fot. PAP/Adam Warżawa

Opozycja buduje nową formację polityczną?

Rocznicę częściowo wolnych wyborów z czerwca 1989 roku opozycja świętowała w Gdańsku. Spotkanie było obliczone wprost na stworzenie nowej siły politycznej w miejsce wypalonego PO-KO. Grunt pod prawdopodobną nową formację polityczną miałoby dać podpisanie tak zwanej Deklaracji Wolności i Solidarności.

Środowisko, które spotkało się w Gdańsku na obchodach 30. rocznicy częściowo wolnych wyborów, wyraźnie próbuje zawłaszczyć sobie ideę „Solidarności”. Wszystko po to, by dyktować swoje warunki, co wybrzmiało w tzw. Deklaracji Wolności i Solidarności.

– Świadomi więzi łączących nas z Europą, opowiadamy się po stronie tradycji demokratycznych, wolnych od fanatyzmu narodowego czy wyznaniowego – odczytała tekst deklaracji aktorka Krystyna Janda.

Deklarację podpisali między innymi: Aleksandra Dulkiewicz, Donald Tusk, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski, Rafał Trzaskowski, Magdalena Adamowicz, a także były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.

Czy jesteśmy świadkami zwierania szeregów do kolejnej walki z obecną władzą?

– Tylko zrozumienie czasów, w których przyszło nam żyć, poprawienie programów i struktur – możliwe poprawienie – może gwarantować, że nasza walka będzie zatwierdzona, że dobrze, że walczyliśmy – mówił były prezydent Lech Wałęsa.

Jesteśmy w roku, w którym trzeba zastanowić się co dalej. Trzeba walczyć o wolność, demokrację i szacunek dla indywidualności i odrębności nas wszystkich – podkreślał Aleksander Kwaśniewski.

– Trzeba iść tą drogą, o której mówił Lech Wałęsa, czyli szukać nowych odpowiedzi, nowych koncepcji, nowych projektów – wskazywał były prezydent.

Wszystko to ma służyć, jak próbowała przekonywać prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, budowaniu lepszej Polski.

– W historii kryje się prawda o tym, dokąd mogą nas zaprowadzić żądza władzy, nienawiść, kłamstwo, łamanie zasad praworządności. Dlatego trzeba nam inaczej myśleć, lepiej żyć – mówiła Aleksandra Dulkiewicz.

Do mobilizacji wyborczej zachęcał we wtorek wprost szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

– Żeby się nigdy nie poddawać i żeby zawsze wierzyć w zwycięstwo. Druga rada, to żeby po prostu ciężko każdego dnia na to zwycięstwo pracować – podkreślał szef Rady Europejskiej.

Tego że spotkanie w Gdańsku jest manifestem politycznym zmierzającym do tworzenia flanki do nowej siły politycznej specjalnie nie krył znany z krytyki Kościoła, redaktor naczelny liberalnego pisma Liberté! Leszek Jażdżewski

– Ja absolutnie uważam, że dzisiaj jest przestrzeń do tego, żeby nowe pokolenie, nowi ludzie, którzy mają pogląd na to, jak Polska powinna wyglądać, powinni zajmować miejsce w dyskusji o tym, jak ta Polska ma wyglądać – mówił Leszek Jażdżewski.

Obchody pod auspicjami prezydent Dulkiewicz odbywają się pod hasłami o decentralizacji władzy poprzez przekazanie jej w ręce samorządów lokalnych.

To nic innego jak pomysł parcelacji Polski, pomysł na Polskę dzielnicową. A to jest skrajnie niebezpieczne – ostrzegał poseł Jarosław Sachajko z Kukiz’15.

– Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się na to nabrać. To są tylko piękne słówka, a ten podtekst jest po prostu końcem Polski – wskazywał poseł RP.

Wydaje się, że „bracia samorządowcy”, jak nazwała ich prezydent Dulkiewicz, mają wytyczone szczególne zadanie: „Skonsolidowania nowych twarzy i nowych wyborców przed wyborami krajowymi” – wyjaśniał politolog doktor Łukasz Stach.

– Przegrana Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego spowodowała to, że ugrupowanie to, czy ta koalicja, szuka pomysłu na pokonanie Prawa i Sprawiedliwości. Jednym z elementów ma być ukłon w stronę samorządu lokalnego – podkreślał dr Łukasz Stach.

Nieobecność przedstawicieli rządu na obchodach w Gdańsku jest uzasadniona – akcentował doktor Jerzy Bukowski.

– Nie dziwię się, że władzom Rzeczypospolitej nie pasuje uczestnictwo w obchodach organizowanych w Gdańsku, w sposób czysto partyjny, z ludźmi, którzy wyznają jedną orientację polityczną, którzy nienawidzą polskiego Kościoła, którzy również uważają polskość za niemormalność – mówił historyk.

Organizując swoje obchody dzielą także Polaków – podkreślał prof. Jan Żaryn.

– Myślę, że opozycja dzisiejsza znalazła sobie w dacie 4 czerwca instrument do podkreślenia podziału między Polakami. Jest to instrument sztuczny – akcentował historyk i senator RP.

Instrument, który bardzo mocno podsyca społeczne nastroje.

TV Trwam News/RIRM

drukuj