fot. PAP/Rafał Guz

Pojawiają się doniesienia medialne o istnieniu dowodów potwierdzających, że stan R. Giertycha nie pozwalał na jego przesłuchanie

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” twierdzą, że mają dowód na to, że stan Romana Giertycha nie pozwalał na przesłuchanie i postawienie mu zarzutów. Gazeta podała, że w podpisanym przez prokuratora protokole przesłuchania miało znaleźć się stwierdzenie, że „podejrzany śpi i nie ma z nim kontaktu”.

Innego zdania są śledczy. Według prokuratury, gdy Roman Giertych dowiedział się o wnioskach wstępnej opinii biegłych, zaczął symulować utratę świadomości. Podkreślono, że wcześniej bez problemów wielokrotnie rozmawiał ze swoimi pełnomocnikami oraz lekarzem i funkcjonariuszem Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Maciej Wąsik, wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ocenił, że prokuratura prawidłowo przeprowadziła wszystkie czynności.

– Prokurator jest doświadczony i wie, jakie muszą być warunki do podejmowania czynności. Jestem przekonany, że wszystkie warunki były tu spełnione. Były stosowne opinie lekarskie, które pozwalały na przesłuchanie Romana Giertycha. Prokurator na pewno ma świadomość, jak to wyglądało. Są też funkcjonariusze CBA, którzy uczestniczyli w czynnościach. Nie mam wątpliwości, że prokurator podjął odpowiedzialną i właściwą z punktu widzenia procesowego decyzję – wyjaśnił Maciej Wąsik.

Roman Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie ok. 92 mln zł z jednej z giełdowych spółek deweloperskich. Przedstawiono im zarzuty m.in. wyrządzenia firmie szkody majątkowej wielkich rozmiarów. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

RIRM

drukuj