Pakistan: straty spowodowane powodzią przekroczyły 1,3 mld dolarów
Rząd Pakistanu poinformował, że straty spowodowane powodzią podczas letniego monsunu wyniosły blisko 1,31 mld dolarów. Apogeum kataklizmu przypadło na przełom sierpnia i września. Władze w Islamabadzie zaapelowały o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Pakistańskie Ministerstwo Finansów przekazało, że wśród form wsparcia zaproponowanych MFW jest emisja obligacji. Papiery dłużne Panda (denominowane w chińskich juanach) mają trafić na chiński rynek w listopadzie, a ich docelowa wartość ma wynieść 250-300 mln dolarów. Emisję kolejnej transzy zaplanowano na kwiecień 2026 roku. Rząd Pakistanu skorygował też w dół prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego z 4,2 proc. do 3,9 procent.
Według władz w powodziach, które w największym stopniu dotknęły północną i północno-wschodnią część kraju, śmierć poniosło 1006 osób, a 1063 odniosły obrażenia. Ulewne deszcze, w wyniku których znacząco podniósł się poziom wody w rzekach Pendżabu, doprowadziły do uszkodzenia prawie 1100 placówek edukacyjnych, 128 placówek służby zdrowia; pod wodą znalazło się ponad 1,3 mln hektarów pól uprawnych. W całym kraju powodzie spowodowały również uszkodzenia ponad 2,1 tys. kilometrów dróg, 248 mostów i 866 elementów infrastruktury wodnej.
Szacuje się, że w wyniku powodzi produkcja bawełny może być niższa o 1,5 do 2 mln bel. Zakładano, że w bieżącym roku fiskalnym wyniesie on 10,2 mln bel, ale obecne prognozy mówią o 8 do 8,7 mln bel. Jeśli chodzi o cały sektor rolniczy, wysokość strat szacuje się na blisko 550 mln dolarów, a plony głównych upraw będą niższe od szacowanych o ponad dwa procent.
Powodzie wymusiły też ewakuację ponad 2 mln ludzi, a ich skutki dotknęły ok. 4 mln osób. Ulewne deszcze monsunowe, które od 25 sierpnia do pierwszych dni września utrzymywały się nad północnymi regionami Indii i Pakistanu, spowodowały gwałtowny przybór rzek zaczynających bieg w Himalajach oraz górach Hindukuszu i Karakorum. W 2022 roku monsunowe powodzie w Pakistanie pochłonęły życie ok. 1700 osób, a w 2010 – co najmniej 2 tysięcy.
PAP



