fot. PAP/Darek Delmanowicz

Podkarpackie: po gwałtownych ulewach podtopienia domów i zalane drogi; ewakuowano około 100 osób

Około sto osób zostało ewakuowanych z domów na skutek podtopień spowodowanych nagłymi i intensywnymi ulewami, które przeszły po południu przez powiat rzeszowski, łańcucki, przeworski i przemyski.

Jak poinformowała w piątek wieczorem na pilnie zwołanym briefingu wojewoda podkarpacki Ewa Leniart, w wyniku tych gwałtownych i intensywnych opadów deszczu, które zaczęły się o godz. 16.00 w piątek i przeszły przez powiaty: rzeszowski, łańcucki, przeworski i częściowo przemyski są bardzo liczne podtopienia domów mieszkalnych, budynków gospodarczych.

„Wiemy, że sytuacja w wielu miejscowościach w tych powiatach jest z jednej strony dramatyczna, z drugiej strony dynamiczna, ponieważ woda tak szybko, jak przyszła, w wielu miejscach zaczyna opadać, zostawiając zniszczenia. Z tego powodu nieprzejezdne są przynajmniej trzy drogi wojewódzkie, a więc i dostęp pomocy, takiej jak straż pożarna, wojsko, jest w tej chwili, w niektórych miejscowościach utrudniony” – mówiła wojewoda.

Jak dodała, woda przybierała tak gwałtownie, że są także podtopione budynki szkolne, strażnice OSP. Zalane są także też drogi powiatowe i gminne.

„Wiele jest zdarzeń, które spowodowały ogromne straty i zaskoczyły ludzi” – zaznaczyła Ewa Leniart i dodała, że na razie nie można oszacować strat, ale wiadomo, że są duże.

Obecny na briefingu Podkarpacki Komendant Wojewódzki PSP nadbryg. Andrzej Babiec poinformował, że ewakuowani są mieszkańcy z powiatów: łańcuckiego – 50 osób, rzeszowskiego – 13, przeworskiego – 15 i przemyskiego – 30 osób.

„Cały czas ewakuacja trwa, bo wiele domów jest odciętych od świata, drogi dojazdowe do nich są zalane” – mówił nadbryg. Andrzej Babiec.

Przy usuwaniu skutków pracują zarówno strażacy PSP, jak i OSP, a także terytorialsi. O pomoc WOT do szefa MON wojewoda zwróciła się w piątek po południu. Jak mówiła na briefingu, na chwilę obecną jest tych żołnierzy 100, ale przy sprzątaniu będzie ich pomagać prawdopodobnie znacznie więcej.

Nadbryg. Andrzej Babiec powiedział, że obecnie przy usuwaniu skutków ulew działa ponad 1,1 tys. strażaków z Podkarpacia. W drodze ze wsparciem są strażacy z woj. małopolskiego i świętokrzyskiego. W akcji pomaga także Straż Graniczna.

Wojewoda zaapelowała, aby zachować spokój i być pewnym, że służby działają. O całej sytuacji poinformowany jest premier.

„Zatem nie zabraknie nam ani sił, ani środków, ani determinacji, aby do tych wszystkich, którym pomoc jest potrzebna, dotarła ona na czas” – zapewniła wojewoda.

Dotychczas na skutek piątkowych ulew strażacy interweniowali około 350 razy. Nadbryg. Andrzej Babiec zaznaczył, że siły są koncentrowane w okolicach Rzeszowa, bo w tę stronę spływają wody, oraz Albigowej (pow. łańcucki).

„Mam nadzieję, że potok Strug przyjmie tą wodę i do Wisłoka ona nie wpłynie. Natomiast chcemy dmuchać na zimne i tutaj koncentrujemy siły, żeby w razie czego szybko reagować i szybko udzielić pomocy” – mówił szef podkarpackich strażaków.

Dodał, że komendant główny zapewnił, że udzieli wszelkiej pomocy, jeżeli zajdzie potrzeba.

Z powodu intensywnych opadów deszczu, które przeszły w piątek po południu przez Podkarpacie, doszło do zalania drogi krajowej nr 28 w Birczy w pow. przemyskim. Trasa ta obecnie jest już przejezdna, podobnie droga wojewódzka 884 w miejscowości Przedmieście Dubieckie, która była wcześniej zalana.

Woda całkowicie zablokowała DW 835 w miejscowości Hadle Szklarskie w powiecie przeworskim i DW 877 w Zabratówce w pow. rzeszowskim. Drogi te mogą być nieprzejezdne przez kilka najbliższych godzin.

PAP

drukuj