fot. PAP/Radek Pietruszka

We wtorek Senat odrzucił ustawę ws. głosowania korespondencyjnego. Dzisiaj stanowiskiem izby wyższej zajmie się Sejm

Senat odrzucił ustawę ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich. Ustawa trafi do Sejmu. Posłowie zajmą się nią jeszcze dziś.

Wybory teoretycznie w niedzielę, teoretycznie korespondencyjne, ale w praktyce stosowna ustawa nadal nie została uchwalona. Prace nad nią maksymalnie wydłużył Senat, który wczoraj późnym wieczorem propozycje Prawa i Sprawiedliwości odrzucił.

– Przypomnę po raz setny, że regulaminowo i konstytucyjnie Senat ma 30 dni na rozpatrzenie ustaw sejmowych – powiedział Tomasz Grodzki, marszałek Senatu.

Po odrzuceniu przez Senat ustawa wróci do Sejmu. Głosowanie ma się odbyć jeszcze dziś, około godziny 16.00. Rząd Zjednoczonej Prawicy mógłby więc ustawę wprowadzić, ale tu pojawia się kolejny problem. To koalicjant w postaci Porozumienia, którego lojalności wobec Zjednoczonej Prawicy nie jest pewny dziś nikt.

– W ramach tej koalicji mogą być różnice zdań, mogą toczyć się rozmowy dotyczące jakiś wyjść z sytuacji, ale kiedy jest przedstawiona propozycja projektu ustawowego to wymaga się dyscypliny. To jest jednoznaczna sprawa – zaznaczył Piotr Gaglik, prawnik.

Głosy w partii mają być jednak podzielone, najlepszym tego przykładem jest wtorkowy apel posła Włodzimierza Tomaszewskiego z Porozumienia.

– Zwracamy się do posłów, zwłaszcza posłów Porozumienia, ale także wszystkich posłów, by zdecydowali o przyjęciu ustawy, która pozwalać będzie na głosowanie powszechne, korespondencyjne w maju. Niezależnie od tego, który to będzie termin maja – podkreślił parlamentarzysta.

To jednak słowa jednego z posłów, bo lider ugrupowania, Jarosław Gowin ma mieć odmienne zdanie. Gdyby ustawa została odrzucona głosami Porozumienia, pewny jest rozpad koalicji rządzącej, a to oznaczałoby kolejne wybory – tym razem parlamentarne.

– Jeśli posłowi będą głosowali przeciwko, to znaczy, że rezygnują z członkostwa w Zjednoczonej Prawicy, rezygnują ze współpracy z Prawem i Sprawiedliwością, a my będziemy musieli się zastanowić co robić dalej – wskazał Stanisław Karczewski w rozmowie w Polskim Radiu.

Trzeba będzie też zastanowić się co dalej z wyborami prezydenckimi. Państwowa Komisja Wyborcza powiedziała wprost – przeprowadzenie wyborów 10 maja jest niemożliwe z przyczyn prawnych i organizacyjnych.

„Warunki udziału w głosowaniu muszą być znane wszystkim wyborcom. Obecnie wyborcy nie posiadają wiedzy, w jaki sposób będą mogli oddać głos. Poza tym w przypadku wejścia w życie projektu ustawy wszyscy uprawnieni do tego wyborcy powinni otrzymać pakiety wyborcze, a w dniu głosowania wiedzieć, gdzie zostały zlokalizowane specjalnie wyznaczone skrzynki nadawcze, do których mieliby wrzucać koperty zwrotne”-podkreślił Sylwester Marciniak, przewodniczący PKW.

To odpowiedź na pismo marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Prawo i Sprawiedliwość szuka alternatywnych możliwości, a więc i alternatywnych terminów, mowa o 17 i 23 maja.

– Z samego rana kieruję wniosek do TK, w którym chcę zapytać czy przesunięcie przeze mnie terminu wyborów będzie sprzeczne lub zgodne z konstytucją – powiedziała Elżbieta Witek w TVP Info.

Ustawa zasadnicza jasno jednak określa termin przeprowadzenia wyborów.

„Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu na dzień przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej” – czytamy w art. 128 ust. 2 konstytucji.

Ponadto w artykule 128 ust. 2 zapisano, że musi to być dzień wolny od pracy. Termin 23 maja jest więc problematyczny, bo to sobota, a sobota nie jest dniem wolnym od pracy i tu także potrzebna będzie zmiana.

W obecnej sytuacji grozi nam kryzys konstytucyjny – akcentował Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

– Konsekwentnie uważamy, że sprawa jest wyjątkowa tzn. stoimy u progu potencjalnego kryzysu konstytucyjnego, gdyby do wyborów nie doszło. Dlatego też wybory powinny się odbyć w formie bezpiecznej i w zgodzie z konstytucyjnymi harmonogramami – mówił Sebastian Kaleta.

Odpowiedzi, przynajmniej na część pytań dotyczących wyborów prezydenckich poznamy dziś po głosowaniach sejmowych. Wciąż bowiem prawdopodobna jest opcja głosowania korespondencyjnego w najbliższą niedzielę. Problem mogą mieć osoby przebywające poza miejscem zameldowania. Wczoraj bowiem upłynął termin na dopisanie się do spisu wyborców.

TV Trwam News

drukuj