fot. PAP/Tytus Żmijewski

PiS: Wybory będą się odbywać w lokalach, ale każdy będzie mógł wybrać głosowanie korespondencyjne

Po decyzji Państwowej Komisji Wyborczej to marszałek Sejmu ma wyznaczyć nowy termin wyborów prezydenckich. Trwają już prace nad nowelizacją Kodeksu wyborczego. Po stronie opozycji pojawił się pomysł, by dać Polakom wybór. Mieliby głosować albo w sposób tradycyjny, albo korespondencyjnie. Wreszcie karty odkryło także Prawo i Sprawiedliwość.

Jeszcze w niedzielę w godzinach porannych z Państwowej Komisji Wyborczej płynęły sygnały, że powstanie protokół z całego procesu wyborczego. Taki dokument miał trafić do Sądu Najwyższego. Ten z kolei miał zdecydować o tym, czy unieważnić wybory. Teraz jednak sama PKW wszystko wywróciła do góry nogami.

– Brak możliwości głosowania na kandydatów jest równoznaczny w skutkach z brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów; oznacza to, że marszałek Sejmu ma teraz 14 dni na ponowne zarządzenie wyborów – oświadczył Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Uchwała PKW nie dziwi prawnika Krzysztofa Dąbrowskiego.

Państwowa Komisja Wyborcza jest od tego, żeby rozwiązywać tego typu kazusy. A zatem była władna do podjęcia decyzji w tym temacie – argumentował Krzysztof Dąbrowski.

Oznacza to, że umowę Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina uda się zrealizować. W poniedziałek na temat nowelizacji ustawy o głosowaniu korespondencyjnym lider Porozumienia rozmawiał z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim.

– PKW swoją decyzją otworzyła pewne możliwości, ale to wymaga dalszych analiz konstytucjonalistów. To wymaga dalszych analiz politycznych – powiedział Tomasz Grodzki.

Koalicja Obywatelska nie czekała jednak na żadne analizy i wyszła z własną propozycją.

– Przedkładamy dzisiaj projekt ustawy o zmianie Kodeksu wyborczego w ten sposób, żeby wybory mogły się odbyć w sposób bezpieczny i uczciwy – oznajmił poseł KO Robert Kropiwnicki.

Koalicja Obywatelska chciała głosowania w trybie mieszanym. To znaczy, że wyborca sam ma zdecydować, czy zagłosuje w lokalu wyborczym, czy korespondencyjnie. Podobne stanowisko wyraziła Konfederacja i jej kandydat na prezydenta Krzysztof Bosak.

– Normalne wybory i tradycyjne głosowanie. W inny sposób nie unikniemy chaosu. (…) Głosowanie korespondencyjne dla chętnych – proponował Krzysztof Bosak.

Po całym dniu wreszcie karty odkryło Prawo i Sprawiedliwość. Jarosław Gowin chciał m.in. przywrócenia roli PKW w całym procesie wyborczym. I właśnie takie zapisy znalazły się w projekcie ustawy, którego treść poznaliśmy w poniedziałek wieczorem.

– Ten projekt to dobry projekt pozwalający przeprowadzić wybory z uwzględnieniem zapisanym w porozumieniu. Z przywróceniem roli Państwowej Komisji Wyborczej i w tym obszarze, który będzie dotyczył wyborów korespondencyjnych, aby w sposób jasny i pewny wszyscy, którzy w trybie korespondencyjnym wezmą w nich udział, mogli rzeczywiście zagłosować – podkreśliła wicepremier Jadwiga Emilewicz.

Wybory mają odbywać się normalnie w lokalach wyborczych. Każdy, kto będzie chciał jednak oddać głos w sposób korespondencyjny, otrzyma taką możliwość.

– Będzie to powszechne głosowanie korespondencyjne na wniosek. Każdy wyborca, który będzie chciał głosować korespondencyjnie, będzie mógł to zrobić po zgłoszeniu tego faktu i tej woli na 12 dni przed dniem wyborów do komisarza wyborczego za pośrednictwem gminy – wyjaśnił poseł PiS Przemysław Czarnek.

Kandydaci, którzy wcześniej uzbierali wymaganą liczbę podpisów, zostają w grze.

– Proponujemy w tym projekcie ustawy, by komitety wyborcze mogły ponownie bez konieczności zbierania po raz kolejny podpisów zgłosić swoje kandydatury na oświadczenie – dodał minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber.

Ale taka propozycja nie współgra z rekomendacjami, jakie wcześniej wydało Ministerstwo Zdrowia.

– Uważam, że w czasie epidemii najbezpieczniejszą formą są wybory korespondencyjne i uważam, że to jest jedyna forma, którą możemy w czasach epidemii przeprowadzić – zaznaczył szef resortu Łukasz Szumowski.

Rekomendacja resortu zdrowia była taka, by albo przeprowadzić wyłącznie głosowanie korespondencyjne, albo z wyborami poczekać. Nawet dwa lata, gdy możliwe będzie głosowanie w lokalu wyborczym.

TV Trwam News

drukuj