Polityczne embargo

Polsce grozi rozszerzenie rosyjskiego embarga na kolejne zakłady i produkty żywnościowe. Eksperci mówią wprost o rosyjsko-polskiej wojnie handlowej.

Od dwóch miesięcy nie eksportujemy mięsa wieprzowego do Rosji. W czwartek zaczął obowiązywać zakaz eksportu do tego kraju produktów mleczarskich z Mlekovity. Było to dużym zaskoczeniem nie tylko dla spółdzielni mleczarskiej, ale i dla ekspertów.

Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Rosji twierdzi, że podczas badań laboratoryjnych w produktach Mlekovity wykryła szkodliwe dla ludzi bakterie z grupy pałeczek jelitowych. Jednak największy w Polsce producent wyrobów mleczarskich kontroluje wszystkie swoje produkty w niezależnych akredytowanych laboratoriach, ma także wdrożone najbardziej wymagające procedury produkcji. Do tej pory nie było żadnych zastrzeżeń do wyrobów przedsiębiorstwa z Wysokiego Mazowieckiego. Dlatego polscy eksperci doszukują się w decyzji rosyjskiej służby nadzoru podłoża politycznego. Chodzi o konflikt rosyjsko-ukraiński, w który Polska mocno się zaangażowała po stronie Kijowa. Jakby mało było obecnych problemów, cały czas istnieje poważne ryzyko, że rosyjskie embargo może rozszerzyć się na inne zakłady i produkty spożywcze. Od wielu miesięcy Rosjanie straszyli nas wprowadzeniem zakazu przywozu do swojego kraju polskiej żywności, jak choćby warzyw i owoców.

Unijne służby sanitarne nie kryją, że Rosja, która surowo traktuje np. dostawców mięsa z Polski, u siebie nie podchodzi już tak poważnie do sprawy afrykańskiego pomoru świń. Bo ta choroba do Polski przyszła z Rosji przez Białoruś. U nas dotknęła tylko dwa dziki, a w Rosji tysiące sztuk trzody chlewnej.

 

TV Trwam News

drukuj