fot. PAP/Tomasz Gzell

Polscy politycy niezgodni co do formy i terminu przeprowadzenia wyborów prezydenckich

Trwa polityczny spór o to, w jakiej formie i kiedy powinny odbyć się wybory prezydenckie. Obóz rządzący przekonuje, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie głosowanie korespondencyjne. Sprzeciwia się temu opozycja.

Do samorządów trafiły prośby od Poczty Polskiej o udostępnienie spisu wyborców. Samorządowcy związani z opozycją nie zgadzają się na to.

– Trudno żebyśmy wydawali dane wrażliwe, jeżeli nie ma tutaj podstawy. To by znaczyło, że naruszalibyśmy prawo – przekonywał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz idzie krok dalej.

– Złożę doniesienie, zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na możliwości wyłudzenia danych osobowych – oznajmiła Aleksandra Dulkiewicz.

Samorządowcy powinni zrealizować prośby poczty – mówił poseł PiS Przemysław Czarnek.

– Niewykonanie i nieprzekazanie tych informacji oznaczałoby złamanie prawa – stwierdził poseł Przemysław Czarnek.

Swój pomysł na blokadę wyborów ma z kolei Szymon Hołownia, który złożył skargę do Sądu Najwyższego na postanowienie Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie przekazywania spisów wyborców.

– Nawet jeżeli się uda to opóźnić o te 7 dni, a właśnie to w tej chwili robimy, to już było warto to zrobić – wskazał Szymon Hołownia.

Wyborcy powinni mieć możliwość oddania głosu – przekonywał prawnik Krzysztof Dąbrowski.

– Nie odbierajmy prawa obywatelom do oddania swojego głosu. To niech obywatele zagłosują, czy chcą oddać ten głos w głosowaniu korespondencyjnym, czy nie – zaznaczył Krzysztof Dąbrowski.

Lider Porozumienia Jarosław Gowin nadal szuka poparcia dla pomysłu zmiany konstytucji i wydłużenia kadencji prezydenta o dwa lata. Dziś spotkał się z Pawłem Kukizem oraz Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

– Wspólnie uważamy, że wybory w maju nie powinny się odbyć – zaakcentował Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dlatego ludowcy wspólnie z Porozumieniem chcą wypracować inne rozwiązanie.

– Nie wykluczamy, że takim kompromisowym wariantem byłoby przeprowadzenie wyborów w sierpniu – powiedział z kolei Jarosław Gowin.

Jutro Jarosław Gowin ma spotkać się z Borysem Budką. Przewodniczący PO chce za wszelką cenę wprowadzić stan klęski żywiołowej i przesunąć wybory o rok.

– Wierzę w to, że ten plan jest alternatywą dla chaosu i bezprawia, które proponuje pan Sasin – akcentował Borys Budka.

Planu Budki nie poprze na pewno Lewica.

– Ustawa ta ma wadę prawną. Jest niezgodna z konstytucją – stwierdził przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.

Tymczasem według sondażu Kantar Andrzej Duda może liczyć na poparcie prawie 59 procent wyborców. Szokująco niskie poparcie ma Małgorzata Kidawa-Błońska, która może liczyć tylko na 4 procent poparcia. Wyprzedzają ją kandydaci: PSL, Lewicy, Konfederacji, a także Szymon Hołownia.

– Jeżeli w tych sondażach pyta się o wybory niezgodne z konstytucją, niebezpieczne dla Polaków, a moi wyborcy chcą wciąć udział w wolnych wyborach, to taki wynik mnie nie dziwi – oznajmiła Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wszystko wskazuje na to, że Platformie zależy na zmianie terminu wyborów oraz swojego kandydata.

– Platforma gra nie tylko o życie dla swojego kandydata, ale gra również o życie – wskazał poseł Przemysław Czarnek.

Przed organizacją wyborów korespondencyjnych przestrzega Polskę unijny komisarz ds. sprawiedliwości, który chce nawet zorganizować w tej sprawie debatę.

– Jeżeli wybory odbędą się w obecnej sytuacji, mogą nie sprostać szeregowi norm międzynarodowych – ocenił unijny komisarz Dider Reynders.

Unijni politycy stosują podwójne standardy – zwrócił uwagę europoseł Patryk Jaki.

– Mówią, że głosowanie korespondencyjne pocztą stwarza zagrożenie dla demokracji. To bardzo ciekawe, skoro w poprzednich wyborach parlamentarnych w Niemczech głosowało prawie 10 mln ludzi osób w ten sposób – przypomniał Patryk Jaki.

Ustawa umożliwiająca przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych utknęła na razie w Senacie.

TV Trwam News

drukuj