fot. PAP/Piotr Nowak

Polska para prezydencka przyleciała do Wilna

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą w czwartek po południu przylecieli do Wilna z dwudniową wizytą, w czasie której wezmą udział w pochówku przywódców Powstania Styczniowego.
W uroczystości będzie uczestniczył też premier Mateusz Morawiecki.

 – W piątek prezydent Andrzej Duda razem z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą, a także wicepremierami Ukrainy oraz Białorusi, ministrem kultury Łotwy, będą uczestniczyli w podniosłym wydarzeniu patriotycznym – pochówku Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego, przywódców Powstania Styczniowego oraz kilkunastu jego uczestników straconych w Wilnie w 1863 i w 1864 roku – poinformował szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski.

W intencji Powstańców zostanie odprawiona Msza św. w Bazylice Archikatedralnej św. Stanisława i św. Władysława w Wilnie. Następnie na Cmentarzu na Rossie odbędzie się ceremoniał pogrzebowy.

W uroczystości wezmą również udział premier Mateusz Morawiecki oraz przedstawiciele obu izb polskiego parlamentu. Obecny będzie też premier Litwy Saulius Skvernelis.

W czwartek prezydent Andrzej Duda złoży wizytę roboczą na Litwie. Zaplanowano rozmowy oraz dyskusję plenarną delegacji pod przewodnictwem prezydentów. Tematem będą najważniejsze problemy i kwestie polityczne dotyczące relacji dwustronnych oraz międzynarodowych.

Litewska para prezydencka wyda na cześć polskiej pary uroczystą kolację. Prezydent Duda złoży także wieniec na grobie Matki Marszałka Józefa Piłsudskiego, gdzie złożone jest również jego serce. Duda spotka się też z premierem Litwy.

W latach 1863-1864 na placu Łukiskim w Wilnie wojsko carskie dokonało egzekucji 21 przywódców i uczestników powstania styczniowego. Wszystkich pogrzebano w tajemnicy przed rodzinami i bliskimi, bez trumien i ze związanymi rękoma. W 2017 r. w czasie badań archeologicznych na Górze Giedymina przypadkowo odkryto szczątki czterech osób. Badania genetyczne potwierdziły tożsamość pogrzebanych bohaterów Powstania Styczniowego.

                                                                                                           PAP

drukuj