fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Jeżeli organy państwa nie uznają siebie nawzajem, to mamy do czynienia z anarchią – z czymś, co nas doprowadziło do rozbiorów

Jeżeli organy państwa nie uznają siebie nawzajem, to mamy do czynienia z anarchią – z czymś, co nas doprowadziło do rozbiorów; do chaosu, kiedy niektórzy ludzie powiedzieli: „Niech lepiej ktoś z zewnątrz nami rządzi – przynajmniej będzie porządek” – akcentował prof. Mieczysław Ryba, historyk i wykładowca akademicki, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Na łamach „Naszego Dziennika” ukazał się artykuł prof. Mieczysława Ryby na temat sporu o reformę sądownictwa w Polsce pt. „Pacyfikowanie Polski. Walka o sądownictwo czy o suwerenność?”. Pełna treść artykułu dostępna jest [tutaj]

– Władza sądownicza nie ulegała radykalnemu przemodelowaniu od 1989 roku. Wielu twierdzi, że mamy do czynienia z nowymi twarzami, bo stare odeszły (ktoś umarł, ktoś poszedł na emeryturę) – to wszystko prawda, tylko że nie było takiego zerwania w sensie uczeń-mistrz, tzn. środowiskowej kontynuacji, która owocuje tym, że na wysokich piętrach władzy sądowniczej mamy do czynienia z ludźmi jednoznacznie sprofilowanymi politycznie, a nawet ideologicznie – mówił prof. Mieczysław Ryba.

Zdaniem gościa „Aktualności dnia”, spór o reformę sądownictwa urósł do takich rozmiarów między innymi dlatego, że opozycja nawoływała do protestowania przeciwko wymiarowi sprawiedliwości w Polsce, jednocześnie włączając w to unijne instytucje.

– Społeczeństwo coraz mniej popierało sędziów – kastę, a coraz bardziej włączała się zagranica, wywierając presję na gruncie polskim. To z kolei powodowało, że raz za razem organy sądowe, w tym Sąd Najwyższy, zaczęły twierdzić, że to nie prawo i organy polskie, ale te zewnętrzne, unijne mogą stanowić o naszym ustroju, mogą stanowić o interpretacji naszego prawa, a nawet mogą stanowić o tym, czy dany organ jest legalny czy nie – mówimy tu o Krajowej Radzie Sądownictwa – wskazał historyk.

Suwerenność państwa obejmuje niezależność w sprawach wewnętrznych i zewnętrznych.

– Suwerenność nie tylko mierzy się tym, że mamy parlament, ale też, czy my możemy stanowić o sobie w sensie parlamentarnym; czy ktoś nam nie uchyli ustawy, bo zinterpretuje sobie, że to jest sprzeczne z prawem unijnym i czy mamy prawo stanowić o swoich sędziach, bo jeśli oni są od nikogo niezależni – żadna władza nie może zmienić ustrojowo tego układu poza unijną – to w takim razie, gdzie my jesteśmy? To są rzeczy niezwykle ważne, które się dokonują – zaznaczył wykładowca akademicki.

Trybunał Konstytucyjny odroczył do 12 marca rozpoznawanie wniosku ws. sporu kompetencyjnego pomiędzy Sejmem a Sądem Najwyższym oraz prezydentem a SN, dotyczącego m.in. podziału władz i powoływania sędziów.

– Jeżeli organy państwa nie uznają siebie nawzajem, to mamy do czynienia z anarchią – z czymś, co nas doprowadziło do rozbiorów; do chaosu, kiedy niektórzy ludzie powiedzieli: „Niech lepiej ktoś z zewnątrz nami rządzi – przynajmniej będzie porządek”. To się dzieje na naszych oczach. Niektórzy mówią, żeby przyszła Unia i uporządkowała wszystko, bo my sami jesteśmy w jednym wielkim konflikcie. Sytuacja jest kuriozalna i bardzo groźna. (…) To jest wołanie o to, żeby najpierw doprowadzić do anarchizacji życia instytucjonalnego, a później niech nam porządkuje czynnik zewnętrzny. Gdzie wtedy jest miejsce Polski? Na marginesie, na zasadzie półkolonii niemieckiej w zjednoczonej Europie – podkreślił gość Radia Maryja.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj