fot. twitter.com/Br_Nowak

[TYLKO U NAS] B. Nowak: Dyrektor szkoły musi spowodować, żeby te dzieci, które nie przychodzą do szkoły, nie były pozbawione kontaktu z nauczycielem i kontaktu z nauką

Dyrektor szkoły musi wszelkie sprawy rozważyć i spowodować, żeby te dzieci, które nie przychodzą do szkoły, nie były pozbawione kontaktu z nauczycielem i kontaktu z nauką. Jeszcze wakacje się nie rozpoczęły, więc tę sytuację naprawdę polecamy mądrości dyrektorów – powiedziała Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, podkreśliła, że obecnie bardzo niewielka liczba rodziców decyduje się na ponowne wysłanie swoich dzieci do szkół.

– Zaczynamy zapraszać dzieci z powrotem do szkół i to zapraszanie nie idzie nam najlepiej, bo rodzice w dużej mierze obawiają się jeszcze dzisiaj posłać dzieci do szkoły i wykorzystują możliwości pozostania na zasiłku opiekuńczym, który jest przedłużony wtedy, kiedy mówimy o rodzicach, którzy mają dzieci do 8 roku życia. Otwierając szkoły czy to w postaci oddziałów przedszkolnych czy klasy I-III szkoły podstawowej, jest ogromnie dużo obostrzeń, które szkoły muszą przestrzegać (…), a równocześnie te procedury muszą być zbieżne w każdym miejscu z wytycznymi GIS – wskazała małopolska kurator oświaty.

To są sytuacje naprawdę bardzo trudne – kontynuowała.

– Budzące bardzo wiele wątpliwości. Są one bardzo stresowe dla dyrektorów i nauczycieli ze szkół oraz rodziców. Ci, którzy zdecydowali się dzieci posłać do szkół, są w ogromnej mniejszości, bo z tego co się orientujemy, to przedszkola, które przecież właściwie od 6 maja są otwarte, to w tej chwili, jeżeli chodzi o Małopolskę, ledwo 5 procent dzieci do nich uczęszcza – powiedziała Barbara Nowak.

Podobną sytuację mamy ze szkołami podstawowymi – akcentowała gość TV Trwam.

– Tu też dosłownie kilka procent dzieci przyszło do szkół. Rodzice posyłają dzieci i cały czas jest taka obawa, czy te dzieci na pewno są bezpieczne. Jestem przekonana, że są bezpieczne, ale nie da się przekonać rodziców inaczej niż pewnym stanem, który musimy zaobserwować, czyli jak te dzieci zafunkcjonują w szkole. To jest bardzo dyskomfortowa sytuacja przede wszystkim w tym układzie dla nauczycieli. Oni właściwie nie bardzo wiedzą, jak się odnaleźć w takiej sytuacji. Otrzymuję bardzo wiele pytań zwłaszcza od dziennikarzy i to są pytania tego typu na przykład: „Co zrobić, jeżeli w klasie jest 5 osób na 25 i nauczyciel jest w szkole z tą 5 na pełny zegar, czyli ma z nimi wszystkie zajęcia opiekuńcze i trochę dydaktycznych, to kto zajmuje się tą 20? Czy nadal nauczyciel ma prowadzić nauczanie zdalne, czy też nie ma prowadzić tego nauczania?”. Wydaje się, że najważniejsze co możemy dzisiaj zrobić, to naprawdę włączyć zdrowy rozsądek, który mówi, że jeżeli nauczyciel pracuje na cały etat w szkole, to z całą pewnością nie może pracować na cały etat zdalnie – mówiła małopolska kurator oświaty.

Tu są takie luki, w które musi wejść mądrość dyrektora szkoły – oznajmiła gość „Rozmów niedokończonych”.

– Dyrektor szkoły musi wszelkie sprawy rozważyć i spowodować, żeby te dzieci, które nie przychodzą do szkoły, nie były pozbawione kontaktu z nauczycielem i kontaktu z nauką. Jeszcze wakacje się nie rozpoczęły, więc tę sytuację naprawdę polecamy mądrości dyrektorów. Ja ze swojej strony zawsze mówię do wszystkich: „Spokojnie. Damy radę nawet jeżeli tylko częściowo będziemy w stanie spowodować, że będą lekcje, to trudno. Najważniejsze, żebyśmy nie tracili kontaktu z uczniami, rodzicami i starali się, żeby ta proteza, bo tak nazywam szkolne nauczanie, była jak najmniej dotkliwa” – podsumowała Barbara Nowak.

radiomaryja.pl

drukuj