Politycy PO chcą, aby ponowny proces przeliczania głosów był nadzorowany przez zagranice

Politycy Platformy Obywatelskiej będą zabiegać o międzynarodową kontrolę podczas ponownego procesu przeliczania głosów. Ma to związek ze złożeniem protestów wyborczych przez PiS do Sądu Najwyższego. Partia rządząca wnioskuje o ponowne przeliczenie głosów w 6 okręgach w wyborach do Senatu. Ma to związek z głosami nieważnymi oraz niewielką różnicą między kandydatami.

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna stwierdził, że sprawa ponownego przeliczania głosów jest skandaliczna. W jego ocenie, PiS nie akceptuje werdyktu wyborczego. PO chce, by procedury dotyczące protestów wyborczych PiS-u mogły być nadzorowane przez organy Rady Europy i sprawdzone przez Komisję Wenecką.

Zastępca rzecznika PiS-u Radosław Fogiel nie ma nic przeciwko zewnętrznym obserwatorom. Jednocześnie zauważa, że nieodpowiedzialnym jest wzbudzanie histerii dla partyjnych celów.

– Wzbudzanie wszelkiego rodzaju histerii i wciąganie w to podmiotów zewnętrznych, sugerowanie na zewnątrz, że jakoby w Polsce było coś nie tak z wyborami, z tym, jak przebiega proces demokratyczny, jest bardzo nieodpowiedzialne z punktu widzenia państwa polskiego i polskiej racji stanu. Przyzwyczailiśmy się już, że jeśli chodzi o tę kwestię, to na naszą opozycję rzadko można liczyć – mówił Radosław Fogiel.

Pomimo krytyki partii rządzącej, także Koalicja Obywatelska złoży protesty wyborcze dotyczące głosowań w Senacie w trzech okręgach. Dotyczy to Jeleniej Góry, Łomży i Pabianic. Koalicja przekaże jednak wnioski na ręce I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

Przypomnijmy, Zjednoczona Prawica, którą tworzą PiS, Porozumienie i Solidarna Polska wygrały wybory do wyższej izby parlamentu, uzyskując 48 mandatów. Tym samym nie mając większości. Koalicja Obywatelska wraz z PSL i SLD oraz senatorami niezależnymi będą miały 52 mandaty.

RIRM

drukuj