(fot.PAP)

Polska gospodarka nadal w okresie stagnacji

„Zapowiedzi o rzekomym końcu kryzysu są absolutnie przedwczesne, (…) widać, że Polacy mają coraz mniej pieniędzy w portfelach, a (…) nadal jesteśmy w stagnacyjnym okresie gospodarki – powiedział Janusz Szewczak.

Główny ekonomista SKOK, odnosząc się do opublikowanych dziś danych GUS-u dot. bezrobocia zaznaczył też, że nadchodząca zima może przynieść dodatkowe obciążenia

– Te zapowiedzi o rzekomym końcu kryzysu są absolutnie przedwczesne. To raczej zaklęcia propagandowe. Widać, że Polacy mają coraz mniej pieniędzy w portfelu. Bezrobocie utrzymało się na poziomie 13 proc. – zatem wysokim – i raczej będzie w kolejnych miesiącach wzrastać. Pod koniec roku zawsze jest pogorszenie warunków ilości zatrudnionych. Zatem nadal jesteśmy w bardzo stagnacyjnym okresie gospodarczym, przy czym dodatkowo zima przyniesie obciążenia portfeli Polaków związane z ogrzewaniem, zakupem paliw niezbędnych do przetrzymania zimy. Jeśli ta zima będzie długa i dość mroźna, koszty utrzymania wielu Polaków wzrosną. To pokazuje, że nie ma żadnego zasadniczego przełomu, jeżeli chodzi o wskaźniki gospodarcze. Raczej wskazują one na kontynuowanie stagnacyjnego charakteru polskiej gospodarki – stwierdził analityk gospodarczy.

Urząd podał, że stopa bezrobocia we wrześniu wyniosła 13,0 proc. Według GUS – liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu września wyniosła 2 mln 83,1 tys. osób.

Dane te jednak nie uwzględniają osób niezarejestrowanych w urzędach pracy, ponad 2 mln młodych, którzy wyjechali z naszego kraju w poszukiwaniu pracy oraz bezrobocia ukrytego w rolnictwie, przekraczającego milion osób. Według niektórych ekspertów, bez zatrudnienia może być nawet 6 mln osób.

Tymczasem sprzedaż detaliczna we wrześniu wzrosła o 3,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku, a miesiąc do miesiąca spadła o 0,9 proc. Sprzedaż detaliczna realnie wzrosła o 4,1 proc. rok do roku.

Dane podane przez GUS dotyczące głównie sprzedaży za wrzesień pokazują bardzo niewielki wzrost, na poziomie zaledwie 3,9 procent. To bardzo słaby wynik. Przypomnijmy – wrzesień to tradycyjny miesiąc zakupów związanych z początkiem szkoły w Polsce, a więc dzieci muszą mieć wyprawki szkolne, buty, książki – to z reguły dla handlowców udany miesiąc. Ten wskaźnik pokazuje, że praktycznie nie ma wielkiego postępu, jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną w stosunku do choćby sierpnia. Niewielki wzrost również jeśli chodzi o żywność i paliwa, czyli takie 2 ważne elementy składowe sprzedaży – one są negatywne. To pokazuje, że konsumpcja absolutnie nie rusza w Polsce – powiedział Janusz Szewczak.

RIRM 

drukuj