwach mają zbyt małe znaczenie polityczne – wskazał prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
– Te sektory rolnicze i poparcie społeczne czy polityczne po ich stronie jest znacznie słabsze i tym samym można łatwiej przekonać takie rządy, żeby ustąpiły – zaznaczył prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
Europeista zwrócił też uwagę na ewentualny szantaż finansowy Brukseli wobec sprzeciwiających się państw.
– Przecież pani von der Leyen swego czasu powiedziała, że mamy bardzo bogate instrumenty odziaływania na to, żeby różne państwa, które są niezadowolone z Unii Europejskiej, aby w konkretnych decyzjach zmieniły zdanie – przypomniał prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
Polsce przez lata były blokowane wypłaty środków na Krajowy Plan Odbudowy. Po zmianie rządu z prawicowego na liberalno-lewicowy premiera Tuska pieniądze do Warszawy popłynęły.
TV Trwam News



