fot. twitter.com/PAIH_pl

PAIH zorganizowała zbiórkę pieniędzy na samochód dla niewidomych dzieci z Rwandy

Polska Agencja Inwestycji i Handlu zorganizowała zbiórkę pieniędzy na samochód dla podopiecznych ośrodka szkolno-wychowawczego prowadzonego przez siostry franciszkanki w Kibeho w Rwandzie. Siostry opiekują się tam niewidomymi dziećmi.

Prezes PAIH Tomasz Pisula poinformował, że impulsem do zorganizowania zbiórki była misja handlowa przedsiębiorców i przedstawicieli agencji w Rwandzie, podczas której odwiedzili także polskie placówki misyjne przy Sanktuarium Matki Bożej Słowa w Kibeho.

„W samym środku czarnej Afryki funkcjonuje niesamowity ośrodek dla niewidomych dzieci prowadzony przez dwie zakonnice ze zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża z Lasek. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że powinniśmy im pomóc” – powiedział.

Zdaniem Tomasza Pisuli, polscy misjonarze i misjonarki są często najlepszymi ambasadorami Polski.

„W Afryce obecność Kościoła z Polski jest bardzo widoczna. To dzięki m.in. zaangażowaniu polskich misjonarzy władze Rwandy, Kenii czy krajów ościennych postrzegają Polaków jako osoby, którym leży na sercu dobro miejscowej ludności” – wyjaśnił prezes PAIH.

Tomasz Pisuli poinformował, że podczas wizyty okazało się, że najpilniejszą potrzebą polskiego ośrodka był zakup terenowego samochodu. Poprzedni, którym siostry zawoziły dzieci do lekarza i do domu na czas wakacji, jeździły po zakupy i przywoziły papier potrzebny do drukowania podręczników dla niewidomych, został zniszczony w wypadku, do którego doszło 13 maja 2016 r. Zginęła wtedy założycielka ośrodka s. Rafaela Nałęcz.

„Do sióstr nie jest łatwo dojechać. Kibeho jest oddalone od stolicy tylko o 130 km, ale dojazd tam zajmuje aż 3,5 godziny, częściowo po polnych, nieutwardzonych drogach. Koszt i logistyka zakupu nowego samochodu zupełnie przekraczały możliwości sióstr, stąd pomyśleliśmy, że jest to wyzwanie dla nas i dla polskich firm” – powiedział Tomasz Pisula.

Zbiórka pieniędzy ruszyła w grudniu 2017 r. Konto, na które sponsorzy mogli wpłacać pieniądze, uruchomiła Caritas Polska.

„W inicjatywę zaangażowały się firmy, z którymi na co dzień pracujemy w Afryce: Bank Gospodarstwa Krajowego, Grupa Pietrucha, Ursus, a do przetransportowania auta do Rwandy na swój koszt zobowiązała się firma Prologus Logistics. W znalezieniu odpowiedniego samochodu i formalnościach pomogła nam Toyota Radość” – wyjaśnił Tomasz Pisula.

Jak podkreślił, ośrodek potrzebował samochodu z napędem na cztery koła i tzw. długą bazą, którym można przewozić do siedmiu osób.

„Model, o który prosiły siostry, z dużym poświęceniem wyszukała dla nas Toyota Radość. Po zakupie trafił do zakładów Ursus w Lublinie, gdzie jest dostosowywany do potrzeb osób niepełnosprawnych” – powiedział Tomasz Pisula.

Dodał, że ma nadzieję, iż siostry otrzymają go jak najszybciej.

„Samochód wkrótce wyjedzie z Polski, reszta to czas potrzebny na dopłynięcie do portu w Afryce” – poinformował.

Pracująca w Kibeho s. Angelica Jose powiedziała PAP, że ośrodek jest kontynuacją dzieła stworzonego na ziemiach polskich ponad 100 lat temu przez hrabiankę Różę Czacką.

„Działamy zgodnie z zapoczątkowanym przez nią charyzmatem, jakim jest <<służba niewidomym na ciele i na duszy>>” – wyjaśniła.

Siostra Angelica Jose dodała, że s. Rafaela Nałęcz przyjechała do Rwandy w 2006 r. i razem z kilkoma siostrami jeździła po całym kraju w poszukiwaniu dzieci niewidomych.

„Znajdowała je w domach, zaniedbane, bez żadnego zajęcia, bez przygotowania do życia w świecie osób widzących. Ich rodzice byli bezradni, ponieważ w Rwandzie nie ma systemu wsparcia dla osób niewidomych i słabowidzących” – podkreśliła.

28 września 2009 r. w obecności władz polskich i rwandyjskich nastąpiło oficjalne otwarcie ośrodka, który dziś prowadzi dwie szkoły: podstawową, w której uczy się 99 uczniów, i średnią, odpowiednik polskiego gimnazjum, gdzie uczy się 45 uczniów. W szkołach pracuje 30 nauczycieli. Dzieci uczą się języka miejscowego, suahili i francuskiego. Od czwartej klasy językiem wykładowym jest angielski.

„Wyniki egzaminów dają uczniom możliwość kształcenia się dalej, mogą kontynuować naukę w szkole integracyjnej bądź szkole dla uczniów pełnosprawnych w Kigali. Nasza szkoła jest jedną z najlepszych szkół w dystrykcie, także w porównaniu z szkołami dla uczniów widzących. Egzaminy państwowe nasi uczniowie zdają celująco” – zaznaczyła s. Angelica Jose.

Wyjaśniła, że w Rwandzie nie ma drukarni brajlowskiej, dlatego podręczniki i pomoce naukowe przygotowują na miejscu nauczyciele.

„Nasi uczniowie pochodzą z rodzin bardzo biednych, dlatego czesne jest symboliczne i wynosi około 6 dolarów na trzy miesiące. Uczniowie innych szkół płacą dużo wyższe czesne, na które nie byłoby stać rodziców naszych dzieci, nawet gdyby mogły uczyć się z dziećmi pełnosprawnymi. Dodatkowo zapewniamy dzieciom wyżywienie, utrzymanie i pomoc medyczną na cały rok. Znajdujemy też sponsorów, dzięki którym kilkoro naszych uczniów przeszło operację przeszczepu rogówki w Kigali” – podkreśliła.

Dodała, że w ośrodku uczy się kilkoro uczniów z Konga z terenów objętych działaniami wojennymi. Część podopiecznych to sieroty. Wśród uczniów są też albinosi, którzy z powodu braku melaniny mają upośledzony wzrok.

„Sytuacja tych dzieci w Afryce jest bardzo trudna – dla miejscowej społeczności narodzenie albinosa to zawsze szok, w społeczeństwie istnieją różne uprzedzenia wobec takich dzieci” – powiedziała.

Przyznała, że dla ośrodka zakup samochodu to wydatek nie do udźwignięcia.

„Dlatego jesteśmy bardzo wdzięczne za pomoc. To dla nas być albo nie być” – oceniła.

PAP/RIRM

drukuj