Pamięć o Powstaniu Warszawskim
„Byłem uczniem i byłem powstańcem” – wspominał Bronisław Maciaszczyk ps. „Józef”, który w plecaku, pod książkami, przenosił amunicję.
Wiedzieli, że za ten zryw mogą zapłacić najwyższą cenę. Mimo wszystko byli gotowi oddać życie za Ojczyznę. Marzyli o wolnej Polsce.
– Nadzieje, które przyświecały wybuchowi Powstania Warszawskiego, były jednoznaczne, aby wypędzić okupanta niemieckiego oraz wskazać aliantom, że Polska ma swoje struktury – mówił prof. Piotr Niwiński, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego.
Organizowano barykady, liczyła się każda ilość broni i amunicji.
– Byłem uczniem i byłem powstańcem. Miałem przygotowany plecak. Dolna część plecak była przygotowana do przenoszenia amunicji, a górna była na książki, żeby udawać, że się jest uczniem – opowiadał Bronisław „Józef” Maciaszczyk, uczestnik Powstania Warszawskiego.
Dostawy amunicji, których dokonywał pan Bronisław, przerwał niemiecki granat, po którego uderzeniu powstaniec został ranny.
– Zostałem bardzo poważnie raniony w lewą nogę. Rana bardzo krwawiła. Dodatkowo musiałem o coś zawadzić, bo krwawiła mi również głowa – wspominał.
Pan Bronisław trafił do szpitala, przeżył. Dziś jest jednym z ostatnich, którzy tak szczegółowo mogą opowiedzieć historię Powstania Warszawskiego z perspektywy świadka. Losy wielu polskich bohaterów, ale też zwykłych mieszkańców Warszawy nadal skrywane są w miejscach, na których dziś postawiono budynki mieszkalne.
– Próby wskazania ilości ofiar, które pochłonęło powstanie, są trudne do oszacowania. Możemy w miarę dokładnie policzyć liczbę zabitych powstańców, natomiast ludność cywilna? Tak naprawdę w wielu przypadkach nie udało się nawet odgrzebać zasypanych piwnic, tymczasowych schronów, miejsc pochówków – zaznaczył prof. Piotr Niwiński, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego.
O mordowaniu zwykłych mieszkańców przypomniał prezydent Andrzej Duda.
– Byli wyprowadzani z domów, kamienic, których domy były podpalane, którzy na ulicach byli rozstrzeliwani, a ich ciała były palone – podkreślił Andrzej Duda.
W ukazywaniu prawdy historycznej, w badaniu losów powstańców nie pomagał także czas. Bo po trudach wojny władzę przejęli komuniści.
– Komuniści chcieli stworzyć nieprawdziwą historię, opowieść historyczną o tym, że to Armia Czerwona wyzwalała polskie ziemie spod niemieckiej okupacji, a Polacy niezdolni byli do samodzielnej walki – wskazał dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor lubelskiego oddziału IPN.
Niestety także dziś, w wolnej Polsce, dochodzi do wielu prób fałszowania historii, dlatego tak ważne jest, by pielęgnować pamięć o polskich bohaterach, by instytucje takie jak IPN nadal mogły funkcjonować, by nie ograniczać lekcji historii w szkołach, i by wreszcie – póki jest taka możliwość – wsłuchiwać się w głos tych, którzy są nośnikami niezwykle trudnej i bolesnej, ale jakże bohaterskiej powstańczej historii.
TV Trwam News




