(fot. GDDKiA)

Podwykonawcy lepiej chronieni?

Podwykonawcy mają być lepiej chronieni. GDDKiA wypłaciła do tej pory ponad miliard złotych firmom, które nie otrzymały zapłaty za wykonane usługi zlecone przez generalnych wykonawców.

Sprawa dotyczy firm, które budowały drogi. Jak napisał dziś jeden z dzienników GDDKiA ma problemy z odzyskaniem pieniędzy od nieuczciwych firm. Dlatego kontrakty mają być podpisywane na nowych zasadach.

Główny wykonawca ma dostawać od zamawiającego kolejne raty wynagrodzenia tylko wtedy, gdy przedstawi dowody, że zapłacił podwykonawcom. Jeżeli tego nie uczyni w ciągu miesiąca, generalna dyrekcja będzie mogła sama zapłacić, a wynagrodzenie dla głównego wykonawcy zostanie pomniejszone. Natomiast powtórzenie się takiej sytuacji będzie skutkowało zerwaniem kontraktu.

Bogusław Kowalski, były wiceminister transportu, odnosząc się do proponowanych rozwiązań powiedział, że lepiej późno niż wcale.

– To są rozwiązania, o które środowisko postulowało od dłuższego czasu. Dobrze, że wreszcie GDDKiA dojrzała do możliwości zastosowania tego rozwiązania. Wydaje się to być bardzo naturalne. Jeżeli tworzy się cała piramida powiązań od głównego wykonawcy poprzez poszczególnych podwykonawców, to wszystko zależy od tego, czy główny wykonawca płaci. Trudno, aby państwo jemu płaciło za wykonaną pracę, jeżeli on oszukuje swoich podwykonawców albo nadużywa ich zasobów. Uważam, że to jest dobry krok, ale trochę spóźniony, bo nie byłoby tylu nieszczęść, z jakimi mieliśmy do czynienia – bankructw małych i średnich polskich firm – zaznacza Bogusław Kowalski.

Ekspert dodaje, że obecnie w sądach jest jeszcze bardzo dużo spraw tego typu. Często jest tak jak zauważył były wiceminister transportu, że podwykonawcy nie są w stanie bezpośrednio udowodnić poniesionych kosztów. Przypuszcza, że dyrekcja będzie musiała zwrócić jeszcze pół miliarda złotych. A sama dyrekcja ma problem z odzyskaniem środków od głównych wykonawców.

– To jest drugi problem. Jeżeli mamy proces upadłościowy, to wiadomo, że w procesie upadłościowym; jeżeli jest odpowiedni majątek, z którego można tę należność ciągnąć, to się ją ściągnie. W tym wypadku należy przypuszczać, że tego majątku nie ma i tych należności raczej się nie ściągnie. Natomiast w wypadku firm, które normalnie funkcjonują na rynku, chcą realizować następne kontrakty, to wydaje się, że można tutaj odzyskać 100 procent – zwraca uwagę Bogusław Kowalski.

RIRM

drukuj